Sosnowieccy policjanci weszli siłowo do mieszkania, w którym przebywał skrajnie osłabiony mężczyzna. To mieszkańcy bloku powiadomili służby o tym, że od kilku dni nie widzieli swojego samotnie zamieszkującego sąsiada.

Mieszkańcy jednego z bloków w dzielnicy Dańdówka poinformowali, że od kilku dni nie widzieli swojego samotnie mieszkającego sąsiada. Zaobserwowali, że w jednym z jego pokoi od kilku dni bez przerwy świeci się światło, a powiadomiona o sytuacji rodzina 64-latka również nie była w stanie się do niego dodzwonić.

Policjanci natychmiast pojechali pod wskazany adres. – Stojąc przed zamkniętymi drzwiami wejściowymi, do których wcześniej pukali i przez które wołali mężczyznę, uważnie nasłuchiwali odgłosów. W pewnej chwili ze środka usłyszeli szuranie – jakby ktoś się w nim poruszał, jednak nikt nie odpowiadał. Wtedy zapadła decyzja, by spróbować siłowo dostać się do środka. Kiedy policjanci zdołali usunąć jedną z wkładek zamka, przez powstały otwór zauważyli mężczyznę z trudem poruszającego się w kierunku drzwi, który w pewnym momencie osunął się na podłogę i przestał się ruszać. W związku z tym, że teraz mogła liczyć się już każda sekunda, stróże prawa wybili szybę w oknie i weszli do mieszkania. Od środka otworzyli drzwi, dzięki czemu do środka mogła wejść załoga pogotowia ratunkowego, która udzieliła pomocy skrajnie wycieńczonemu mężczyźnie, a następnie przetransportowała go do szpitala – opisuje Sonia Kepper z Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu.