50 groszy za cały dzień podróżowania komunikacją miejską? To możliwe! 4 czerwca wchodzi rewolucyjna taryfa biletowa w PKM Jaworzno.

Rusza rewolucyjna taryfa PKM Jaworzno, o której już na początku marca mówił prezydent Paweł Silbert. Ma to zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji zbiorowej.

Rewolucyjny cennik jaworznickiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej wchodzi w życie w najbliższy poniedziałek, 4 czerwca. Od tego dnia będzie można kupić bilet roczny za 180 zł, półroczny za 120 zł, kwartalny za 90 zł, a cena biletu miesięcznego zostaje obniżona do 60 zł. Bilety ulgowe kosztować będą połowę tych kwot.

PRZECZYTAJ TAKŻE: To koniec KZK GOP. Metropolia przejmuje komunikacje

– Aby zachęcić kolejnych mieszkańców do korzystania z transportu zbiorowego, proponujemy niezwykle korzystną ofertę biletów okresowych. Bilet roczny można nabyć już za 180 zł. Łatwo więc obliczyć, że to niecałe 50 groszy za cały dzień podróżowania wszystkimi liniami PKM Jaworzno z nieograniczoną liczbą przesiadek. W przypadku pasażerów posiadających uprawnienia do ulgi cena ta będzie o połowę niżna i wyniesie tylko 25 groszy – mówi Zbigniew Nosal, prezes PKM Jaworzno.

Bez zmian pozostaną ceny i zasady funkcjonowania biletów jednorazowych i czasowych na okaziciela. Oznacza to na przykład, że popularny bilet dzienny obowiązywał będzie bez zmian i nadal nadal będzie kosztował jedynie 5 złotych.

Rewolucyjna taryfa biletowa w PKM Jaworzno - fot. PKM Jaworzno
Rewolucyjna taryfa biletowa w PKM Jaworzno – fot. PKM Jaworzno

Dlaczego miasto wprowadza takie taryfy? – Jesteśmy przekonani, że współczesną miejskość tworzy transport publiczny. Miasta, które mają słabą komunikację zbiorowa „usychają”. Są nieprzyjazne dla swoich mieszkańców. Zatłoczone, głośne, odstręczające – mówi prezydent Paweł Silbert. – Nie da się zmusić mieszkańców do tego, by korzystali z transportu publicznego. Ale można ich do tego zachęcić. Ludzie muszą chcieć korzystać z komunikacji zbiorowej. A będą chcieli, gdy będzie wygodna, tania, punktualna i pewna. Nasze miasto stworzyło dobry transport. Dziś chcemy, by jego potencjał uczynił życie w Jaworznie jeszcze lepszym. Proponujemy zupełnie nowe, w skali kraju – nowatorskie – taryfy – dodaje.

Nowe bilety dostępne będą na Jaworznickiej Karcie Miejskiej w stacjonarnych punktach sprzedaży, w sklepie internetowym, a także w nowej aplikacji na urządzenia mobilne.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE:

Uczniowie za darmo bez ŚKUP do końca września. Wystarczy tylko legitymacja

Skomentuj przez Facebook

9 KOMENTARZE

    • A metropolia? Nic. Wybierają na szefa ZTM człowieka, który przed laty zlikwidował w Chorzowie linię tramwajową, bo tramwajek mu hałasował pod oknem… Przez to codziennie do pracy najtaniej, najszybciej i najwygodniej nadal jest własnym autkiem na gaz, zaś ludzie mają już po trzy-cztery samochody na rodzinę, by mąż i żona mogli jakoś się wydostać nimi do pracy, a dzieci na uczelnie…

  1. Coś pięknego! Przy takich cenach chyba pozbyłbym się na dobre samochodu… Niech ktoś tam wyśle nasze władze na jakieś korepetycje, please! Żarty żartami, niestety, w warunkach metropolii takie ceny to utopia. KZK GOP to kolos na glinianych nogach, tu potrzebny byłby jeden wielki ALT CTRL DELETE. Za rok związek ten zostanie przemalowany i przemianowany na ZTM, ale to nadal będzie to samo G..O, tyle, że w innym papierku. W Dzień Dziecka z rodziną postanowiliśmy się wybrać zbiorkomem do chorzowskiego parku, by uniknąć problemów z parkowaniem. Za te wszystkie bilety zapłaciliśmy tyle, co za zatankowanie całego zbiornika LPG! Tymczasem na osiedlu widzę, że posiadanie przez jedną rodzinę dwóch samochodów zaczyna przechodzić do historii. Teraz w modzie są TRZY samochody na rodzinę (a wcale nie mieszkam na jakimś bogatym i luksusowym osiedlu). Mamy błędne koło: bilety są drogie, czasy przejazdu – fatalny, KZK GOP ciągle obcina kursy i likwiduje linie, bo twierdzi, że ludzie nie chcą jeździć autobusami, a ludzie… nie chcą jeździć autobusami, bo bilety są drogie, czas jazdy tragiczny, a kursów coraz mniej…

    • Ale po co ja mam np. marznac w zimie na przystanku, po co mam się pchac z dzieckiem i wózkiem, jak można wygodniej autem. Busem to jeżdżą osoby niepelnoletnie, starsi i co nie mają wyjścia ( czytaj auta) reszta przypadków jest sporadyczne. Aut przybywa i będzie przybywać i to się nie zmieni

      • No, nie wiem czy to się nie zmieni. Na Zachodzie Europy odnotowuje się tendencję spadkową jeżeli chodzi o ilość samochodów na drogach. Przesiadają się na rowery, jeżdżą komunikacją zbiorową, a auto służy tylko do dalszych wyjazdów poza miejsce zamieszkania.
        Gdyby u nas w Zagłębiu komunikacja kosztowała tyle co w Jaworznie na pewno zmniejszyłoby to korki na drogach. Wystarczy, że 10-20% ludzi skorzysta z autobusu zamiast auta jadąc do pracy i to już jest zysk, a przecież sporo ludzi z Sosnowca pracuje np. w Dąbrowie. To blisko, a mimo to podróżują autem, bo komunikacja zbiorowa jest za droga.

        Taki przykład. Swego czasu sporo mówiło się o potrzebie budowy przystanku kolejowego w Sosnowcu na Środuli. Gdyby taki przystanek stworzyć i odbudować ten obok Huty Katowice to przejazd pociągiem między tymi dwoma przystankami trwałby 10, max 15 minut. Do tego konkurencyjna cena za bilet kolejowy i można auto zostawić w garażu.

        Ktoś powie nie ma na to pieniędzy. Ostatnio, nawet chyba w komentarzach na tej stronie, ktoś narzekał, że zbyt mało pieniędzy przeznacza się na remonty dróg, a myśli się o budowie stadionów czy pielęgnacji miejskiej zieleni. Drodzy państwo, jeżeli bliżej przyjrzycie się budżetom miast Zagłębia to zobaczycie, że spośród wszystkich wydatków te na drogi są zawsze na pierwszym miejscu.

        Dróg i jeżdżących po nich samochodów jest tak dużo, że nie ma szans, aby nadążyć z ich remontami. Remonty dróg to studnia bez dna i mitem jest powiedzenie, że u nas drogi robi się kiepskie i zaraz trzeba je naprawiać. Nieprawda, one są po prostu tak szybko niszczone przez intensywny ruch na nich, zwłaszcza samochodów ciężarowych.

        Trzeba dążyć do tego, aby samochód służył w wolne dni jako środek transportu na Jurę lub w Beskiedy, a nie do codziennej komunikacji do pracy z Sosnowca do Dąbrowy i z powrotem. Komunikacja zbiorowa musi się rozwijać, a nie zniechęcać poprzez kartę ŚKUP która jest przeżytkiem, czy brak wspólnego biletu na autobus, pociąg i tramwaj w granicach konurbacji. Długa droga przed nami zanim dojdziemy do wniosków które na Zachodzie Europy już znają.

        • W sumie to racja, jednak dążyć powinno się też i do tego, by na taką Jurę i w wiele innych rejonów dało się też jakoś dojechać komunikacją publiczną. Kiedyś był PKS Zawiercie, dziś jest tylko jakiś mikrobusik. Ja się zastanawiam, co ma zrobić matka z małym dzieckiem w wózku, która z jakichś Kroczyc czy Szczekocin musi dotrzeć do szpitala w Zawierciu na badania? Polska komunikacja publiczna to dno i kilometr mułu! szystko jest fajnie i pięknie do czasu, gdy jesteśmy zdrowi, młodzi, a autko jest w miarę sprawne. A gdy np. złamiemy nogę, auto się popsuje itp, zaczynają się schody. W Zagłębiu jeszcze jakoś można się próbować kulać z takiego Rogoźnika do Dąbrowy czy Sosnowca z kilkoma przesiadkami,tymi paroma kursami na krzyż, można nawet przełknąć zwiedzanie wszystkich zakamarków po drodze i drogie bilety. Jednak wydostanie się stąd gdzieś dalej często graniczy z cudem. Polakom nic się nie opłaca, nawet jeżdżenie pomiędzy dużymi miastami, nie mówiąc o mniejszych.

      • Do pablo: właśnie w tym sęk, że autko wygodne, jednak i ono może się nagle popsuć, my możemy złamać nogę i wtedy zaczyna się problem… Sam przeklinałem okres, gdy musiałem oddać wozidełko na tydzień do warsztatu i dreptać po ciemku 30 minut do przystanku, potem użerać się z automatem, który nie chciał przyjąć banknotu 20 zł, a akurat taki miałem przy sobie… Soją drogą – twórców tych automatów powinno się skazać na dożywotnie noszenie podkładów tramwajowych…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here