„Czym oni nas trują?” od lat pytają mieszkańcy sosnowieckich Milowic. I od lat nie uzyskują odpowiedzi, co gorsze problem w ostatnim czasie bardzo się nasilił. – Lipiec był koszmarny, prawie co drugi dzień czuć było ten straszny smród. Tego nie da się wytrzymać – mówią mieszkańcy.

W Milowicach śmierdzi od lat. Jednak do ubiegłego roku były to raczej sporadyczne sytuacje. Wszystko zmieniło się w ubiegłym roku. Okropny, jak twierdzą mieszkańcy, fetor nasilił się i czuć go znacznie częściej. Problem nie dotyczy jednak tylko Milowic, ale także mieszkańców katowickiej dzielnicy Dąbrówka Mała, która sąsiaduje z Sosnowcem, Siemianowicami Śląskimi i Czeladzią.

– Ten smród, takich zgniłych śmieci, jest tak okropny, że nie można otworzyć okien. Nie można posiedzieć na ogródku, pomimo letniej aury. Lipiec był najgorszy, ponieważ śmierdziało prawie co drugi dzień. Najczęściej w nocy. Nieraz zdarzało się, że ten fetor nas budził. Moi znajomi skarżą się, że zdarzają się sytuacje, że ich dzieci wymiotują. Najgorsze, że nie wiemy tak naprawdę, co jest powodem tego smrodu, jaki to ma wpływ na nasze zdrowie i zdrowie naszych dzieci – mówi pani Małgorzata, mieszkanka Milowic.

Mieszkańcy zgłaszają problem do straży miejskiej. Ta co prawda potwierdza, że zgłoszeń w ostatnim czasie było dużo więcej, ale jednocześnie przyznaje również, że niewiele może w tej sprawie zrobić, ponieważ problem może być po stronie Katowic.

W tym rejonie jest kilka zakładów, m.in. katowickie wodociągi, schronisko dla bezdomnych zwierząt, katowicka oczyszczalnia ścieków, a także katowicki Wydział Utylizacji Odpadów Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, który w kwietniu kontrolował WIOŚ. Inspektorzy jednak „w dniu oględzin nie stwierdzili uciążliwości zapachowej”.

Jednak mieszkańcy podejrzewają, że to właśnie MPGK jest źródłem problemu. Takie samo podejrzenie ma także radny Wojciech Nitwinko, który zaangażował się w sprawę fetoru w Milowicach.

– W ostatnim czasie rozbudowano zakład i od tego czasu uciążliwości dla mieszkańców się nasiliły. Od końca zeszłego roku śmierdzi częściej i mniej więcej w podobnych godzinach. Możliwe, że wynika to z przerzucania pryzm kompostu, które są na wolnym powietrzu. Kolejnym powodem może być wietrzenie hal, w których odbywa się proces produkcyjny – podejrzewa radny.

Od dłuższego czasu próbowaliśmy interweniować w tej sprawie do władz Katowic. Niestety, czuliśmy się ignorowani, a problem się nasilał. Dopiero w lipcu zaproszono nas do wizytacji zakładu MPGK. Poczułem tam dokładnie ten sam zapach, który czuć w Milowicach, stąd moje podejrzenia – dodaje Nitwinko.

W tej sprawie list z prośbą o interwencję do prezydenta Katowic wspólnie napisali prezydenci Sosnowca i Siemianowic Śląskich, a także burmistrz Czeladzi. Oni również jako źródło fetoru wskazali MPGK. Jednak do dziś problem nie został rozwiązany, a w Milowicach wciąż śmierdzi – chociaż rzeczniczka UM w Katowicach stwierdziła, że „problem traktowany jest priorytetowo”.

– Prowadzimy wszelkie możliwe działania zmierzające do zidentyfikowania źródła uciążliwości odorowych. Duży nacisk kładziemy na działania podejmowane w samym zakładzie MPGK. Poza działaniami dotyczącymi samego zakładu MPGK, kluczowym zagadnieniem jest także zweryfikowanie innych, potencjalnych źródeł odoru. Zwróciliśmy się do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska z prośbą o pilną kontrolę dziewięciu podmiotów funkcjonujących w Katowicach, Siemianowicach Śląskich, Czeladzi i Sosnowcu pod kątem potencjalnych uciążliwości zapachowych – mówi Ewa Lipka, rzecznik UM w Katowicach.

Jak zostaliśmy poinformowani, katowicka straż miejska uruchomiła specjalny patrol interwencyjny, który reaguje na zgłoszenia mieszkańców, a także dedykowany numer telefonu 662 189 376 – na który można dzwonić i zgłaszać uciążliwości odorowe – każdorazowo podając godzinę i miejsce uciążliwości.

Konkrety odnośnie rozwiązania problemu jednak nie padły.W najbliższych dniach przedstawimy, co do tej pory w tej sprawie zrobiliśmy i jakie będą nasze kolejne działania – podsumowała jedynie.

Warto dodać, że na 19 września zaplanowano spotkanie mieszkańców z katowickimi włodarzami.

Do sprawy wrócimy wkrótce.

Skomentuj przez Facebook

22 KOMENTARZE

  1. A kiedy zainteresujecie się podobnym problemem w okolicach Juliusza, Porąbki, Dańdówki i Klimontowa???
    Smród z wysypiska na Juliuszu jest identyczny!

    • Ze smrodem z wysypiska nikt z obecnej władzy nie zrobi porządku. Arkadiusz Ch. zrobił „jakis deal” z Arkadiuszem T. i Tomaszem K. że dopiero za jakiś czas zacznie naprawdę śmierdzieć i nie koniecznie musza to być śmieci.

  2. Nieraz z tych katowic to .ebie aż na Starym Sosnowcu! Współczuję mieszkańcom Milowic!
    Ładny syf za tą Brynicą kormele robią

  3. Stary Sosnowiec też, ba! – ostatnio nawet w Centrum Sosnowca śmierdzi tak, że trzeba zamykać okna. Zazwyczaj są to godziny popołudniowe i wieczorne.

    • A co ciekawe i wqrwia – dziś srańca dym z komina kamienicy na Kilińskiego!! Już!!!! Spalarnia śmieci z Nigerii tam działa?!

  4. Potwierdzam, mieszkańcy sąsiadujący z sosnowcem nie mogą żyć obok takich brudasów i takiej śmierdzącej patologii, weźcie przenieście ją gdzieś na południe warszawy do hindusów i innych śmierdzieli …

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here