W piątek, 19 maja odbyła się sekcja zwłok zaginionego maturzysty z Mysłowic – Armina Smyczka. Prokuratura w Sosnowcu podała wyniki sekcji zwłok. Jednak to nie koniec śledztwa w sprawie.
W środę, 17 maja z Czarnej Przemszy wyłowiono zwłoki zaginionego maturzysty z Mysłowic. Armin Smyczek, 19-letni mieszkaniec Mysłowic zaginął w piątek, 28 kwietnia. W jego poszukiwania włączyli się mieszkańcy i funkcjonariusze z Mysłowic i Sosnowca.
Sprawą ustalenia przyczyn śmierci zajęła się Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Południe, która od razu zleciła wykonanie sekcji zwłok. Jej wyniki mogą okazać się kluczowe dla dalszego dochodzenia. Sekcję przeprowadzono w piątek.
– Wszystko wskazuje na to, że chłopak się utopił – mówi Marcin Stolpa, zastępca prokuratora z Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Południe. – Na ciele 19-latka nie znaleziono żadnych obrażeń, wskazujących na to, by do jego śmierci przyczyniły się osoby trzecie – dodaje.
To jednak nie koniec śledztwa w sprawie. Biegły poprosił o przeprowadzenie dodatkowych badań, które pomogą w uzyskaniu szczegółowych informacji na temat przyczyn śmierci młodego mężczyzny. Protokół sekcji zwłok będzie sporządzony po przeprowadzeniu przez biegłych dodatkowych badań. Na ich wyniki trzeba poczekać kilka tygodni.
Co stało się z 19-latkiem?
Armin Smyczek był uczniem sosnowieckiego Zespołu Szkół Elektronicznych i Informatycznych. Zaginął 28 kwietnia. Chłopak nie wrócił do domu po spotkaniu z kolegami. Spod centrum handlowego Plaza miał iść pieszo w stronę ulicy Kościelnej na przystanek autobusowy, skąd miał wrócić do Mysłowic autobusem linii nr 106.
Ostatni raz był widziany w Sosnowcu – na monitoringu był widziany niedaleko myjni samochodowej przy okręgowej stacji kontroli pojazdów przy ul. Naftowej. Ciało Armina Smyczka zauważył w środę (17 maja) przechodzień, który szedł górą zapory. Zwłoki znajdowały się między gałęziami tuż przy samej zaporze.














