Wśród wysokich drzew i pozostałości z zabudowań KWK Grodziec w Będzinie kryje się piękny i mało znany obiekt techniki przemysłowej. Unikatowy obiekt w Polsce i prawdziwa perełka regionu mimo śladów wieloletniej dewastacji.
Jedyny tego rodzaju nitowany obiekt w Polsce, zabytek i unikat na dużą skalę, budowla z ciekawą historią. Mimo, że nosi ślady dewastacji, grodziecka wieża ciśnień wciąż prezentuje się okazale i jest jednym z ciekawszych miejscowych zabytków techniki.
Wieża ciśnień w będzińskiej dzielnicy należy do zabytków architektury przemysłowej pod względem nowatorskich (wówczas) form konstrukcyjnych. Jest to budynek w kształcie wieży, na szczycie którego umieszczono zbiornik wodny, mający zapewnić stabilne ciśnienie w sieci wodociągowej.
Została zbudowana na potrzeby Grodzieckiego Towarzystwa Kopalń Węgla i Zakładów Przemysłowych, na terenie dawnej kopalni „Grodziec II”. Obiekt najprawdopodobniej zbudowano na przełomie XIX i XX wieku. Jak wynika z zachowanych do dzisiaj dokumentów, wieża została zaprojektowana przez biuro inżynierskie Drzewiecki & Jeziorański – Inżynierowie z Warszawy. Jego ówczesnym prezesem i założycielem był Stanisław Jan Ciechanowski, znany przedsiębiorca. Jednak najważniejszym dyrektorem był Stanisław Marian Skarbiński, wybitny przemysłowiec.

Ponieważ aż do wprowadzenia hydrantów, wieże ciśnień pełniły także funkcję zbiorników przeciwpożarowych, stawiano je je w sąsiedztwie kopalń i trakcji kolejowych. Nie dziwi zatem fakt, że początkowo wieża służyła potrzebom kopalni, jako zakładowa wieża ciśnień. Z biegiem lat z jej zasobów korzystać zaczęły inne zakłady, takie jak Solvay czy browar parowy, ale także sami mieszkańcy Grodźca.
Na uwagę zasługuje fakt, iż wieża ciśnień w Będzinie-Grodźcu to prawdopodobnie jedyny lub jeden z nielicznych tego rodzaju nitowany obiekt w Polsce. Unikatowość obiektu polega na nitowym łączeniu stalowych płyt. Wysokość wieży wynosi ok. 40 metrów.
Niestety po wielu latach nosi ona ślady dewastacji mimo, że wciąż stanowi zabytek i unikat na skalę ogólnopolską. O opuszczony obiekt postanowili zadbać miłośnicy obiektu, jak i sami mieszkańcy. Dzięki ich zaangażowaniu, w ubiegłym roku udało się posprzątać zarówno sam obiekt, jak i tereny wokół niego.
– Idea tego wydarzenia od dłuższego czasu tworzyła się w mojej głowie. Już w 2010 r. opisywałem tragiczny stan tego obiektu na łamach autorskiego bloga blacharni Miejskiej – mówił we wrześniu architekt Rafał Lipiński, współorganizator wydarzenia. – Szkoda, że zamiast roli miejscowego zabytku, pełni funkcję gigantycznego kosza na śmieci – dodał.
Niestety od kilku lat sytuacja wieży nie uległa zmianie. Obiekt od lat jest dewastowany i zaśmiecany. Sytuację pogarsza okoliczna dzika roślinność i czas, który sprawia, że wieża niszczeje.
– Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i wystosować swój własny apel do mieszkańców Będzina, aby przypomnieć im o jakże cennym i unikatowym zabytku, który bez zaangażowania mieszkańców, zmierzy się z tym samym losem, co choćby cementownia Grodziec – mówił Lipiński.

Sympatycy tego miejsca od lat walczą o przywrócenie dawnego blasku oraz modernizację i nowe zagospodarowanie tego unikatowego obiektu. Mają już nawet ku temu śmiałe pomysły.
– Marzy mi się również odtworzenie drzwi wejściowych do wieży, które zostały zdemontowane kilkanaście lat temu, tak aby w pełni zabezpieczyć obiekt przed ponownym zdewastowaniem – podkreśla Lipiński.
– To wspaniały obiekt, który można by na nowo zagospodarować. To idealne miejsce na stworzenie tarasu widokowego z którego rozpościerałby się przepiękny widok na okolicę lub ścianka wspinaczkowa, dzięki czemu obiekt stałby się miejscem spotkań mieszkańców Będzina i okolicznych miast oraz centrum aktywności fizycznej – dodaje.
Jednak, aby móc zrealizować te plany, do akcji muszą przyłączyć się także samorządowcy. Póki co niestety obiekt pomimo starań wciąż niszczeje, a o jego walorach architektonicznych już niewiele osób pamięta.




















