Wzgórze Borzecha leży między ul. Katowicką, Borową i Szybikową w Czeladzi. Gdy tylko spadnie śnieg, na zboczu pojawiają się dzieci z sankami. Był nawet pomysł, aby powstał tu wciąg narciarski.

Wzgórze Borzecha to historyczne miejsce. To prawdopodobnie tu spalono, a później rozrzucono prochy „czeladzkiej czarownicy”, czyli Katarzyny Włodyczkowej.

Liczące 281 m n.p.m. wzgórze cieszy się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza zimą, gdy tylko pojawi się biały puch. Dzieci uwielbiają tu przychodzić na sanki. Stawiają też swoje pierwsze kroki na nartach. – Gdy tylko spadnie śnieg przychodzę tu ze swoimi dziećmi. Jest to jedyne miejsce w okolicy, gdzie dzieci mogą poszaleć na sankach – powiedziała nam pani Aleksandra z Czeladzi.

Co roku przed zimą urzędnicy przygotowują górkę dla amatorów białego szaleństwa. – W tym roku nie zapomnieliśmy o przygotowaniu Borzechy do zimy, wyrównując jej zbocze, aby po opadach śniegu stworzyć miejsce do ślizgania się na sankach czy zrobienia pierwszych kroków na nartach – poinformował jakiś czas temu burmistrz Zbigniew Szaleniec.

Włodarz Czeladzi zdradził także, że kiedyś myślał o stworzeniu w tym miejscu małego wyciągu. – Myślałem, aby postawić tu mały wyciąg, ale bezśnieżne od kilku lat zimy, zniechęcają do takiej inwestycji. Inwestycji, która oprócz postawienia wyciągu, wymagałaby budowy stacji transformatorowej, oświetlenia i parkingów. Wszystko kosztowałoby kilkaset tysięcy złotych, a śniegu może być znów jak na lekarstwo – powiedział nam Zbigniew Szaleniec.

Jak widać na razie mekką dla amatorów narciarstwa pozostaje sosnowiecka Górka Środulska.

Skomentuj przez Facebook

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here