W meczu 25. kolejki Lotto Ekstraklasy, piłkarze Zagłębia Sosnowiec przegrali w Krakowie z Cracovią 1:2 i pozostają jedynym zespołem w stawce, który nie odniósł jeszcze wyjazdowego zwycięstwa.

Podbudowani ostatnim zwycięstwem z Koroną Kielce piłkarze Zagłębia pojechali do Krakowa po przełamanie, czyli pierwszą wygraną na wyjeździe w sezonie. Niestety przełamania nie było i do Sosnowca wracają bez punktów. – Zagłębie Sosnowiec potrafi grać dobrą piłkę i to się dzisiaj potwierdziło – przyznał po meczu Michał Probierz, trener Cracovii.

Do pierwszej jedenastki Zagłębia powrócił Mateusz Możdżeń, który przeciwko Koronie nie mógł wystąpić z powodu zapisów w kontrakcie. Na trybunach ponownie zasiadł trener Valdas Ivanauskas. To kara za jego zachowanie podczas meczu z Górnikiem.

Początek meczy był wyrównany. Z czasem zaczęła uwidaczniać się przewaga gospodarzy. Jako pierwszy golkipera Zagłębia postraszył Mateusz Wdowiak, który w 21. minucie oddał mocny strzał z woleja. Piłka przeleciała jednak nad poprzeczką. Chwilę później znakomitą okazję zmarnował także Sergiu Hanca. Rumun, po podaniu od Michała Helika, znalazł się sam przed Lukasem Hrossą, ale ten zdołał sparować strzał na rzut rożny.

Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy z rzutu wolnego Michala Peskovicia próbował zaskoczyć Patrik Mraz, ale strzelił wysoko nad poprzeczką. Identycznym zagraniem popisał się Damian Dąbrowski.

W 39. minucie Cracovia otworzyła wynik spotkania. Diego Ferraresso podał do Airama Cabrery. Hiszpan z około 25 metrów huknął mocno i kompletnie zaskoczył bezradnego Lukasa Hrosso.

Przed przerwą obie drużyny miały jeszcze po jednej znakomitej okazji na zmianę wyniku. Najpierw tuż obok słupka uderzył Hernandes, a w doliczonym czasie gry blisko wyrównania był Szymon Pawłowski. Kapitan sosnowiczan mocno uderzył z dystansu, ale piłka odbiła się od poprzeczki.

Na początku drugiej połowy podopieczni Michała Probierza podwyższyli na 2:0. Cabrera został sfaulowany w polu karnym przez Martina Totha i po analizie VAR sędzia Mariusz Złotek podyktował rzut karny. Napastnik Cracovii pewnym strzałem zdobył ósmego gola w tym sezonie. Kilka minut później Hiszpan mógł dobić beniaminka, ale w dogodnej sytuacji chybił.

W odpowiedzi sosnowiczanie mogli zdobyć kontaktową bramkę. Patrik Mraz podał do Szymona Pawłowskiego, jednak ten nie trafił w bramkę. Dopiero w 73. minucie celnym strzałem popisał się Tomasz Nawotka.

Po zdobyciu bramki beniaminek z Sosnowca szukał okazji do wyrównania i mógł to uczynić. W 86. minucie Żarko Udovicić podał w pole karne, a blisko skierowania futbolówki do własnej siatki był Michał Helik. Jak się okazało była to ostatnia okazja. Mecz zakończył się zwycięstwem Pasów.

– Druga połowa była zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu. Bardzo szkoda tej poprzeczki Szymona Pawłowskiego z końca pierwszej części meczu. Gdyby wpadła bramka, grałoby się zdecydowanie łatwiej. Ponownie mieliśmy spotkanie z VAR-em. Sędzia długo weryfikował co stało się w naszym polu karnym. Wróciliśmy do gry bramką kontaktową, jednak losów spotkania nie udało się już odwrócić. Zabrakło nam szczęścia. Widzieliśmy, że Cracovia gra defensywnie. Mieliśmy przewagę w ostatnich 20 minutach. W pierwszej połowie ciężko było się nam przebić przez wysokich stoperów rywala – ocenił Żarko Udovicić.

– W pierwszej połowie gra była wyrównana. Cracovia grała szybciej od nas, lecz mogliśmy zmienić rezultat, mieliśmy inicjatywę. Mogliśmy przycisnąć gospodarzy. W drugiej części rywale zdobyli kolejną bramkę i przeszliśmy na grę z trzema obrońcami. Byliśmy częściej przy piłce, mogliśmy wyrównać, ale nie udało się. Wszyscy piłkarze walczyli, chcieli wygrać, dużo biegali. Zabrakło może trochę agresywności – powiedział Robertas Poskus, drugi trener Zagłębia.

Za tydzień do Sosnowca przyjedzie Lechia Gdańsk.

Cracovia Kraków – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (1:0)

Bramki: 1:0 – Airam Cabrera (37.), 2:0 – Airam Cabrera (55. Rzut karny), 2:1 – Tomasz Nawotka (73.)

Cracovia: Pesković – Râpä, Helik, Dytiatiev, Diego – Gol – Wdowiak (76. Pik), Dąbrowski (79. Dimun), Hernandez, Hanca – Cabrera (89. Piszczek).

Zagłębie: Hroššo – Mygas (90. Heinloth), Tóth (73. Iwaniszwili), Polczak, Udovicić – Nawotka, Możdżeń, Greššák, Udoviczić – Pawłowski, O. Nowak (59. Milewski).

Żółte kartki: Dąbrowski, Hernández – Tóth, Nawotka, Polczak. Sędziował: Mariusz Złotek.

Skomentuj przez Facebook

4 KOMENTARZE

  1. Nie PZPN bo sprawdza się powiedzenie jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Niestety nasz rudy Kuba ma język niewyparzony i jest butny, niestety nie idzie to w parze z dobrą dyplomacją i efekty widać.

  2. czyli to pokazuje ze nie potrafią grać na normalnych stadionach, to po co im budowac stadion jak beda mieli stres przy publicznosci wiecej jak 2 tys kibiców?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here