echo adrotate_group(3, 0, 0, 0);
echo adrotate_group(3, 0, 0, 0);
echo adrotate_group(3, 0, 0, 0);
echo adrotate_group(9, 0, 0, 0);

Magda Gessler w najnowszym odcinku Kuchennych Rewolucji odwiedziła Sosnowiec, by pomóc właścicielom restauracji „Okrąglak”. Jak wypadły zmiany i jak zakończyły się rewolucje?

Królowa polskiej gastronomii powróciła do stolicy Zagłębia. Tym razem, znana restauratorka wraz z Kuchennymi Rewolucjami przybyła z pomocą właścicielom restauracji „Okrąglak”, w którejś kiedyś działała kopalniana przychodnia. Od 11 lat mieści się tu sala weselna oraz restauracja.

Niestety, inwestycja jaką była adaptacja starej, zrujnowanej przychodni na dom weselny połączony z małym hotelem i restauracją, była olbrzymia. Przez co właściciel do tej pory ma do spłacenia milionowe długi. Przyznaje, że nie wie dlaczego biznes się nie kręci, ale jego pracownicy mówią zgodnie: największym problemem restauracji jest sam właściciel.

Miejsce rozpoznawalne i niejadalne?

Magda Gessler weszła do lokalu zakładając, że głównym problemem będzie kuchnia i niesmaczne dania. Pomimo mocno okrojonej karty szybko jednak zmieniła zdanie, chwaląc zaserwowane dania. – Tu ktoś umie gotować, nie ma o czym gadać – powiedziała znana restauratorka.

W oczach pani Magdy Gessler kucharka zdała swój egzamin. Czy zdał go właściciel? Nie. Na jaw szybko zaczęły wychodzić problemy restauracji: brak wystarczającej liczby pracowników, duże obciążenie dla zatrudnionego personelu, brak zaufania, skąpstwo, małe porcje, niska jakość produktów, brak odpowiedniej wiedzy na temat specyfiki prowadzonego lokalu czy wyzywanie pracowników od debili.

Magda Gessler w akcji

Kolejnym problemem była brudna i zaniedbana kuchnia. Leciały garnki, miski, patelnie i inne kuchenne przybory. Właściciel zdawał się niewzruszony zarzutami o truciu ludzi. – W ogóle życie jest szkodliwe. Badania naukowe dowodzą, że życie to jest choroba śmiertelna, na którą każdy z nas umrze – stwierdził filozoficznie pan Mirosław, właściciel restauracji.

echo adrotate_group(8, 0, 0, 0);

Po tym dniu rewolucji, na pracowników czekało wielogodzinne sprzątanie i próba doprowadzenia lokalu do porządku. – Do przeprowadzenia rewolucji potrzebni są ludzie, a tu ludzi jak na lekarstwo – podsumowała Magda Gessler.

Nic więc dziwnego, że po takich słowach Magda Gessler postanowiła zadbać o dotychczasowy personel i zapewnić im odpowiednie warunki pracy, a także wspomniała o konieczności zatrudnienia nowych osób do pomocy w kuchni. Kolejnym punktem rewolucji była zmiana nazwy. Lokal zyskał nazwę „Dobrze na okrągło”.

Wśród popisowych dań w restauracji miały pojawić się jajka faszerowane grzybami, rosół, pulpety z kaczki z puree z gorgonzolą i sałata z jabłek i pomidorów. Dawne wnętrze „Okrąglaka” zyskało nowy, kolorowy wygląd. Zamiast mdłej bieli na ścianach króluje żółć i fiolet.

Zmiany na dobre?

Pomimo pochlebnych opinii gości na temat finałowej kolacji, kuchenna ekspertka wyjeżdżała pełna obaw. – Musi pan zrobić „Spocznij”, zaufać ludziom i przyjąć ludzi do pracy na stałe, dwie osoby dla pani Doroty, otworzyć od dwunastej. Bardzo pana lubię, pan jest uroczy, uśmiechnięty, czaruje, kombinuje, ale ja pana tu nie chcę, bo w kuchni się nie czaruje i nie kombinuje. Daje się prawdziwy produkt, a jeżeli się czaruje to smak. Natomiast nie oszukuje się ludzi – podkreśliła Magda Gessler. – Dorota świetnie poprowadzi restaurację, jeżeli tylko Mirek będzie przestrzegał moich rad – dodał.

Po powrocie, po trzech tygodniach pani Magda już na wejściu zauważyła, że w lokalu jest pusto i zimno. Opinie pracowników szybko potwierdziły, że od Kuchennych Rewolucji nic się nie zmieniło w lokalu. – Szef zaprojektował nowe ulotki, które mają zostać rozesłane do kilku okolicznych miejsc, ale nie zadbał o promocję tego miejsca, przez co nie ma gości. Jest to czas stracony, nic się nie zmieniło, zachowanie szefa jest takie samo – mówili zgodnie pracownicy.

Na pochwałę za to zasłużył rosół i pulpety z kaczki. Jednak to za mało, aby restauracja została pozytywnie oceniona. – Pan nie myśli o tym, o czym należy myśleć, czyli o ludziach, gościach, by jakoś ich zachęcić. Można robić milion rzeczy, żeby tutaj byli ludzie. Nic nie zrobiłeś, zignorowałeś to! Ma pan narzędzia i z nich pan nie korzysta – stwierdziła pani Magda. – Jeśli przyjdziecie tu i wypełnicie to miejsce swoją energią, to to miejsce będzie żyć. A kuchnia jest dobra – zaznaczyła.

echo adrotate_group(5, 0, 0, 0);
echo adrotate_group(5, 0, 0, 0);
echo adrotate_group(5, 0, 0, 0);
echo adrotate_group(9, 0, 0, 0);