Jeszcze w tym roku mieszkańcy Sosnowca zapłacą więcej za wywóz śmieci. Jak tłumaczy prezydent miasta jest to efekt działania systemu ogólnopolskiego.

Sosnowieccy radni debatują nad stawką za wywóz odpadów komunalnych. Niestety, jak przekonują, podwyżki nie da się uniknąć, jednak od decyzji jaka zapadnie podczas najbliższej sesji Rady Miejskiej (tj. w czwartek, 29 października) zależeć będzie czy nowe opłaty obowiązywać będą już od listopada, czego chce prezydent miasta, czy od grudnia, za czym z kolei są radni.

Mieszkańcy zapłacą więcej

Niezależnie od tego, kiedy w życie wejdzie podwyżka cen, mieszkańcy na pewno odczują ją w swoim portfelu. Obecnie opłata za gospodarowanie odpadami komunalnymi wynosi 17 złotych od osoby za odpady segregowane oraz 34 złote za odpady niesegregowane. Projekt uchwały zakłada, że adekwatnie stawki te zostaną podwyższone do kwoty 27,70 zł oraz 55,40 zł miesięcznie od osoby.

– Tak, wywóz śmieci zdrożeje, a stawka będzie wynosiła 27,7 zł za śmieci segregowane. Skala zmian w Sosnowcu nie będzie tak duża jak w wielu innych miastach, jednak podwyżka dotknie również nas – mówi Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca. – Miasto nie może na tym zarabiać, a więc nie będziemy z tego finansowali: Egzotarium, stadionu, hali, skoczni narciarskiej, kosmodromu i nie wiem jeszcze czego, jak to niektórzy sugerują – dodaje.

Zwolnieni z części opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, w wysokości 1,50 zł miesięcznie od osoby, będą właściciele nieruchomości zabudowanych budynkami mieszkalnymi jednorodzinnymi, kompostujących bioodpady stanowiące odpady komunalne w kompostowniku przydomowym.

Zmieni się także stawka opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi dla nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy, a powstają odpady komunalne. Ceny uzależnione będą od worków, pojemników czy kontenerów oraz od tego wypełniany jest obowiązek selektywnej zbiórki odpadów.

Lawinowy wzrost cen

Opłaty za wywóz i segregację rosną w całej Polsce. Z czego to wynika? – Wszystkie miasta w Polsce tłumaczą to tak samo. Jest to efekt „działania” systemu ogólnopolskiego: wzrost opłat za energię elektryczną potrzebną do przetworzenia odpadów (o 60 proc), wzrost opłaty marszałkowskiej (o ponad 260 proc.), wzrost pensji pracowników, a więc i wzrost kosztów pracy (o 30 proc.), inwestycje śmieciowe, jakie trzeba przeprowadzić, aby system dostosować do wymogów. Mało tego, doszło do zmian na rynku. Trudno w to uwierzyć, ale kiedyś za makulaturę jeszcze nam płacono, a dzisiaj to my musi dopłacać, aby ja od nas odebrano – wyjaśnia prezydent Chęciński.

Temat podwyżki cen, który poruszany jest od dawna wzburza wielu mieszkańców, którzy nie kryją niechęci do tego pomysłu. Niewykluczone jednak, że nie jest to ostatnia podwyżka, która przewidziana jest w najbliższym czasie. – Nowa opłata najpewniej nie będzie obowiązywała od 1 listopada, a od 1 grudnia 2020 roku. Odroczymy ją o miesiąc. Czy to koniec? Mówię szczerze: nie wiem. Przepisy i sytuacja na rynku zmienia się tak dynamicznie, że nie można, a wręcz nie powinno się obiecywać czegokolwiek – podkreśla Arkadiusz Chęciński.