Dawid ma 22 lata, od dziecka nie może się samodzielnie poruszać, jeździ na wózku inwalidzkim. Od kilku lat walczy o budowę podjazdu do swojego bloku, wcześniej, przez kilkanaście lat, walczyli jego rodzice. Bezskutecznie, a jego sytuacja jest coraz trudniejsza.

Dawid mieszka w jednym z bloków przy ulicy Narutowicza w Sosnowcu i od dziecka jest w nim uwięziony. Nigdy bez pomocy rodziny nie opuścił mieszkania. Od świata i minimalnej samodzielności oddziela go przeszkoda nie do pokonania – strome, wysokie schody przed budynkiem.

Walkę o podjazd dla wózków inwalidzkich i możliwość godnego życia rozpoczął już kilkanaście lat temu sąsiad Dawida, który chorował na stwardnienie rozsiane. W 2000 roku, jak wspomina mama 22-latka, sąsiad otrzymał decyzję z wydziału architektury Urzędu Miejskiego na wybudowanie pochylni. Niestety, była ważna tylko do 2001 roku. Przepadła, ponieważ, jak twierdzi mama Dawida, spółdzielnia Sokolnia, która w tamtym okresie administrowała budynkiem, zwlekała z załatwieniem tej sprawy. W efekcie przepadły także środki z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

W późniejszych pismach z Sokolni, jej zarząd konsekwentnie tłumaczył się brakiem środków na wybudowanie takiego podjazdu. W pismach tych czytamy także, że „sprawa nie należy do tych, które można załatwić od ręki” i „wskazana jest cierpliwość ”. Cierpliwość już się jednak dawno skończyła, a sąsiad Dawida niestety umarł nie doczekawszy się podjazdu.

Walkę o wybudowanie pochylni kontynuowali rodzice Dawida.

Schody do bloku przy ul. Narutowicza w Sosnowcu - fot. AR
Schody do bloku przy ul. Narutowicza w Sosnowcu – fot. AR

– Teraz blokiem zarządza wspólnota mieszkaniowa, pisaliśmy pisma w sprawie budowy podjazdu, ale nie ma na to środków, ponieważ nie tak dawno była robiona termomodernizacja, na którą wzięto kredyt. Koszt takiej pochyli to kwota nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, nie stać nas na taki wydatek – mówi pani Anna, mama Dawida.

– Gdyby był ten podjazd, Dawid mógłby częściej wychodzić z domu, na spacer, zakupy. Niestety jest całkowicie zależny od nas. Mój mąż pracuje, więc nie zawsze jest w domu, a ja sama nie mam już siły dźwigać Dawida – dodaje pani Anna.

W 2014 roku Dawid złożył wniosek do Urzędu Miejskiego w Sosnowcu o dofinansowanie likwidacji barier architektonicznych. Wniosek został rozpatrzony negatywnie. Powód? „Zgodnie z zarządzeniem prezydenta miasta z marca 2014 roku w sprawie zatwierdzania zasad udzielania dofinansowania ze środków PEFRON z dofinansowania wyłączone zostały zadania mające na celu zaspokojenie zbiorowych potrzeb mieszkańców, tj. budowa pochylni dla wózków inwalidzkich do klatek schodowych budynków wielorodzinnych” – czytamy w uzasadnieniu odmowy.

Okazuje się jednak, że jest światełko w tunelu, chociaż bardzo blade.

– Zarządzenie to zostało zmienione. Obecnie istnieje możliwość dofinansowania tego przedsięwzięcia. Wniosek należy złożyć do MOPS-u. Na budowę pochylni można uzyskać 20 tys. zł dofinansowania – mówi Rafał Łysy, rzecznik Urzędu Miasta w Sosnowcu.

Jak udało nam się jednak ustalić, w tym roku nie ma już środków na ten cel.

Kiedy Dawid przestanie być w końcu więźniem we własnym domu? Niestety, wciąż nie ma odpowiedzi, a z każdym rokiem jemu i jego rodzicom jest coraz trudniej.

Skomentuj przez Facebook

4 KOMENTARZE

  1. Życzę powodzenia, sam prawie 2 lata walczyłem o podjazd, pierwszy wniosek do MOPSU został odrzucony z tych samych co podane w artykule. Jednakże po interwencji u prezydenta Chęcińskiego udało mi się załatwić dofinansowanie. Podjaz stoi i służy.

  2. Miasto ma w cholerę kasy jak widać za rządów her Presidenta, jednak na takim podjeździe żadnego zarobku dla urzędasów najwyraźniej nie ma!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here