Piekło – tak można nazwać to, co wydarzyło się za ścianą jednego z domów w Olkuszu. 20 sierpnia, 43-letni mężczyzna próbował, jak twierdzi jego żona, zamordować ją i 12-letniego syna. Chciał ich spalić żywcem.
Kiedy pytamy mieszkańców Olkusza o rodzinę, w której rozegrała się tragedia, odpowiadają – „jesteśmy w szoku”, „nie słyszeliśmy awantur”, „wyglądali na spokojnych”. Ale spokoju, w ich z zewnątrz ładnym i zadbanym domu, nie było od lat. Za zamkniętymi drzwiami rozgrywała się tragedia.
Już kilka lat temu 43-letni Adam D. usłyszał zarzut znęcania się fizycznego i psychicznego nad żoną i dwójką dzieci. Postępowanie zostało jednak umorzone.
– W tamtym czasie żona skorzystała z odmowy składania zeznań – mówi Cezary Dyląg, zastępca prokuratora rejonowego w Olkuszu.
Niestety była to tylko zapowiedź piekła, które wydarzyło się w nocy 20 sierpnia.
– Około godziny 1:00 otrzymaliśmy zgłoszenie, że 43-letni mężczyzna jeździ pijany ulicami miasta. Kilka minut później dostaliśmy kolejne zgłoszenie. Żona tego mężczyzny twierdziła, że oblał benzyną ją, 12-letniego syna, jeden z pokoi i grozi podpaleniem – mówi Katarzyna Matras, rzecznik KPP w Olkuszu.
Policjanci natychmiast wyjechali na miejsce zgłoszenia. Na szczęście, kiedy dotarli pod wskazany adres, kobieta, jej 12-letni syn i 16-letnia córka byli już na zewnątrz, udało im się uciec.
– Mężczyzna przebywał w domu, nie chciał nikogo wpuścić. Policjanci dostali się jednak do środka drugim wejściem i zatrzymali 43-latka. Został przewieziony do szpitala, gdzie pobrano mu krew do badania na zawartość alkoholu w organizmie – mówi Matras.
W poniedziałek, 21 sierpnia mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
– Zatrzymany nie przyznaje się do winy. Kwestionuje przebieg wydarzeń, który przedstawiła jego żona. Podczas przesłuchania stwierdził, że jest przez nią pomawiany, że nigdy jej nie groził, a benzyna z kanistra wylała się przypadkiem, ponieważ się potknął – informuje Cezary Dyląg.
Mężczyzna usłyszał także drugi zarzut znęcania się nad rodziną.
Sąd zastosował wobec 43-latka trzymiesięczny areszt tymczasowy. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, chodzi o jednego z kierowników koncernu, który ma swoją fabrykę na terenie Zagłębia Dąbrowskiego.



















