– Nie dość, że nasza praca jest źle zorganizowana, to jeszcze dostajemy za nią pieniądze, które nie wystarczają nam na rachunki. Żądamy podwyżek, by móc godnie żyć, i wprowadzenia zmian, które pomogą nam efektywniej pomagać ludziom – apelują pracownicy sosnowieckiego MOPS-u.

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Sosnowcu – to tu po pomoc zgłaszają się osoby, które często borykają się z problemem ubóstwa, alkoholizmu, przemocy, choć zdarzają się też i takie, które z korzystania z pomocy społecznej zrobiły swój zawód. Z wszystkim tym na co dzień muszą się mierzyć pracownicy socjalni. Jak sami mówią, w tej branży zdarzają się tragiczne obrazki z życia wzięte.

– Pamiętam sytuację, kiedy jechałyśmy zawieźć ubranka dla zmarłego dziecka, żeby nie zostało pochowane w worku, ponieważ jego matka była alkoholiczką i nie obchodziło ją, czy jej dziecko zostanie w ogóle pochowane czy nie. Właśnie najciężej jest znieść tragedie dzieci, a z tym niestety spotykamy się często. Nieraz także po pracy zdarzyło się np. zawieźć zakupy do jakiejś rodziny, oczywiście zrobione za własne pieniądze. Nasza praca, proszę mi wierzyć, nie kończy się po wyjściu z biura i na przyznaniu kilkuset złotych zasiłku – mówi jedna z pracownic.

Tymczasem, jak twierdzą pracownicy sosnowieckiego MOPS-u, „ich praca jest niedoceniania i źle zorganizowana”. Pracownicy żądają także podwyżek.

Zamiast pracować z ludźmi w terenie, większość czasu spędzam za biurkiem. Tak nie powinno być. Niestety, brakuje osób, które chciałaby u nas pracować. Powodem są przede wszystkim niskie zarobki, które są oburzające w stosunku do pracy, jaką musimy wykonywać. Dodam, że osoba, która rozpoczyna u nas prace, dostaje wynagrodzenie w kwocie 2 250 zł brutto. Za takie pieniądze nie da się godnie żyć, opłacić rachunków czy utrzymać rodziny. Dlatego żądamy podwyżek – mówi Joanna Piecak-Groticka, przewodnicząca związków zawodowych w sosnowieckim ośrodku.

Protest pracowników sosnowieckiego MOPS-u – fot. archiwum prywatne
Protest pracowników sosnowieckiego MOPS-u – fot. archiwum prywatne

Związki zawodowe weszły w spór zbiorowy z dyrekcją, domagają się podwyżek w kwocie 400 zł brutto dla każdego pracownika. Zorganizowano już dwie pikiety pod sosnowieckim magistratem. Podczas pierwszej, która obyła się 5 października, nikt nie wyszedł do protestujących. Z kolei w czasie drugiej pikiety, która odbyła się 19 października z protestującymi spotkał się prezydent, obiecując podwyżki od stycznia nowego roku. Na kompromis się jednak nie zanosi. Dlaczego?

– Związki zawodowe domagają się podwyżek w kwocie 400 zł netto. Na chwilę obecną prezydent zagwarantował podwyżki dla każdego pracownika w kwocie ok. 150 zł netto od stycznia nowego roku – informuje Małgorzata Łuckoś, kierownik działu analiz, sprawozdawczości i informatyki z sosnowieckiego MOPS-u.

Związki zawodowe zapowiedziały, że propozycja podwyżek w kwocie 150 zł ich nie satysfakcjonuje i w przypadku braku wypracowania satysfakcjonującego ich kompromisu rozważają możliwość podjęcia strajku.

Skomentuj przez Facebook

12 KOMENTARZE

  1. hmmm brakuje rąk do pracy a ta banda mopsiarzy z Małachowskiego, Dekerta i innych pije za pieniądze MOPS, węgiel który dostają sprzedają na alkohol a potem palą meblami…lepsze płace dla pracowników MOPS i jakaś rewolucja społeczna by się przydała z wywaleniem tej całej meliniarni na Kazimierz albo Maczki najlepiej do lasu. Kto to widział w XXI wieku utrzymywać ta bandę w mieszkaniach komunalnych w centrum miasta…patologia. Mieszkania komunalne w centrum powinny być dla ludzi z problemami, ale przynajmniej chcącymi pracować

  2. Zlikwidować „urząd pracy”! Dać mopsiarzom zaoszczędzone 🙂
    Ten segment zajmowany przez „bezrobocie” sprzedać z przeznaczeniem na mieszkania

  3. Wiadomość o pikietach przed wyborami po wyborach.
    Może wkrótce dowiemy się że cztery lata temu była pikieta pielęgniarek.
    Żenada.
    Ale czego nie robi się dla Pana Prezydenta.

  4. widziałam tą cieżką pracę pań z MOPSu. Opieka nad osobą jej wymagającej to jakies nieporozumienie. Zgłaszanie awantur u sąsiadów gdzie są małe dzieci też było problemem dla pań siedzących w biurze MOPS.

  5. Panie z mops spacerują po mieście robiąc zakupy i zakładając ciasteczka taka maja ciężka pracę..skąd wiem przychodzą na zakup i do sklepu w którym pracuje większość czasu spędzając w przymierzalnia!!! Skąd wiem… jedna z nich mieszka 2 bloki dalej i każdy wie ze jest ppracownikiem socjalnym

  6. Co do pracowników MOPSu, od dawna jest wiadomo że zarabiają na rękę mniej niż nie jedna „rodzina” wyciąga na głowę. Szkoda mi tych ludzi bo zamiast pomagać potrzebującym muszę się użerać z patologią i cwaniakami. Biedni, chorzy i potrzebujący wstydzą się prosić o pomoc. W mieście gdzie A… prosi się o pracownika powinna być figa z makiem dla tych nierobów. Niech sobie jadą zagranicę lub do Warszawy, uciąć kasę wyniosą się, miasto się trochę wyludni, będzie lepiej i spokojniej. Tam gdzie duży socjal to duży problem tam gdzie nie ma pomocy pasożyty nie mają na czym żerować to się wynoszą lub zdychają.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here