Od kwietnia mieszkańcy Sławkowa więcej zapłacą za wywóz śmieci. Wzrost stawek to konsekwencja wzrostu opłat środowiskowych za składowanie i magazynowanie odpadów, a także konieczność zrównoważenia kosztów utrzymania systemu gospodarowania odpadami.

O 5 złotych, czyli o 38,5 proc. wzrośnie miesięczna opłata od każdego mieszkańca z tytułu wywozu odpadów segregowanych i o 10 zł za śmieci niesegregowane. Uchwałę w sprawie zmiany stawek podjęli na sesji sławkowscy radni. Niestety, całość kosztów spada na mieszkańców.

Co składa się na wzrost cen?

Jedną z najważniejszych przyczyn wzrostu kosztów odbioru śmieci od mieszkańców jest drastyczne podniesienie opłaty środowiskowej, ustalanej w drodze rządowego rozporządzenia. To opłata, którą firmy odpadowe (a finalnie w cenie usługi wyliczonej za odbiór i zagospodarowanie odpadów samorządy) muszą odprowadzać w związku ze składowaniem i magazynowaniem odpadów w regionalnych instalacjach przetwarzania odpadów komunalnych.

Na przestrzeni lat 2017 – 2019 wzrosła ona z nieco ponad 120 zł do 170 zł za każdą tonę, czyli o 41,7 proc. W 2020 roku każda tona ma kosztować już 270 zł.

– Zgodnie z ustawą i wojewódzkimi planami gospodarowania odpadami województwa podzielone są na regiony gospodarowania odpadami. Odpady muszą być zagospodarowywane w regionie, z którego pochodzą. Biorąc pod uwagę ten czynnik kosztowy nie możemy porównywać się z sąsiednimi gminami – wyjaśnia Maksym Pięta, kierownik Referatu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Urzędu Miejskiego w Sławkowie.

Wśród czynników wpływających na wzrost ceny należy także wskazać zaostrzenie wymogów związanych z recyklingiem. Coraz większy procent śmieci musi być odzyskiwanych. O ile w 2012 roku minimalny próg dla frakcji papier, szkło, plastik, metale wynosił 20 proc., to w 2019 jest to już 40 proc. W przyszłym roku już połowa odpadów będzie musiała nadawać się do ponownego wykorzystania. Jeśli gmina nie osiągnie tego wskaźnika, będzie musiała płacić kary. Koszt przetworzenia odpadów zmieszanych jest znacznie wyższy, niż segregowanych.

Na system gospodarowania odpadami składa się nie tylko fizyczny odbiór i dostarczenie odpadów na składowisko. To również tworzenie i utrzymanie punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych, obsługa systemu, edukacja ekologiczna, wyposażenie stanowisk kontenerowych w pojemniki i ich utrzymanie, a nieruchomości w worki do zbierania śmieci, a także likwidacja dzikich składowisk odpadów.

– Do zrównoważenia przychodów z kosztami tylko w zakresie odbioru, transportu i unieszkodliwiania odpadów komunalnych brakuje 300 tys. złotych, które miasto musi, zgodnie z zaleceniami Regionalnej Izby Obrachunkowej, pokryć wyłącznie z opłat od mieszkańców. Podobne zalecenia wydaje samorządom Najwyższa Izba Kontroli. Jednak na wiele czynników mieszkańcy mają wpływ. Pamiętajmy, że chociażby zdewastowane pojemniki na odpady czy powstające dzikie wysypiska śmieci generują dodatkowe koszty, które w ramach systemu musimy uwzględniać – wyjaśnia Maksym Pięta. – Tylko sam odbiór i zagospodarowanie odpadów przez firmę odpadową w 2015 roku kosztował gminę 94 tys. zł. W tym roku koszt ten wyniesie ponad 142,5 tys. zł – dodaje.

Wszystkie powyższe czynniki sprawiają, iż firmy zajmujące się odbiorem odpadów z terenu miast drastycznie podnoszą ceny usług. Drożyznę pogłębiają dodatkowo takie czynniki, jak wzrost cen paliw, podwyżki cen energii elektrycznej czy wzrost płacy minimalnej.

Czy są szanse na zatrzymanie wzrostu cen za wywóz śmieci?

Wśród proponowanych rozwiązań jest między innymi zmiana systemu odbioru odpadów na indywidualny. – Według wszelkich szacunków pozwoli to uniknąć kolejnych drastycznych podwyżek opłat za wywóz śmieci w przyszłości i jednocześnie uniknąć kar za nieosiąganie wymaganych poziomów odzysku i recyklingu – podsumowuje Maksym Pięta.

Skomentuj przez Facebook

3 KOMENTARZE

  1. Mam wrażenie, że wprowadzenie od początku roku nowego systemu segregacji śmieci zamiast polepszyć sytuację jeszcze ją pogorszyło. W przyblokowych śmietnikach jest taki bajzel, że głowa mała. Ludzie nie wiedzą co gdzie wrzucać. Menele i tak wszystko wyciągają i wywalają na ziemie z „najcenniejszego” pojemnika na plastik i metal w poszukiwaniu puszek. Co bardziej przewidywalni i sprytniejsi zainwestowali w zamykane boksy śmietnikowe. Niestety jak się klucza zapomni to worek z odpadami ląduje obok śmietnika zamiast w kontenerze. Wygląda to jak w trzecim świecie. Dodatkowo co jakiś czas słychać, że ludzie sortują, a potem przyjeżdża jedna śmieciarka i wszystko pakuje jak leci.

    Według mnie poprzedni system był lepszy. Trzy kontenery – jeden na to co da się przetworzyć ponownie, drugi – na to co jest trudne w przetworzeniu i trzeci na szkło. To nie ludzie są winni, że śmieci nie są w dostatecznym stopniu przetwarzane. Winny jest nieudolny system odbioru tych śmieci.

    Remont pokoju, malowanie sufitu, tapetowanie. Po remoncie zostały dwa worki ścinków z tapet. Okazało się, że nie można tego wyrzucić do śmietnika, bo to jest, uwaga „ODPAD BUDOWLANY” i trzeba zamówić specjalny kontener, albo samemu zawieźć to do punktu. Ten kto nie ma samochodu jak dojedzie do punktu zbiórki? Autobusem ma jechać z tymi metrowymi worami?

    Baterii i zużytego sprzętu elektrycznego nie wolno wyrzucać do śmietnika. Trzeba to oddawać do punktu lub sprzedawcy w sklepie. Kupiłem filtr i grzałkę do akwarium przez internet, nie mogłem więc starych oddać sprzedawcy. Znowu mam jechać do punktu i oddać te śmieci? I tak za każdym razem, gdy coś kupię?

    Gdyby każdy sprzęt elektryczny przyjmowali w sklepie niezależnie czy tam coś kupiłem czy nie, gdyby odpady budowlane typu dwa worki ścinków z tapet, albo drzwi wejściowe do mieszkania albo dwa wiaderka gruzu zabierano razem z odpadami wielkogabarytowymi typu łóżko, szafka to wtedy nie byłoby problemu. Nikt by nie myślał, gdzie ma się tych śmieci pozbyć, nie podrzucał by do lasu, a tak to ludzie kombinują i podrzucają to byle gdzie, byle szybko. Każdy płaci niemałe pieniądze za wywóz śmieci z każdym rokiem coraz większe, więc do jasnej ciasnej to nie jest wina ludzi, że im się nie chce sortować śmieci. To wina debilnego systemu, który jest niewydolny i samo ściąganie coraz większych opłat nie sprawi, że większa ilość śmieci będzie poddana recyklingowi. Zwyczajnie jeden czy drugi prezes się więcej nachapie, a śmieci i tak wylądują na składowisku. Potem jedna iskra i cały problem sam się zrecyklinguje przy pomocy ognia.

  2. Trafna analiza. Po tych zmianach ludzie kombinują jak mogą. Kineskop można znaleźć tam gdzie szkło, a tapety z kawałkami tynku tam gdzie papier, a przecież mogliby chociaż raz w tygodniu delegować jeden pojazd na elektroniczne odpady, a drugi na te budowlane (oczywiście z tych małych remontów). Byłoby to zgodne z zasadami, a i ludzi nie czuliby niepotrzebnej presji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here