Jeszcze stoi, ale w każdej chwili może runąć, spadając na przechodniów, garaże lub parkujące auto. Sen z oczu mieszkańców ulicy Dmowskiego spędza podcięte drzewo. – Czy musi dojść do tragedii żeby w końcu ktoś je usunął? – pytają rozgoryczeni.
Około trzech tygodni, temu kilka kolejnych drzew zniknęło z krajobrazu ulicy Dmowskiego w Sosnowcu. Jedno nadcięto do połowy i tak pozostawiono. Mieszkańcy obawiają się, że w końcu runie.
– Jak tylko zauważyliśmy, że drzewo stwarza poważne niebezpieczeństwo, od razu powiadomiliśmy odpowiednie służby. Przyjechała straż i oceniła, że drzewo nie zagraża bezpieczeństwu. Podcięli jedynie gałęzie, nawet ich nie uprzątając. Niestety, od tego czasu minęły już ponad dwa tygodnie i nikt nie zareagował, a trudno nie zauważyć, że drzewo jest do połowy podcięte i w każdej chwili może runąć. Przechodzą tędy dzieci do szkoły i chociażby z tego powodu należy się tym zająć. Czy naprawdę musi wydarzyć się tragedia żeby coś z tym w końcu zrobiono – pyta pan Zbigniew.
Warto także dodać, że w tym miejscu znajdują się garaże i mały parking. – Jak tylko mocniej zawieje to z niepokojem patrzymy co się wydarzy. Obawiam się, że drzewo może runąć na garaż albo na jedno z parkujących tutaj aut. To nie do pomyślenia żeby nikt nie widział zagrożenia – dodaje inny mieszkaniec.

Sprawę wielokrotnie zgłaszano straży miejskiej. – Ustaliliśmy, że teren, na którym stoi drzewo należy do Unii Brackiej. Skierowaliśmy w tej sprawie pismo do wydziału gospodarki komunalnej i środowiska – poinformowała straż miejska.
Co z tym zrobił sosnowiecki magistrat?
– W ubiegłym tygodniu wydana została decyzja, w której właściciela terenu zobowiązuje się do pilnego usunięcia uszkodzonego drzewa – mówi Rafał Łysy, rzecznik UM Sosnowiec.
Niestety do chwili obecnej podciętym drzewem nikt się nie zajął. A zagrożenie, że w końcu dojdzie tutaj do tragedii z dnia na dzień jest coraz bardziej realne.



















