Tramwaje Śląskie przypominają, że we wszystkich pojazdach komunikacji miejskiej obowiązuje zasłanianie nosa i ust. Za brak maseczki w komunikacji miejskiej grozi kara grzywny nawet do 30 tys. złotych.

Choć wiele dziedzin gospodarki i życia codziennego zostało „odmrożonych” i w wielu aspektach życie wróciło niemal do stanu sprzed pandemii koronawirusa, to sama pandemia wcale się nie skończyła, co potwierdza wysoka liczba nowych zachorowań.

Tym bardziej trudno uwierzyć, że tak wielu pasażerów komunikacji publicznej za nic ma sobie zagrożenie i zachowuje się kompletnie nieodpowiedzialnie, ignorując obowiązujące wytyczne. Coraz więcej osób podróżuje bez maseczki, siada na fotelach wyłączonych z użycia, grupuje się w jednym miejscu – wskazuje Andrzej Zowada, rzecznik spółki Tramwaje Śląskie.

Maseczki w komunikacji miejskiej nadal obowiązkowe

Tymczasem we wszystkich pojazdach komunikacji miejskiej, w tym również w tramwajach, nadal obowiązkiem pasażerów jest zasłanianie nosa i ust maseczką bądź innym materiałem. W pojazdach może przebywać tylu pasażerów, ile stanowi połowa ogólnej pojemności danego wagonu, a konkretne liczby określające aktualną pojemność wagonu są wypisane przy drzwiach na każdym wagonie. Wciąż wydzielona jest strefa bezpieczeństwa przy kabinach motorniczych, a sami motorniczowie nie prowadzą sprzedaży biletów.

Nadal obowiązuje też zakaz siadania na miejscach oznaczonych jako wyłączone z eksploatacji. – Sam podróżuję tramwajami i codziennie widzę, jak wielu ludzi nie stosuje się do tych wytycznych. Może komuś wydaje się, że to jakieś stare informacje, które już są nieaktualne, tylko „tramwajarze nie posprzątali wagonów”. Otóż nie! Codziennie w każdej naszej zajezdni pracownicy wozowni uzupełniają brakujące tablice informacyjne – zniszczone a także skradzione, bo są i tacy pasażerowie, którzy zabierają sobie te tablice do domu. Wciąż też prowadzimy codzienną dezynfekcję wagonów, bo absolutnym priorytetem jest bezpieczeństwo pasażerów i pracowników naszej spółki – podkreśla Andrzej Zowada.

Mandat za brak maseczki

Cały ten wysiłek może być jednak daremny, jeśli pasażerowie sami nie zadbają o zdrowie własne i innych. – Apelujemy do pasażerów o bezwzględne dostosowanie się do obowiązujących zasad. Założenie maseczki przed wejściem do tramwaju czy autobusu powinno być już odruchem niemal bezwarunkowym. To nie boli! – zauważa rzecznik spółki Tramwaje Śląskie.

Przewoźnik apeluje o rozsądek i dbanie o zdrowie własne i innych pasażerów. Niestosowanie się do wytycznych to nie tylko narażanie siebie i innych na zarażenie koronawirusem, ale również narażenie się na mandat ze strony służb mundurowych, które patrolują pojazdy komunikacji miejskiej. Maksymalna wysokość takiego mandatu to 500 złotych. Jednak w skrajnych przypadkach za takie przewinienie może zostać nałożona na nas kara administracyjna z sanepidu w wysokości od 5 do 30 tys. złotych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Nie przepłacaj. Stylowa koszula męska nie musi być droga

9 KOMENTARZE

  1. Straszenie jełopów a nic na temat kto te mandaty będzie nakładał.W Krakowie w komunikacji miejskiej tajniacy jeżdżą po cywilnemu,a u nas?

    • Nie ma podstaw prawnych do nakładania mandatów za brak maseczki. Poczytajcie sobie. Mandat zapłaciły tylko osoby które nie odwołały się do sądu. Ci którzy się odwołali mają mandaty anulowane. Nakaz noszenia maseczek to ograniczenie wolności obywatela. Taki nakaz można wprowadzić tylko poprzez ustawę, a nie rozporządzenie jak jest obecnie lub poprzez wprowadzenie stanu wyjątkowego.

  2. Menele piwo piją w biały dzień w tramajkach i nic…
    A tu straszą ludzi i chcą doprowadzić do zgonów z braku tlenu!
    Weźcie te taśmy, jak z miejsca zbrodni, pousuwajcie! Przecież macie zamknięte kabiny!
    Co drugie miejsce zaklejone, a samolotach i pociągach można wszystkie zajmować.
    Szumowski ty kretonie

  3. Straszcie sobie ile chcecie. 30-stopniowe temperatury skwar lejący się z nieba tłok iklimatyzacja nie wyrabiająca się w niektórych środkach transportu publicznego.

  4. Tak na chłopski rozum. Przynajmniej połowa pasażerów ignoruje zakładanie maseczki w komunikacji miejskiej. Z tej połowy która maseczki jednak nosi, połowa ma je na brodzie lub z odsłania nos. Mimo, że pasażerowie olewają nakaz noszenia maseczek, jakoś pandemia nie wybucha. Liczba zakażeń utrzymuje się ciągle na tym samym poziomie. I w tym momencie zapala się człowiekowi lampka – czy oni czasami nie przesadzają. Ten koronawirus jest już w Polsce obecny kilka miesięcy i wygląda na to, że zostanie z nami już na zawsze tak jak grypa czy zapalenie płuc. Mamy do końca życia nosić maseczki?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here