To już ostatnia prosta przed drugą turą wyborów samorządowych. W Dąbrowie Górniczej, kandydaci na prezydenta miasta walczą o poparcie w mediach społecznościowych. Jest to walka…na spoty.

Wraz z rozwojem internetu oraz mediów społecznościowych, politycy coraz częściej przenoszą swoje kampanie wyborcze właśnie do sieci. To miejsce, gdzie mogą zaprezentować swoją sylwetkę oraz program, ale także konwersować z wyborcami. Nie inaczej jest podczas trwającej kampanii przed drugą turą wyborów samorządowych w Dąbrowie Górniczej.

Przypomnijmy, że 4 listopada, w drugiej turze wyborów mieszkańcy wybiorą nowego prezydenta miasta. Na placu boju pozostała dwójka kandydatów: poseł Robert Warwas, reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość oraz wiceprezydent miasta Marcin Bazylak, związany z SLD Lewicą Razem.

„Dąbrowa przemówiła”, tak zatytułowany jest spot kandydata z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Możemy w nim usłyszeć głos lektorki mówiącej w imieniu zmęczonej Dąbrowy o jej problemach i potrzebach.

Głos miasta wzywa Marcina Bazylaka do odejścia, bo tylko dzięki tej decyzji Dąbrowa narodzi się na nowo. W spocie przytoczone są problemy ze szpitalem, ekologią, mieszkaniami czy wyglądem centrum miasta.

Na odpowiedź jego kontrkandydata nie trzeba było długo czekać. Już na samym początku swojego spotu Marcin Bazylak zauważa, że głos Dąbrowy Górniczej wcale nie jest jej głosem, a jedynie kopią mówiącej głosem Syreny Warszawy, która była elementów kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego. Ponadto, zarzucając kandydatowi PiS przypisywanie sobie prawa mówienia w imieniu całej Dąbrowy.

– Panie pośle, muszę panu to powiedzieć. Przypisuje pan sobie prawo mówienia głosem Dąbrowy. Nie jest pan Dąbrową, bo Dąbrowa jest obywatelska i tolerancyjna. A pan? Podobnie jak pana koledzy z PiS, macie z tym problem – mówi Marcin Bazylak.

Dalej, kandydat na prezydenta z SLD wylicza błędy swojego kontrkandydata oraz zaprasza go do wzięcia udziału w debacie prezydenckiej (wiemy już, że do debaty nie dojdzie). Nie zabrakło także zalet dębowego miasta.

Oba spoty obejrzało już wielu mieszkańców. O tym, który z nich jest bardziej przekonywujący przekonamy się w niedzielę, 4 listopada. Wówczas, dąbrowianie wybiorą prezydenta miasta.

W trwającej jeszcze kampanii nie zabrakło emocji i ataków na obu kandydatów. Zarówno Robert Warwas, jak i Marcin Bazylak stali się celem ataków, czego wyrazem były zniszczone banery wyborcza, a także obraźliwe wpisy w mediach społecznościowych.

Skomentuj przez Facebook

4 KOMENTARZE

    • Wybór Bazylaka to dalsze trwanie układu który rządzi tym miastem 12 lat a jak rządzi to widać, długi, długi i jeszcze raz długi Dąbrowa tonie w długach i śmieciach sprowadzanych z całego świata.
      Do tego lansowanie takich poronionych projektów jak fabryka pełna gruzu.

  1. jedno z bogatszych miast w POLSCE tonie w śmieciach bo ALBA to firma niemiecka co będą sprzątać polskie miasto nie trzeba im dołożyć śmieci ze świata

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here