Nie żyje 10-latek, który pod koniec kwietnia został potrącony na przejściu w Będzinie. Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.

Do tragicznego zdarzenia doszło 26 kwietnia na przejściu dla pieszych na alei Kołłątaja w Będzinie. Z relacji świadków wynika, że jeden z jadących samochodów zatrzymał się przed przejściem na którym znajdował się chłopiec, drugi niestety nie zdążył zahamować. Policja ustaliła, że 10-latek przebiegał przez przejście.

Chłopiec zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Tragedia wstrząsnęła zarówno mieszkańcami, którzy od wielu lat skarżą się na niebezpieczne przejście, jak prezydentem miasta i urzędnikami.

– Nic nie jest w stanie opisać tragedii, jaka się wydarzyła. Od 2014 roku kierowałem do Urzędu Marszałkowskiego pisma z prośbą o poprawę bezpieczeństwa na alei Kołłątaja. Informowałem o niebezpiecznych sytuacjach, jakie miały miejsce na tym odcinku drogi. Prosiłem o wprowadzenie odpowiedniego oznakowania i zastosowania rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo na przejściu dla pieszych. Niestety, wydarzył się ten wypadek. Jest mi bardzo przykro, że doszło do takiego zdarzenia – powiedział ze smutkiem Łukasz Komoniewski, prezydent Będzina.

Mieszkańcy w obawie o swoje bezpieczeństwo napisali petycję do marszałka województwa w której podkreślają, że często w rejonie tego przejścia kierowcy przekraczają dozwoloną prędkość (70 km/h) oraz lekceważą stojących na przejściu pieszych. Proszą oni o interwencję w sprawie.

Skomentuj przez Facebook

3 KOMENTARZE

  1. 3 pasy, prosta droga, 70-tka to gwiazdom w ponad 150 konnych taczkach włącza się adrenalina. Zapewne kieszenie napełnione, także cisnąć mandaty tym perfidnym zachowaniom ludzików. Tam nie rzadko ścigają się od świateł.

  2. Zróbcie jeszcze progi, studzienki i najlepiej zasieki i pola minowe. Zdarzyła się tragedia, ale nie można popadać w skrajności. Skończy się światłami co 50-100 metrów, krokami. To jest efekt tego że wmawiamy wszystkim że pieszy ma pierwszeństwo i jakąś niewidzialna siła go obroni przed samochodem, autobusem, tirem czy rowerem.

  3. To straszna tragedia, ale na pewno nie jest rozwiązaniem nastawianie świateł, progów i ograniczeń prędkości. Ludzie ignorują ograniczenia właśnie z takiego powodu – jest ich za dużo i są w bezsensownych miejscach. W takich miejscach powinny powstać kładki, albo światła ale sprzeżone z tymi u góry tak by nie tamowały ruchu i włączały zielone dla pieszych gdy u góry jest czerwone dla samochodów. Jednak ważniejsze od tego wszystkiego jest dobre oświetlenie przejścia – na przykład tak jak kolo kościoła św. Trójcy oraz edukacja, zwłaszcza dzieci ze samochód to kupa żelastwa i hamuje zdecydowanie dłużej niż rower czy hulajnoga. Niestety pokutuje tutaj podejście społeczeństwa ze pieszy na pasach to święta krowa i samochody w magiczny sposób go ominą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here