[adrotate group="3"]
[adrotate group="3"]
[adrotate group="3"]
[adrotate group="9"]

Zagłębiowski Alarm Smogowy alarmuje, że straże miejskie robią za mało, aby zapobiegać paleniu zakazanymi substancjami w domowych paleniskach, czyli nie korzystają z przysługujących im uprawnień.

Zagłębiowski Alarm Smogowy skontrolował działania strażników miejskich w aspekcie walki ze smogiem. Przedstawiciele stowarzyszenia porównali liczbę interwencji w poszczególnych miastach naszego regionu.

– Strażnicy miejscy mogą już realnie i w szerokim zakresie walczyć z trucicielami. W ubiegłym roku Urząd Marszałkowski organizował dla nich oraz dla urzędników samorządowych dedykowane szkolenia, żeby potem umieli właściwie kontrolować domowe piece i to, co do tych pieców ludzie wrzucają. Powinno być więc lepiej. Ilość interwencji powinna rosnąć, a tymczasem nie widać szerokiej kampanii kontrolnej w Zagłębiu Dąbrowskim, a i jakość powietrza nie ulega poprawie, co widać po wskazaniach ogólnie dostępnych urządzeń pomiarowych – ocenia Rafał Psik z Zagłębiowskiego Alarmu Smogowego.

Rafał Psik przypomina, że zgodnie z ustawą o odpadach, za spalanie odpadów w domowym piecu, grozi kara grzywny do 5 tys. zł. Zaznacza także, że strażnicy miejscy mają prawo samodzielnie wejść do domu w celu przeprowadzenia kontroli. – Co ważne, nie wpuszczając strażnika, właściciel domu naraża się na karę wynikającą z Kodeksu Karnego – podkreśla.

Mogą wystawiać mandaty

Od 11 października 2018 straż miejska w województwie śląskim może wystawiać mandaty za wykroczenia przeciwko ustawie antysmogowej. Do tych wykroczeń zaliczamy spalanie mułu, flotu, węgla brunatnego i wilgotnego drewna.

– Analizując ilość kontroli i ilość wykrytych przypadków spalania śmieci można odnieść wrażenie że w Zagłębiu Dąbrowskim można praktycznie bezkarnie spalać paliwa zabronione uchwała antysmogową i śmieci w domowym kotle. Czy nasze zdrowie naprawdę warte jest zaledwie mandatu w okolicach 100 zł? – pytają członkowie Zagłębiowskiego Alarmu Smogowego.

Dane nie są optymistyczne

[adrotate group="8"]

Stowarzyszenie przeanalizowało działania strażników miejskich dotyczących kontroli palenisk w czterech miastach Zagłębia (Sosnowca, Dąbrowy Górniczej, Będzina, Czeladzi) i porównało je z działaniami strażników w Katowicach.

Jak straż miejska w naszych miastach walczy ze smogiem? - fot. Zagłębiowski Alarm Smogowy
Jak straż miejska w naszych miastach walczy ze smogiem? – fot. Zagłębiowski Alarm Smogowy

Już w samym regionie występują znaczne różnice w działaniach straży miejskiej i to często nie odzwierciedlające różnic w liczbie dostępnego personelu. – Piętnastoosobowa straż miejska z Czeladzi przeprowadziła prawie tyle kontroli palenisk co trzykrotnie liczniejsza straż miejska z Sosnowca. Strażnicy z Dąbrowy Górniczej zaledwie dwa razy wykorzystali możliwość pobrania próbki popiołu do dalszej analizy, a strażnicy z Czeladzi dalej nie mają w ogóle możliwości pobierania próbek popiołu. Średnia wysokość nałożonego mandatu waha się od 65 zł w Czeladzi do 170 zł w Będzinie – komentuje dane Zagłębiowski Alarm Smogowy.

Mogą robić więcej

Jakie wnioski? – Straże miejskie w Zagłębiu Dąbrowskim mogą bardziej skuteczniej realizować swoje obowiązki w kwestii działań antysmogowych, a szczególnie funkcji kontrolnych. Mogą również informować mieszkańców o programach dopłat do likwidacji kotłów kopciuchów, czy wręcz podczas interwencji i kontroli rozdawać ulotki o szkodliwości smogu – uważa Rafał Psik.

[adrotate group="5"]
[adrotate group="5"]
[adrotate group="5"]
[adrotate group="9"]