Nowa ustawa śmieciowa wymusza odpowiednią segregację śmieci. Wielu mieszkańców jeszcze nie zdążyło się przyzwyczaić do segregacji odpadów. Aby to usprawnić włodarze zdecydowali na wprowadzenie edukacyjnych plansz.

Dziesięć kolorowych plansz z zasadami segregowania odpadów pojawiło się w Sławkowie. To pomysł urzędu miasta, który w prosty, graficzny sposób ma przypominać mieszkańcom, w jaki sposób prowadzić selektywną zbiórkę śmieci.

Nowe, ujednolicone dla całego kraju, zasady segregacji odpadów komunalnych zakładają, że w każdym gospodarstwie powinny znaleźć się aż cztery pojemniki. Zobowiązani jesteśmy do segregacji na cztery frakcje: papier, szkło, metale i tworzywa sztuczne oraz bioodpady.

Plansza z zasadami segregowania odpadów - fot. mat. pras.
Plansza z zasadami segregowania odpadów – fot. mat. pras.

Aby ułatwić mieszkańcom przyswojenie tej wiedzy, w Sławkowie pojawiły się plansze z zasadami segregowania odpadów. Kolorowe i czytelne plansze pozwalają zrozumieć zasady nowej segregacji.

– Tablice są odporne na działanie czynników atmosferycznych. Zawisną w urzędzie, jego jednostkach organizacyjnych i w punkcie zbiórki odpadów niebezpiecznych. Tablica, która znajdzie się w przedszkolu, jest przygotowana specjalnie tak, by zasad segregacji odpadów mogli uczyć się najmłodsi – mówi Maksym Pięta, kierownik Referatu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

To jednak nie wszystko. Do skrzynek pocztowych mieszkańców trafią też niebawem ulotki informacyjne, poświęcone segregacji odpadów.

Skomentuj przez Facebook

5 KOMENTARZE

  1. Może w domkach to się sprawdzi….
    Nie zmuszą mnie abym: w kuchni, na balkonie może przedpokoju trzymał w bloku cztery kosze na segregację plus śmieciowy pojemnik!

  2. Ja również się poddaję. Taka segregacja nie ma racji bytu.
    Moim zdaniem powinny być tylko dwa pojemniki – na to co da się poddać recyklingowi (papier, tworzywa sztuczne, metal, szkło) i drugi pojemnik na to co do recyklingu się nie nadaje.
    Teraz chcą dać cztery pojemniki i skąd ja mam wiedzieć, gdzie wyrzucić zużytą prezerwatywę? Do opadów BIO? :D, a może do tworzyw sztucznych do recyklingu 🙂
    Są setki przedmiotów które wyrzucamy, a które nie wiadomo gdzie wrzucić. Porcelany do szkła mam ponoć nie wrzucać, no to gdzie? Gdzie mam wrzucić pieluchy, podpaski? To przecież nie są odpady biodegradowalne. Gdzie mam swoje potargane majtki wyrzucić? Jak czyste to do tworzyw sztucznych, a jak brudne to do bio? A co jak majtki są w połowie bawełniane, a w połowie z elastanu? To w końcu BIO czy tworzywo sztuczne? Co z butami?

    Pomijam już fakt, że oddzielnie mamy zbierać baterie, lekarstwa, zamawiać kontener na wiaderko gruzu i stare tapety zerwane ze ściany, wywozić na własny koszt do punktu stary radiobudzik, listwę zasilającą czy nie działające słuchawki, bo przecież nie mogę tego wrzucić do kontenera.

    TO JEST CHORE! Płacę za wywóz śmieci i wymagam, aby to ode mnie zabrano, a nie, że ja będę sobie gdzieś jeździł po mieście i szukał punktu gdzie mi to odbiorą, albo myślał, gdzie co wrzucić.

    To już wolę zapłacić 5zł więcej miesięcznie i mieć jeden kosz w domu, a wy się martwcie.

    • Też miałem dylemat, co zrobić ze starymi dętkami rowerowymi czy np. starym płaszczem. Ale jest jeszcze kontener na odpady zmieszane i tam ponoć mają lądować pieluchy, majtki, zużyte gumy i inne takie. Polska po którymś tam roku (chyba 2020) ma ponoć płacić gigantyczne kary, jeśli nie zmobilizuje się tu ludzi do segregowania odpadów, obecny poziom przetwarzania jest bardzo niski. Ale cóż poradzić, my w bloku do tej pory też do tej pory nie sortowaliśmy śmieci, bo przecież nikt nie będzie stał w oknie jak strażnik i pilnował, czy akurat ten Janusz spod 77-ki wrzuca stary telewizor tam, gdzie nie powinien, zwłaszcza, że cena sortowanych i niesortowanych różniła się o jakieś marne 2-3 złote. Ale od nowego roku jest przikaz i nowe kubły, więc trzeba sortować. Co z tego wyniknie, zobaczymy.

  3. Prawdziwa rewolucja to będzie wtedy, gdy w okolicznych lasach i na łąkach przestaną się pojawiać góry kafelek i opon. Sam już się przestałem dziwić ludziom, którzy wywalają opony byle gdzie, po ostatniej wizycie u wulkanizatora, podczas której okazało się, że stare opony trzeba wymienić na nowe. Zakład opon nie przyjmuje, zaś gmina, w której mieszkam, nie ma punktu odbioru takich odpadów, tylko raz na jakiś czas organizują wystawki przed dom. Opony więc leżą i zagracają piwnicę, po tej wystawce też zobaczymy, czy je zabiorą. Chory system. Już za PRLu to działało lepiej, po prostu każdy płacił za śmieci i wystawiał wszystko to, co mu leżało na wątrobie, śmieciarki to wywoziły, lasy były czyste. W sąsiednich Czechach też się jakoś da. Tylko u nas ważniejsze są meisięcznice, kasa dla rydzyka i inne bzdury. Zaś to, co naprawdę ważne (śmieci, smog), rządzący mają gdzieś.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here