Ma 34 lata i na co dzień zajmuje się logistyką. Po godzinach pracy jego pasją staje się fotografia koncertowa. Jego prace zachwycają nie tylko fanów, ale również muzyków, których fotografuje. Poznajcie Przemysława Kokota z Dąbrowy Górniczej.

Na co dzień zajmujesz się logistyką, ale po godzinach pracy Twoją pasją jest fotografia koncertowa. Dlaczego wybrałeś akurat muzykę?

Przemysław Kokot: Dokładnie. Na co dzień pracuję w jednej z firm spedycyjnych. Uważam, że aby nie zwariować w tym pędzącym świecie, trzeba mieć jakąś pasję, coś, co pozwoli się wyciszyć, rozwijać się. Dlaczego fotografia koncertowa? Hmm, muzyka, w różnej postaci, towarzyszyła mi przez całe życie. Nie udało się zrobić kariery jako muzyk, więc jakoś inaczej musiałem się zbliżyć do dużej sceny i padło na fotografię koncertową. Sprawia mi to ogromną radość, a przy tym łączę przyjemne z pożytecznym.

Skąd w ogóle wzięła się Twoja pasja do fotografii?

Tak jak w większości pasji, zdecydował przypadek. Najpierw kupiłem sobie zwykłą cyfrówkę. Okazało się, że całkiem fajnie robiło mi się zdjęcia. Początkowo były to głównie zdjęcia makro i krajobrazów. Później okazało się, że kolega ma do sprzedania lustrzankę Nikona D50, więc skorzystałem z okazji i kupiłem. Następnie udało mi się zbliżyć do muzyki i zacząć robić zdjęcia koncertowe, co całkowicie mnie pochłonęło i wiedziałem, że to jest ta fotografia, którą chcę robić.

Fotografia koncertowa - fot. Przemysław Kokot
Fotografia koncertowa – fot. Przemysław Kokot

Jakie były Twoje początki z fotografią i czy pamiętasz swój pierwszy aparat?

Początki, jak już wspomniałem, to była głownie fotografia makro. Pierwszego koncertu nie pamiętam, ale taki większy to na pewno był koncert Dżemu. Pierwszy aparat, to był Fuji5000, a z lustrzanek, kupiony pół roku później Nikon D50. Przeskok technologiczny ogromny, ale i frajda z nauki duża. Pozostałem wierny marce Nikon i obecnie fotografuję głównie Nikonem D600 oraz obiektywami Sigma i Nikkor.

Czy pamiętasz swoje pierwsze zdjęcie i pierwszą większą imprezę, którą fotografowałeś?

Pierwszego koncertowego zdjęcia nie pamiętam, pewnie było okropne (śmiech) i wyrzuciłem je z pamięci, natomiast pierwszą dużą imprezą, o której marzyłem i udało mi się na niej znaleźć, to była Rawa Blues. Pamiętam emocje, jakie mi towarzyszyły – to tak jakbyś wpuścił małe dziecko do krainy czekolady. Wszystko nowe, wspaniałe, wzbudzające ciekawość. Teraz już jest troszkę inaczej – przyjeżdżasz na koncert, festiwal i wiesz, czego się możesz spodziewać.

Fotografia koncertowa - fot. Przemysław Kokot
Fotografia koncertowa – fot. Przemysław Kokot

Masz już na swoim koncie ponad 800 koncertów. Jak wygląda praca fotografa na takich imprezach?

Pewnie niewiele osób wie, ale widząc 20-30 zdjęć na stronie z danego koncertu, to nie jest relacja fotografa z całego wydarzenia, tylko z dwóch czy trzech pierwszych piosenek. Na 80% koncertach tak właśnie sprawa wygląda. Czasem są jeszcze bardziej absurdalne wymogi, typu: można fotografować 15 pierwszych sekund koncertu, czy po 6 zdjęć na 1 i 2 utworze. Ogólnie nic na to nie poradzisz. Trzeba się dostosować. Najważniejsze, by pamiętać, że fotograf jest dodatkiem na koncercie, nie jest główną gwiazdą. Chodzi przede wszystkim o to, żeby zachowywać się tak, aby jak najmniej przeszkadzać fanom. W końcu to oni kupili bilety na koncert i chcą go obejrzeć w najbardziej komfortowych warunkach.

Jak wiadomo, gwiazdy często mają swoje humorki i wymagania, jeśli chodzi o robienie im zdjęć. Jak to znosisz?

Dobre pytanie. Na początku było ciężko. Przychodzisz na koncert, a tam seria wytycznych i pytanie … ale jak? Z biegiem czasu się do tego przyzwyczaiłem i dostosowuję się po prostu do danej sytuacji. Bo co innego można zrobić? To gwiazda jest szefem koncertu, my jesteśmy tylko dodatkiem.

Fotografia koncertowa - fot. Przemysław Kokot
Fotografia koncertowa – fot. Przemysław Kokot

Fotografowałeś m.in. Bryana Adamsa, Stinga i takie zespoły, jak AC/DC, Metallica czy Scorpions. Który koncert będziesz pamiętał do końca życia?

Jest ich co najmniej kilka. Na pewno pierwszy koncert dużej gwiazdy, jaką fotografowałem, BB Kinga w Pradze. To był koncert z ciarkami na plecach i ze łzami w oczach – piękne, subtelne arcydzieło. Natomiast z koncertów, na których naprawdę jest wielkie show, to AC/DC, Metallica na Narodowym czy pierwszy występ Slasha w katowickim Spodku.

Czy jest jakieś zdjęcie, z którego jesteś szczególnie zadowolony?

Na pewno z każdego, które zostanie dla potomnych. Mam tu na myśli zdjęcia w książeczkach płytowych. A mam takie np. w ostatniej urodzinowej płycie grupy Dżem, a także na płytach Carrantuohill, Indios Bravos i na płycie Michała Bajora. Na pewno jest to duża satysfakcja, jak zespół kupuje od ciebie zdjęcia, by zamieścić je później na płycie.

Pamiętasz jakąś wyjątkową sytuację w czasie fotografowania gwiazd?

Wyjątkowych chwil w tej 10-letniej przygodzie było naprawdę dużo. Miałem możliwość spotkania się ze Slashem z Guns N’Roses, poznanie, dzięki Pawłowi Mąciwodzie, całego zespołu Scoprions czy zdobycie autografów m.in. Kate Melua, LP i AYO. Bo oprócz fotografii drugą moją pasją jest zbieranie płyt muzycznych.

Przemysław Kokot - fot. arch. prywatne
Przemysław Kokot – fot. arch. prywatne

Masz już na swoim koncie kilka wystaw. Ostatnio Twoje zdjęcia można było oglądać w Bytomiu. Gdzie w najbliższym czasie można będzie podziwiać Twoje fotografie?

W 2018 roku będzie 10 lat, odkąd świadomie zacząłem fotografować. Na pewno kilka wystaw z tej okazji uda się zorganizować. Wstępnie powinno się udać w Siemianowickim Centrum Kultury, mam też propozycję z Tychów, może coś w moim rodzinnym mieście, Dąbrowie Górniczej, w końcu się uda. Tam jeszcze nigdy nie miałem! Moją twórczość można też obserwować na stronie www.pkokot.com. Tam też pojawią się informacje o wystawach.

Jakie plany na przyszłość?

Rozwijać się, spełniać marzenia i realizować drobne cele, no i… sfotografować w końcu Rolling Stonesów!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here