Kojarzysz reklamy piwa? Mamy przejść na „Ty” lub chcieć „Ż”, piwo „trzymamy” lub na nas „pozytywnie wpłynie”. Mamy je pić wspólnie, z szalikiem na szyi lub przy ognisku. Picie ma być społecznym rytuałem, w którym nie ma jednak miejsca ani na smak, ani na zapach piwa!

Dlaczego w reklamach piwa nie mówi się nic o bogactwie doznań smakowych, jak ma to miejsce przy winach? Słownik wina pełny jest szczegółowych określeń smaku, zapachu i struktury.

Nauczono nas myśleć, że piwo, w przeciwieństwie do wina, nie ma zbyt wiele do zaoferowania. I tak, w przypadku piw z wielkich koncernów, TAK WŁAŚNIE JEST!

Ma być jasne, koniecznie lodowato zimne i mocno nasycone gazem. Trudno powiedzieć, by miało jakiś smak czy zapach. W ustach czujemy jedynie łaskotanie bąbelków. Gdy się nieco ogrzeje, staje się niepijalne. Możemy wówczas poczuć jego prawdziwy wodnisty smak. Zdarza się, że oprócz niego pojawiają się jeszcze inne, mniej przyjemne smaczki: gotowanych warzyw czy cebuli. Tak właśnie opisać można przeciętnego koncerniaka, „euro-lagera”, styl piwa stworzony przez wielkie koncerny dla szerokich mas.

Piwo - fot. Cesarska Sosnowiec
Piwo – fot. Cesarska Sosnowiec

Jak każdy masowy produkt, ma być możliwie tani i trafiać w gusta każdego. Nie może być gorzki ani zbyt aromatyczny. Chmiel kosztuje, a chodzi o to, by było możliwie tanio. Oszczędza się zresztą nie tylko na tym.

Najdroższym, bo podstawowym surowcem jest słód, czyli słodowane ziarno, zwykle jęczmienne. To z niego pochodzi cały cukier, który drożdże zamieniają potem na alkohol. Trzeba go wiele, a więc i pokusa zastąpienia go czymś tańszym jest wielka. W Polsce tych dodatków zastępujących słód można użyć aż do 49 proc.! Niemal połowę potrzebnego słodu można zastąpić czymś tańszym! Może to być ryż, kukurydza lub najtańszy: syrop glukozowo-fruktozowy.

Piwo - fot. Cesarska Sosnowiec
Piwo – fot. Cesarska Sosnowiec

Oszczędzać można też na czasie. Optymalna temperatura pracy dla drożdży lagerowych to 8-10 stopni Celsjusza. Jeśli jednak pozwolimy, by drożdże pracowały w wyższej temperaturze, np. 14 stopni Celsjusza, to fermentacja przebiegnie szybciej, a czas to pieniądz! W tym samym czasie, na tym samym sprzęcie można wyprodukować więcej piwa! Przykrym efektem ubocznym będzie jednak większa ilość wyższych alkoholi (przypominających w smaku kiepski bimber czy rozpuszczalnik). To właśnie dlatego kac po takim piwie jest szczególnie dotkliwy!

Do niedawna wydawało się, że koncerny wygrały. Tani, euro-lager przyjął się tak dobrze, że od lat 70. XX wieku praktycznie wyparł inne style piwne. Ludzie pokochali piwo bez smaku. Coś jednak zaczęło się zmieniać w pierwszej dekadzie XXI wieku. Trudno powiedzieć, czy to kwestia znudzenia czy może dlatego, że Polacy zaczęli podróżować, a tam spotykali piwo, które fundamentalnie różniło się od jasnego lagera. Fakt jest taki, że coraz więcej osób miało dość nijakiego piwa. Ludzie zaczęli poszukiwać piw z charakterem, mających swój smak i aromat.

W 2011 roku w Polsce wybuchła piwna rewolucja. Symbolicznym momentem było uwarzenie pierwszego „Ataku chmielu” przez browar PINTA. Piwo to wówczas szokowało. Nawet jego twórcy nie spodziewali się, że to się w ogóle sprzeda. Miało silną, słodową bazę i bursztynowy kolor. Szczodry dodatek nowofalowych, amerykańskich chmieli spowodował, że było zarazem bardzo gorzkie i aromatyczne. Było niczym powiew wiatru z Zachodu, niosący nowy trend, rozbudzający oczekiwania.

W ciągu 10 lat w Polsce powstało 200 małych, rzemieślniczych browarów. Samych piwnych premier w ubiegłym roku było ponad 2000 (tak, ponad 5 nowych piw dziennie). Różnorodność jest tak ogromna, że każdy znajdzie coś dla siebie. Są piwa lekkie, pszeniczne, z dodatkiem owoców, czasem bardziej lub mniej kwaskowate. Są piwa mocno chmielone, gorzkie i cytrusowe zarazem. Są też przeróżne piwa ciemne, a najlepsze z nich dodatkowo leżakuje się w beczkach po innych alkoholach (np. whisky czy rumie), by zyskały dodatkowy bukiet. Świat piwa stał się tak bogaty, że ma do zaoferowania przynajmniej tyle, co wino. W piwie można odnaleźć smaki pochodzące z surowca. Słody w zależności od typu i stopnia wypalenia wnoszą smaki od chlebowego, poprzez karmel, aż do czekoladowo-kawowego. Nie bez znaczenia jest też użyta woda (miękka lub twarda). Kolejnym miejscem, gdzie rodzi się smak, jest zacieranie i fermentacja. Drożdże mogą wnosić smaki owocowe, kwiatowe, figi, gruszek, bananów, jabłek. Na koniec chmiele: w zależności od typów i sposobu chmielenia, mogą dawać większą lub mniejszą goryczkę. Wnoszą też aromaty kwiatów, cytrusów, żywic, tytoniu – wszystko w zależności od wizji piwowara.

Piwo - fot. Pexels
Piwo – fot. Pexels

Czy jest to oferta dla każdego? Z pewnością nie. Nikt nie oczekuje, że ekipa pijąca wprost z butelki pod sklepem będzie zainteresowana czymś więcej niż ilością alkoholu kupioną za złotówkę. Nie po to piją browara, by rozprawiać nad jego smakiem. Szokują jednak liczby: roczna produkcja wszystkich małych browarów równa się DZIENNEJ produkcji jednego koncernu! Mimo tak znikomej ilości piwa kraftowe zmieniają świadomość ludzi. Robią to tak skutecznie, że koncerny zaczęły kopiować trend i same wypuszczają swoje wersje IPA, APA czy pszenicznego. Jednak księgowi i technologia nadal nie pozwalają nawet zbliżyć się do poziomu oferowanego przez Kraft.

Autor: Tomasz Trojanowski

Skomentuj przez Facebook