Od kilku miesięcy mieszkańcy Zagłębia Dąbrowskiego mogą podziwiać zdjęcia ciekawych miejsc z lotu ptaka. Wszystkie podpisane są jako Kronikarz. Zapraszamy do rozmowy z autorem.

Od kilku miesięcy na jednym z najpopularniejszych portali społecznościowych Facebook prężnie rozwija się fanpage o nazwie Kronikarz. Niemal codziennie możemy podziwiać intrygujące zdjęcia naszego regionu wykonywane za pomocą drona. Postanowiliśmy więc porozmawiać z autorem strony, 22-letnim mieszkańcem Sosnowca, Wiktorem Kocotem.

Wiktor Kocot - fot. Kronikarz

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?

Wiktor Kocot: Odkąd sięgam pamięcią fascynowało mnie uwiecznianie otaczającego świata. Pamięć bywa zawodna i łatwo ulega zmianom, natomiast fotografia nie. Dodatkowo w ten sposób mogłem dać upust swojej kreatywności szukając nietuzinkowych miejsc na wykonanie zdjęcia, a potem przedstawienia go według mojej wizji uwypuklając pewne cechy jak np. grę świateł podczas zachodu słońca. Natomiast publikacją zdjęć dla szerszego grona osób zajmuję się od początku bieżącego roku, wraz z założeniem Kronikarza.

Skąd pomysł, aby korzystać z drona?

Od zawsze szukałem sposób by przedstawić świat inaczej niż widzimy go na co dzień, jednak świat dronów wydawał mi się zbyt kosztowny i niedostępny. Ten światopogląd, w październiku 2016 roku, zmieniła firma Dji wypuszczając na rynek najbardziej kompaktowego i mobilnego drona, jaki dotychczas stworzono – z wystarczająco dobrym aparatem. To był moment, kiedy stwierdziłem, że już najwyższy czas spróbować czegoś nowego, a ten dron mi to umożliwi bez większych trudności.

Na jakim sprzęcie pracujesz?

Dji Mavic Pro. Obecnie bezkonkurencyjny w swojej wielkości i mobilności w stosunku do jakości zdjęć. Dron jest nieco większy od puszki coli, więc można go zabrać praktycznie wszędzie. Pilotowanie jest równie proste i latając nim postrzegam go właściwie jako kamerę poruszającą się we wszystkim wymiarach niż jako drona.

Co robisz na co dzień? Studiujesz?

Obecnie jestem na III roku medycyny, więc Kronikarz jest dla mnie przyjemną odskocznią od stetoskopu i zapachu szpitali. Choć same zajęcia i tak są jeszcze najprzyjemniejszym elementem tego kierunku, bo najcięższe zaczyna się dopiero w domu, kiedy trzeba usiąść przy biurku i zacząć się uczyć kolejnej partii materiału. Z doświadczenia widzę, że studenci innych kierunków opuszczają zajęcia, aby mieć czas wolny dla siebie, natomiast my zwykle opuszczamy zajęcia, aby mieć więcej czasu na naukę – taki już urok. Natomiast po studiach jako specjalizację planuję neurochirurgię – z zamiłowania do perfekcji i precyzji, co też staram się oddawać w swoich fotografiach.

Oprócz zdjęć, montujesz także filmiki. To niezwykle czasochłonne zajęcie. Kiedy znajdujesz na to czas?

Hmm. Sam czasem również zadaję sobie to pytanie. Zwykle w wolnych chwilach otwieram komputer i obrabiam część wideo. Dzielę go sobie na partie i końcowy efekt jest ich sumą, co mam nadzieję, że wcale nie wpływa negatywnie na jakość.

  • goofy

    Spoko dron za 5 tysi