Władze Dąbrowy Górniczej doszły w końcu do porozumienia z kolejowymi spółkami w sprawie modernizacji dworców w centrum i Gołonogu, a także rewitalizacji i przebudowy układów drogowych wokół nich. – Jestem przekonany, że do 2020 roku będziemy mogli korzystać ze Zintegrowanych Centrów Komunikacyjnych – mówi Marcin Bazylak, zastępca prezydenta.

– Podczas spotkania w Ministerstwie Infrastruktury, wspólnie z prezydentem i posłem Robertem Warwasem, przekonaliśmy prezesów PKP i PKP PLK do rozpoczęcia projektowania zmian wokół dworców w centrum i Gołonogu. Dąbrowa Górnicza będzie liderem tego projektu, czeka nas bardzo dużo pracy, ale jestem przekonany że wspólnie uda nam się zrealizować te inwestycje i do 2020 roku będziemy mogli korzystać ze Zintegrowanych Centrów Komunikacyjnych obejmujących dworce, parkingi, podziemne przejścia do peronów oraz bezpieczne dwupoziomowe przejazdy pod torami – poinformował w czwartek Marcin Bazylak, zastępca prezydenta miasta.

W centrum, miasto planuje stworzenie Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego złożonego z przystanków autobusowych, parkingów Park&Ride oraz parkingów i wypożyczalni rowerów.

Dodatkowo powstaną zupełnie nowy węzeł drogowy umożliwiający podjechanie bezpośrednio pod budynek dworca oraz komunikujący go z rewitalizowanymi terenami dawnej fabryki maszyn DEFUM (projekt Fabryka Pełna Życia). Miasto zadeklarowało też chęć najmu części pomieszczeń przebudowanego dworca.

Po stronie kolei będzie remont zabytkowego dworca, przebudowa torowisk i peronów, budowa podziemnego przejścia pieszo-rowerowego łączącego dworzec z peronami oraz przede wszystkim budowa tunelu drogowego łączącego ul. Kościuszki z ul. Limanowskiego.

Jeśli zaś chodzi o Gołonóg, to podobnie jak w centrum zadaniem gminy będzie stworzenie Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego z przystankami autobusowymi, parkingami oraz wypożyczalnią rowerów. Powstaną też dwa nowe węzły łączące dotychczasowy układ komunikacyjny z planowanym przez PKP tunelem w miejscu obecnego przejazdu kolejowego.

Poza budową tunelu, kolej zajmie się przebudową torowisk i peronów, remontem dworca oraz budową podziemnego przejścia pieszo-rowerowego łączącego dworzec z peronami.

– Najbliższe tygodnie to czas na doprecyzowanie ostatnich szczegółów i przygotowanie do przetargu na projektowanie zmian wokół dąbrowskich dworców. Efekty wspólnej inwestycji miasta i kolei powinny być widoczne do 2020 roku. – podsumowuje wiceprezydent Bazylak.

  • armak

    A co ze Strzemieszycami ?

    • erni

      Już nie wspomnę o peronach pod Hutą Katowice. Dopóki przez Strzemieszyce i Tworzeń nie będzie jeździła sensowna liczba pociągów to pewnie remontów tych miejsc nie zobaczymy.

      • JK

        W Maczkach po remoncie dworca ma zatrzymywac sie pociag do Krakowa. Tym bardziej jest sens rewitalizacji peronow pod Huta, bo to ten sam pociag i jedyne polaczenie kolejowe DG z Krakowem. Ludzie, przeciez takie polaczenie to SKARB!

        • Kamil Mikolajczyk

          ta, a ile czasu ten pociąg jedzie do Krk? 3 godziny? póki PKP nie ogarnie tych linii to busy będą bezkonkurencyjne czasowo i cenowo pewnie też

          • JK

            To prawda. Ale badzmy optymistami i myslmy przyszlosciowo. W 2020 linia kolejowa E30 bedzie oddana do uzytku. Podroz z Huty do stacji Krakow Gl. powinna zajac jakies 45 min.

          • Greg

            Dworzec PKP Huta Katowice nie istnieje od czasu modernizacji torowiska w 2015 roku.

          • Dodo

            Dworzec, a właściwie budka która służyła za kasę biletową nie istnieje już od wielu lat. Teraz rozebrano tylko perony, które i tak nie bardzo nadawały się do remontu. Tam trzeba by było perony zbudować od zera, brakuje tylko pociągów. Myślę, że kluczem jest remont linii kolejowej Kraków-Jaworzno Szczakowa. Gdy tam się skończy remont, będzie można puścić pociągi Kraków-Trzebinia-Szczakowa-Maczki-Tworzeń-Ząbkowice-Zawiercie-Częstochowa.

          • Greg

            Czas pokaże. Mam nadzieje, że jako mieszkaniec tej dzielnicy będę mógł kiedyś praktycznie z pod domu dojechać na piwo do Krakowa w piątkowy wieczór.
            Kasa biletowa została podpalona o ile mnie pamięć nie myli w 2000 roku.

          • ChemiQ81

            Czas przejazdu to nie wszystko. Ważna jest też cena. Przejazd Unibusem to 14 zł, poza tym w szczycie, gdy jeden autobus się zapełni i odjedzie, zaraz podstawiają następny. Nie tylko na tej trasie autobusy wygrywają z pociągami. Jechałem kiedyś do Kudowy. W jedną stronę podróż odbyłem pociągiem – start z S-c o 4 rano, z problemami z miejscem w przedziale (Janusze musieli sobie zrobić z przedziałów zamknięte kuszetki), z podmianą lokomotyw i z przesiadką; na miejscu byłem o 14:00, co daje bite 10 godzin w trasie. W drugą zaś jechałem autobusem, co trwało zaledwie 3,5 godziny i było znacznie tańsze. Zawsze wolałem pociąg, choćby z prostej przyczyny – podczas jazdy można wstać i rozprostować nogi. Niestety, kolej jest w tym kraju droga i niedoceniana. Widać to również po ilości TIRów na ulicach, łatwiej w Polsce chyba wieźć towar drogą niż po szynach. Co innego w Czechach – tam podróż vlakiem jest naprawdę przyjemna i co ważne – tania (dwoje ludzi to już grupa, co uprawnia do zniżek, często mają tam jakieś promocje, poza tym, nie trzeba brać miejscówki). Jechałem ostatnio do Brna – w jedną stronę pociągami (KŚ do Bohumina, dalej ČD), w drugą – Polskim Busem. Tu różnica w cenie i czasie przejazdu wypadła znów na korzyść autobusu (wielki plus za klimatyzację w upalny dzień), jednak wymagana jest wcześniejsza rezerwacja miejsc. Cóż, może dożyjemy czasów, gdy pociąg będzie docierał do każdego większego osiedla w GOP, a koszt biletu będzie tak przystępny, że nawet spojrzenie w kierunku samochodu się nie opłaci…

          • ChemiQ81

            Wszystkie linie kolejowe w regionie BYŁY kiedyś wielkim skarbem, dawno już powinna tutaj istnieć gęsta sieć szynobusów kursujących pomiędzy każdym miastem i większym osiedlem co 10-15 minut (z Czeladzią, Zagórzem czy Piekarami włącznie)! Kiedyś można było dojechać pociągiem pasażerskim nawet do Wojkowic… Niestety, skarb ten od lat jest systematycznie rozbierany, linie pasażerskie możemy policzyć na palcach jednej ręki, zaś cały transport w GOP oparty jest o autobusy kursujące z częstotliwością wiejskiego PKSu lub dyliżansu na Dzikim Zachodzie (np. linia 170). Bilety są zbyt drogie, od lipca tego na 3 miasta nie można już nawet kupić w kiosku, więc ludzie jak to ludzie, czymś do pracy dotrzeć muszą i kupują 20-letniego Golfa na gaz. Korki coraz większe, wystarczy drobna kolizja, by skutecznie zapchać pół miasta. Przy takiej polityce władz za 10 lat wszystko stanie w jednym wielkim korku, a najszybciej do pracy dotrzemy przechodząc 10-15 km piechotą.