W meczu 11. kolejki Lotto Ekstraklasy, Zagłębie Sosnowiec przegrało na wyjeździe z Lechią Gdańsk 1:4 i spadło na ostatnie miejsce w tabeli.

Podopieczni Dariusza Dudka pojechali do Gdańska, by spróbować urwać punkty rywalowi. Zadanie to było bardzo trudne, co zweryfikowało boisko. – Mogę obiecać naszym kibicom, że damy z siebie wszystko w meczu z Lechią, aby osiągnąć sukces. Będziemy walczyć do ostatniej minuty – mówił przed meczem Michael Heinloth.

Zgodnie z przewidywaniami mecz lepiej rozpoczęli lechici. Już w 3. minucie obok bramki Zagłębia uderzył Lukas Haraslin. Pięć minut później gospodarze mogli się cieszyć ze zdobycia bramki. Jarosław Kubicki wrzucił piłkę do Konrada Michalaka, a ten podał do Patryka Lipskiego, który precyzyjnym strzałem sprzed linii pola karnego pokonał golkipera sosnowiczan.

Chwilę później fatalny błąd popełnił Matko Perdijić. Bramkarz Zagłębia złapał piłkę po podaniu Żarko Udovicicia i sędzia Daniel Stefański odgwizdał rzut wolny pośredni w polu karnym gości. Po strzale Lipskiego piłka trafiła jednak w mur ustawiony na linii bramkowej.

W kolejnych minutach więcej z gry miało Zagłębie. Goście próbowali sforsować obronę Lechii. Udało im się to w 24. minucie. Ładną akcję prawą stroną przeprowadził Szymon Pawłowski, który podał do wbiegającego w pole karne Konrada Wrzesińskiego. Ten dograł jeszcze do Vamary Sanogo, który z bliskiej odległości spokojnie posłał futbolówkę do bramki.

Od tamtej pory gra wyrównała się. Obie ekipy miały swoje szanse. W 31. minucie groźny strzał oddał Tomasz Nowak. Z kolei w 38. minucie minimalnie chybił Jarosław Kubicki.

Druga bramka dla gdańszczan padła w doliczonym czasie pierwszej połowy. Lukas Haraslin przedarł się lewą stroną boiska i zagrał na piąty metr do Jarosława Kubickiego, który dopełnił formalności i dał prowadzenie swojej drużynie.

Druga połowa zaczęła się od rzutu karnego. W 48. minucie Arkadiusz Jędrych sfaulował Lukasa Haraslina, a sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Flavio Paixao i mocnym strzałem zdobył swojego siódmego gola w sezonie.

W kolejnych minutach drużyna Zagłębia szukała swojej okazji, by odpowiedzieć, ale Lechia również nie zamierzała poprzestawać na trzech golach. W 63. minucie swojego drugiego gola w tym spotkaniu zdobył Patryk Lipski.

Podłamani gracze z Sosnowca próbowali jeszcze zaatakować. W 81. minucie na bramkę gospodarzy strzelał Junior Torunarigha, ale jego strzał był za lekki. W końcówce doskonałą okazję miał Konrad Michalak, ale golkiper Zagłębia stanął na wysokości zadania.

– Po raz kolejny ciężko coś sensownego powiedzieć, bo znowu przegrywamy. W pierwszej połowie najbardziej boli stracona bramka do szatni, która podcięła nam trochę skrzydła. Schodząc do szatni z remisem byłoby dużo łatwiej o pozytywny rezultat w całym spotkaniu. Niestety, źle weszliśmy też w drugą połowę i szybko stracona bramka ustawiła mecz dla przeciwnika. Koniec końców wracamy do Sosnowca z zerowym kontem punktowym i humory nie dopisują – powiedział Arkadiusz Jędrych.

Po porażce w Gdańsku, podopieczni Dariusza Dudka spadli na ostatnie miejsce w tabeli. Sosnowiczanie mają tyle samo punktów, co Cracovia. – Trudno cokolwiek powiedzieć po tym spotkaniu, bo każdy zna wynik i nie jest on dla nas korzystny. Wygrał zespół zdecydowanie lepszy. Gratuluję zespołowi Lechii. Myślę, że jest to bardzo dojrzały zespół, który potrafi wykorzystać każdy błąd. Nieprzypadkowo są na tak wysokiej pozycji w tabeli – skomentował trener Zagłębia. – My mamy swoje problemy. Jesteśmy beniaminkiem, który zbyt łatwo rozdaje bramki na lewo i prawo. To są błędy indywidualne, po których ciężko się podnieść. Mamy sytuację i strzelamy na 1:1. Mamy troszeczkę szczęścia i możliwość zejść do szatni z korzystnym rezultatem, a w prezencie dajemy drugą bramkę.To są momenty kluczowe dla naszych meczów. W łatwy sposób po błędach indywidualnych tracimy głupie bramki – dodał.

W następnej kolejce do stolicy Zagłębia Dąbrowskiego przyjedzie Miedź Legnica. Mecz ten zostanie rozegrany 20 października. – Na pewno się nie poddajemy. Mamy dwa tygodnie przerwy. Musimy wszyscy wspólnie usiąść i porozmawiać. Potrzebujemy jakiegoś impulsu. Usiądę w gronie najbliższych osób w klubie, łącznie z panem prezesem. To jest trudna chwila dla nas. Mamy przerwę na kadrę i trzeba zrobić wszystko, żeby w kolejnym spotkaniu z Miedzią Legnica wygrać – podsumował Dariusz Dudek.

Lechia Gdańsk – Zagłębie Sosnowiec 4:1 (2:1)

Bramki: 1:0 – Patryk Lipski (8.), 1:1 – Vamara Sanogo (23.), 2:1 – Jarosław Kubicki (46.), 3:1 – Flavio Paixao (50., karny), 4:1 – Patryk Lipski (62.)

Lechia: Alomerović – Nunes, Nalepa Ż, Augustyn, Mladenović, Michalak, Kubicki, Łukasik (81. T. Makowski), Lipski, Haraslin (84. Fila), Paixao (74. Sobiech). Trener: Piotr Stokowiec.

Zagłębie: Perdijić – Heinloth, Jędrych Ż, Cichocki, Udovicić, Wrzesiński (81. Vokić), Milewski, Nowak (73. Torunarigha), Pawłowski, Cristovao (86. Melo), Sanogo. Trener: Dariusz Dudek.

Sędziowali: Daniel Stefański (główny) – Marcin Boniek, Michał Gajda (asystenci), Marcin Szczerbowicz (techniczny), Szymon Marciniak (VAR).

Skomentuj przez Facebook

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here