Zbigniew Szaleniec od ponad trzech lat jest burmistrzem Czeladzi. Czy w tym roku zdecyduje się na start w wyborach i co odpowiada swoim krytykom? Tego i nie tylko tego dowiemy się w drugiej części naszej rozmowy.

W pierwszej części rozmawialiśmy o m.in. o sukcesach i porażkach, a także planowanych w tym roku inwestycjach i rekordowym budżecie.

Opozycja zarzuca Panu, że wszystkie inwestycje miejskie realizowane są albo z pieniędzy Unii Europejskiej, albo też na kredyt. Jak się Pan do tego odniesie?

Argumenty wyciągane przez opozycję, która powinna na podstawie sprawozdań znać sytuację finansową naszej gminy, są co najmniej dziwne. Owszem, na początku kadencji wyemitowane zostały obligacje, którymi spłacamy kredyty zaciągnięte przez poprzedników. Dzięki obligacjom utrzymujemy poziom zadłużenia na stabilnym, niskim i regularnie malejącym poziomie.

Natomiast wszystkie inwestycje realizujemy ze środków własnych i dotacji unijnych. A czynienie zarzutów, że wykorzystujemy dotacje unijne, powinienem pozostawić bez komentarza. W całej Polsce gminy korzystają z możliwości, jakie daje Unia Europejska. Każdy wójt , burmistrz czy prezydent stara się sięgnąć po jak największe środki. Jeżeli nasze wnioski uzyskują finansowanie, to należy się cieszyć, że nasze służby odpowiednio je przygotowują. Na krytykę zasługiwalibyśmy, gdyby pieniądze unijne do nas nie trafiały. W obecnej sytuacji wszyscy, łącznie z opozycją, powinniśmy być dumni, że tak często i skutecznie korzystamy ze środków zewnętrznych, unijnych i nie tylko.

Mikołajki 2017 w Czeladzi – fot. MZ
Mikołajki 2017 w Czeladzi – fot. MZ

Jaki jest zatem faktyczny stan zadłużenia miasta?

Aktualnie zadłużenie wynosi około 33 milionów złotych i relatywnie jest o wiele niższe niż na początku bieżącej kadencji samorządowej. Gdy przejmowałem urząd, zadłużenie stanowiło 33 procent dochodów miasta, a w tej chwili wskaźnik ten wynosi tylko 22 procent. Warto podkreślić, że za bezpieczny poziom zadłużenia uznaje się 60 proc. dochodów. W porównaniu do innych miast, takich jak Kraków, Wrocław czy Warszawa, nasze zadłużenie jest minimalne. Jak widać, także w przyszłości finansowy potencjał rozwojowy naszego miasta jest bardzo duży.

Wszyscy pragną, aby miasta jak najszybciej się rozwijały, a dzięki kredytom można zrobić dzisiaj to, na co mieszkańcy musieliby czasem czekać latami. Dlatego uważam, że kredyt może być istotnym instrumentem wsparcia rozwoju miasta. My, póki co, jak już wspomniałem, nie musimy kredytować naszych inwestycji i oby tak było jak najdłużej. Jeżeli jednak jest uzasadniony powód, to warto skorzystać z możliwości kredytowych, zwłaszcza teraz, kiedy koszty zaciągania pożyczek są wyjątkowo niskie. My na szczęście mamy na tyle duże dochody majątkowe i dotacje zewnętrzne, że nie musimy korzystać z kredytów na przedsięwzięcia inwestycyjne, ale jeżeli będzie taka potrzeba, to mamy możliwość wsparcia się w ten sposób.

II Czeladzkie Forum Przedsiębiorczości – fot. MZ
II Czeladzkie Forum Przedsiębiorczości – fot. MZ

Część opozycji krytykuje Pana także, że nie patrzy Pan w przyszłość i że dba tylko o swój wizerunek, organizując niepotrzebne imprezy.

Zdaniem opozycji remontowanie miasta i zmiana jego wizerunku to wyłącznie autopromocja burmistrza. Nie mogę się z tym zgodzić. A co do imprez kulturalnych w naszym mieście to opozycja musi zrozumieć, że nie samymi inwestycjami miasto żyje. Czeladź ma dobrą opinię na zewnątrz również dlatego, że dużo dobrego się u nas dzieje także pod względem kulturalnym i społecznym. Pozytywnie oceniana jest nasza oświata. Jesteśmy gminą prorodzinną, dbamy o seniorów i oczywiście chcemy, aby nasze instytucje kulturalne funkcjonowały na wysokim poziomie. A że tak jest, świadczy o tym wiele nagród i wyróżnień, jakie otrzymaliśmy w minionych trzech latach od różnych instytucji rządowych i samorządowych.

Część opozycji proponuje naszym mieszkańcom, kuriozalne moim zdaniem, sposoby zarządzania gminnymi pieniędzmi. Wedle takiej wizji, jako miasto powinniśmy oszczędzać na kulturze, a nasi mieszkańcy mają jeździć na imprezy do innych miast. Moim zdaniem, a także, o czym jestem przekonany, zdaniem zdecydowanej większości mieszkańców, nie możemy stać się kulturalną pustynią. Przepraszam za porównanie, ale to tak jakbyśmy chodzili sobie posłuchać muzyki i potańczyć na cudzym weselu.

Urodziny Piasków w Czeladzi – fot. MZ
Urodziny Piasków w Czeladzi – fot. MZ

Oferujemy i będziemy oferować naszym mieszkańcom możliwość korzystania z bogatej oferty kulturalnej. O tym, że takie przedsięwzięcia są potrzebne i oczekiwane, najlepiej świadczy frekwencja. Wszystkie nasze wydarzenia cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Dni Czeladzi i imprezy organizowane na rynku biją rekordy pod względem liczby widzów. Tak też było w przypadku 26. finału WOŚP, który odbył się w niedzielę, 14 stycznia, kiedy to, mimo ujemnej temperatury, płyta rynku wypełniła się po brzegi. Dla mnie najważniejsza jest opinia mieszkańców, a nie opozycji, a ta jest w tym względzie jednoznaczna.

Kierując miastem trzeba zachować równowagę. Planując wydatki budżetowe, trzeba pamiętać o inwestycjach, ale nie zapominać również o edukacji, pomocy społecznej, kulturze i rozrywce. Robię wszystko, aby Czeladź rozwijała się gospodarczo, aby remontowane były drogi, chodniki, parkingi i parki, ale dążę też do tego, aby nasze miasto było radosne, by nasi mieszkańcy mogli brać udział w różnych przedsięwzięciach kulturalnych, rozrywkowych, sportowych i rekreacyjnych organizowanych przez miasto. Uważam, że tylko w takim mieście chce się mieszkać, pracować i po prostu żyć.

Wielka bitwa na rynku i odsłonięcie pomnika Tadeusza Kościuszki w Czeladzi - fot. MZ
Wielka bitwa na rynku i odsłonięcie pomnika Tadeusza Kościuszki w Czeladzi – fot. MZ

Rzeczywiście opozycja ma rację, że dla mnie najważniejsza jest teraźniejszość, ale to nie znaczy, że nie myślę o przyszłości. Owszem, myślę. Podejmujemy wiele perspektywicznych działań prorozwojowych. Jednym z nich jest wspólne przedsięwzięcie Czeladzi i Siemianowic Śląskich, którego celem jest budowa drogi łączącej Katowice z autostradą A1 i z lotniskiem w Pyrzowicach. Podpisaliśmy już w tej sprawie stosowne porozumienie z Katowicami i Piekarami Śląskimi. Chcemy tą inwestycją zainteresować nowo utworzoną Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię. Katowice już zleciły zaprojektowanie swojego odcinka tej drogi. Dla naszego miasta, podobnie jak dla naszych partnerów, jest to wielka szansa na dodatkowe szybkie połączenie ze stolicą naszego województwa i z lotniskiem. Dodatkowym atutem jest otwarcie nowych terenów inwestycyjnych na zachodzie naszego miasta, które mogą być kluczowe w wieloletnich planach rozwoju Czeladzi, z myślą o kolejnych pokoleniach.

Niektórzy zarzucają Panu także stawianie kosztownych pomników.

Moim celem jest zrównoważony rozwój miasta, czyli dbanie o to, aby środki finansowe na poszczególne cele wydatkowane były rozsądnie i w odpowiednich proporcjach. Spoglądając w przyszłość, pamiętamy jednocześnie o naszych tradycjach i dziedzictwie historycznym. W ubiegłym roku, dokładnie w dniu dwusetnej rocznicy śmierci wybitnego Polaka, odsłoniliśmy w Czeladzi pomnik Tadeusza Kościuszki, który upamiętnia historię naszego miasta i obchody kościuszkowskie sprzed stu lat. Monument ten przy okazji upiększa przestrzeń miejską i jest ozdobą parku, który od lat nosi imię słynnego generała. Pomnik kosztował 32 tysiące złotych i jestem przekonany, że warto było wydać te pieniądze na ten właśnie cel.

Majówka na czeladzkim rynku – fot. MZ
Majówka na czeladzkim rynku – fot. MZ

We wszystkich miastach na całym świecie znajdują się pomniki upamiętniające rożne osoby i wydarzenia, przy których zarówno mieszkańcy, jak i przyjezdni zatrzymują się i poznają interesujące fragmenty historii danego miejsca. Chcemy, aby podobnie było w Czeladzi. Dlatego w roku 2016 na starówce znalazło się miejsce dla charakterystycznej rzeźby Katarzyny Włodyczkowej, zwanej czarownicą, która wzbudza duże zainteresowanie przybywających do nas gości.

W tym roku chcemy natomiast upamiętnić postać Jurka Bitschana. Był to młody czeladzianin, który w wieku zaledwie 14 lat zginął we Lwowie, walcząc o wolną Polskę. Pamięć o tym odważnym harcerzu kultywowana jest, między innymi we Lwowie i Krakowie. Chcę wystąpić do rady powiatu i rady miejskiej, aby uczcić go również w jego rodzinnym mieście. Taki monument miałby stanąć na rondzie na Piaskach, gdzie obecnie znajduje się Pomnik Żołnierzy Armii Czerwonej, który zgodnie z ustawą dekomunizacyjną będzie musiał zostać usunięty.

Wielka bitwa na rynku i odsłonięcie pomnika Tadeusza Kościuszki w Czeladzi - fot. MZ
Wielka bitwa na rynku i odsłonięcie pomnika Tadeusza Kościuszki w Czeladzi – fot. MZ

Jak Pan ocenia stan bezpieczeństwa w mieście?

To jedna z najważniejszych kwestii. I choć z badań wynika, że generalnie nasi mieszkańcy czują się w Czeladzi bezpiecznie, podejmujemy różne działania, by to bezpieczeństwo było jeszcze większe. Opracowaliśmy projekt monitorowania miasta i co roku przybywa w różnych miejscach kamer. Wraz z otwarciem po remoncie urzędu, uruchomiliśmy nowe centrum monitoringu. Na początku tej kadencji w mieście mieliśmy cztery kamery, a teraz mamy ich już kilkanaście. Kolejne zamontowane zostaną na Prochowni, w parku Grabek oraz w kluczowych punktach komunikacyjnych. W tym i w kolejnych latach na rozwój monitoringu mamy zabezpieczone środki w wysokości 150 tys. zł.

Znakomicie układa się także współpraca z policją, którą wspomagamy finansowo. W tej kadencji dołożyliśmy się już do zakupu dwóch nowych radiowozów. Nagradzamy najlepszych funkcjonariuszy. Przewidujemy też opłacanie dodatkowych policyjnych patroli. Nasze miasto wzbogaciło się także o nowy system alarmowy, składający się z kilku rozmieszczonych w różnych punktach miasta głośników wysokiej mocy. Dziś już z dotarciem do mieszkańców całego miasta z jakąkolwiek ważną informacją nie byłoby żadnych problemów.

Otwarcie Urzędu Miasta w Czeladzi – fot. MZ
Otwarcie Urzędu Miasta w Czeladzi – fot. MZ

Czy jest Pan zadowolony z pracy strażników miejskich?

To jest bardzo trudny temat. Zawsze chciałoby się, aby działania strażników miejskich były bardziej efektywne. Aby tak się stało, musielibyśmy jednak podwoić ich liczbę. Obecnie w czeladzkiej straży miejskiej na patrolach i na dyżurce pracuje średnio po 13 strażników na dobę, czyli po cztery osoby na jedną zmianę. Przy takiej liczbie strażników oczekiwania mieszkańców na ich szybką reakcję w każdej sprawie są czasem nie do spełnienia. Rodzi się więc pytanie, czy likwidować nie zawsze skuteczną straż miejską, czego domagają się niektórzy mieszkańcy i część opozycji, czy też kosztem innych działań rozbudowywać tę jednostkę? To pytanie pozostawiam do dyskusji. Będę w tej sprawie prowadził konsultacje z mieszkańcami.

Rok 2018 będzie politycznie bardzo gorącym okresem. Mamy wybory samorządowe i zmiany w kodeksie wyborczym. Jak Pan ocenia te zmiany?

Ostateczny kształt zmian jest nieco lepszy od tego zapowiadanego na początku. Na szczęście dla samorządu, partia rządząca w sporej części wycofała się z pierwotnych zamiarów, które były bardzo złe. Jeżeli chodzi o ostateczne zmiany, to najbardziej żałuję, że w Czeladzi nie będzie już jednomandatowych okręgów wyborczych. Wprowadzenie JOW-ów na poziomie gmin, takich jak nasze miasto, było bardzo dobrą decyzją i ten wariant zdecydowanie sprawdził się w naszym mieście.

Wnętrza Urzędu Miasta w Czeladzi - fot. MZ
Wnętrza Urzędu Miasta w Czeladzi – fot. MZ

Mieszkańcy w wyborach wybierali ludzi, którzy w większości zdobyli już ich szacunek swoimi wcześniejszymi działaniami, a po wyborach wiedzieli, do kogo mają się zwracać o pomoc, znając radnego mieszkającego gdzieś blisko nich. Z kolei radni czuli się prawdziwymi lokalnymi liderami i aktywnie pracowali na rzecz swoich społeczności. Obawiam się, że ponowne wprowadzenie list i dużych okręgów może znów upolitycznić rady miast. Jaki to ma skutek widzieliśmy już w kilku poprzednich kadencjach u nas w mieście. Dlatego mam nadzieję, że czeladzianie, pamiętając o tamtych niedobrych doświadczeniach, w najbliższych wyborach wybierać będą konkretnych ludzi, którzy sprawdzili się w działaniu, a nie szyldy partyjne.

Inną znaczącą zmiana jest dwukadencyjność burmistrzów. Jeżeli jest to zgodne z konstytucją, to ja nie zgłaszam zastrzeżeń. Od dawna opowiadałem się za tym, aby włodarze zarządzali miastami przez dwie kadencje, tyle że pięcioletnie lub nawet sześcioletnie, tak jak we Francji. Jest to wystarczająco długi okres, aby móc zrobić wiele dobrego dla swojego miasta. Na szczęście w tym właśnie kierunku poszedł ustawodawca, wydłużając kadencję burmistrza i rad miejskich do pięciu lat.

Otwarcie Urzędu Miasta w Czeladzi – fot. MZ
Otwarcie Urzędu Miasta w Czeladzi – fot. MZ

Czy ponownie będzie się Pan ubiegał o fotel burmistrza Czeladzi?

Jest to bardzo prawdopodobne, ale nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji. Najpierw chcę porozmawiać z ludźmi, z którymi współpracuję i wraz z nimi opracować najlepszy dla Czeladzi program na kolejne pięć lat. Jeżeli tak się stanie i będę mógł liczyć na wsparcie moich współpracowników oraz popierających mnie w tej kadencji radnych, to podejmiemy to wyzwanie, aby móc zrealizować jeszcze wiele projektów ważnych dla rozwoju naszego miasta i zmiany jego wizerunku.

Wyznaczone cele można zrealizować tylko wówczas, gdy ma się za sobą mocną grupę zaufanych i zaangażowanych osób. Dlatego już jakiś czas temu zawarliśmy ze wspierającymi mnie radnymi porozumienie Wspólnie dla Czeladzi, otwarte dla wszystkich tych, dla których dobro naszego miasta jest najważniejsze. Jeżeli wypracujemy spójną i konkretną wizję dalszego rozwoju Czeladzi, pod którą będę mógł się podpisać obydwiema rękami, to warto będzie podjąć wyzwanie i zabiegać o zaufanie mieszkańców, aby przez kolejne lata z pełnym zaangażowaniem pracować na rzecz naszego miasta.

Kiedy więc poznamy Pańską decyzję?

Ostateczną decyzję podejmę w ciągu dwóch, trzech najbliższych miesięcy.

Zbigniew Szaleniec: Mieszkańcy Czeladzi są dumni ze swojego miasta

6 KOMENTARZE

    • Z tym to nawet wielkie miasta jak Katowice czy Kraków nie potrafią sobie poradzić. Po prostu sprawą powinny się zająć władze RP, zamiast rozdawać kasę Rydzykowi i wymyślać głupoty w stylu burzenia Pałacu Kultury. Nie wiem, jak wygląda kwestia zachęcania mieszkańców w Czeladzi do modernizacji ogrzewania, w Wojkowicach miasto dopłaca do tego jakieś 1000-1500 zł. Kto modernizował, ten wie, że to wystarczy może na komplet rurek… Był tu również pomysł podłączenia wielu domów do pobliskiej ciepłowni, lecz z uwagi na spore koszty całej instalacji + dziwny sposób montażu podzielników + skazanie na widzimisię ciepłowni + spory wzrost miesięcznych opłat, raczej nic z tego. Ogrzewanie węglem, póki co, wychodzi najtaniej (nawet pomimo wzrostu cen tego paliwa) i jeśli rząd nie zainteresuje się problemem na poważnie, to każdej zimy będziemy oddychać g….nem. Dąbrowa Górnicza czy Katowice mają gest i dorzucają się w kwocie ok. 7000 zł do takiej inwestycji, jednocześnie wysyłają straż miejską do kontroli palenisk, tak można walczyć ze smogiem…

  1. W pobliskich Wojkowicach nikomu się nie chce napisać wniosku o unijną kaskę, choć wiele miast i znacznie mniejszych miasteczek wyremontowało sobie dzięki temu drogi, chodniki, wodociągi czy rynki. Tu nie dzieje się nic, a łatanych w nieskończoność łat na drogach co roku przybywa. W Czeladzi za to widać, że coś się dzieje. Jako osoba z zewnątrz, często bywająca w tym mieście, mogę śmiało napisać, że z roku na rok widać zmiany na lepsze. Podobnie w Będzinie Grodźcu, gdzie wyremontowano chyba cały układ drogowy. Nawet Bobrowniki i Dobieszowice ostro działają, fundując sobie dworzec autobusowy na miarę XXI wieku. U nas cisza. Nie rozumiem więc narzekania opozycji. To co, lepiej, by Czeladź popadła w taki marazm, jaki mamy w Wojkowicach, gdzie ludzie się cieszą, gdy miasto fundnie im 3 metry chodniczka?

  2. Panie Burmistrzu dziękujemy z całego serca. Czeladź i Piaski prezentują się o niebo lepiej. Z całą pewnością i ogromnym szacunkiem, ma Pan nasze głosy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here