Paweł Klica: Zależy nam, żeby młodego widza traktować poważnie [WYWIAD]

0
126

Od września będziński Teatr Dzieci Zagłębia ma nowego dyrektora do spraw organizacyjnych oraz artystycznych. O budowaniu teatru dla różnych widzów, mobilizacji przed spotkaniem z nimi rozmawiamy z Pawłem Klicą i Jakubem Kasprzakiem.

Teatr Dzieci Zagłębia ma nowego dyrektora. Miejsce Gabriela Gietzky’ego, który pełnił funkcję dyrektora będzińskiego teatru od września 2014 roku, zajął Paweł Klica. Jedną z pierwszych decyzji podjętych przez nowego dyrektora było powołanie na stanowisko zastępcy dyrektora ds. artystycznych Jakuba Kasprzaka.

Paweł Klica, absolwent the Royal Central School of Speech and Drama w Londynie, swoje zawodowe doświadczenie zdobywał na praktykach w europejskich teatrach i festiwalach. Jakub Kasprzak to reżyser, lider niezależnego Teatru Alatyr, który w swojej pracy łączy działalność reżyserską i pedagogiczną.

Wspólnie chcą stworzyć nową jakość, gdzie teatr będzie wyjątkową przestrzenią dla każdego, miejscem które jest zaczarowane i magiczne, gdzie można zobaczyć świetny spektakl, spędzić miło czas i odczarować swoją rzeczywistość.

Zastąpili Panowie Gabriela Gietzky’ego, który teatrem zarządzał przez kilka lat. Czy boją się Panowie porównań do swojego poprzednika?

Paweł Klica: Nie, dlaczego? Na dziedzictwo dyrekcji Gabriela Gietzky’ego, zarówno jeśli chodzi o kwestię organizacyjne jak i artystyczne, składa się wiele wartościowych rzeczy. Dyrektor Gietzky wyprowadził tę instytucję z jednej epoki i wprowadził w drugą. Dał nam solidny fundament, z którego zamierzamy skorzystać w naszej drodze, której celem jest doprowadzenie Teatru Dormana do standardów, które poznałem na Zachodzie.

Jakub Kasprzak: Czujemy się kontynuatorami drogi Gabriela Gietzky’ego. On wyznaczył pewne kierunki, np. otwarcie teatru na młodzież. Jest nam to bliskie. Chcemy, by zarówno 5, 10 czy 15-latek znalazł w Teatrze Dormana propozycję dla siebie dla siebie.

Czego widzowie mogą oczekiwać w nowym sezonie?

JK: Pierwszy sezon nowej dyrekcji to jeszcze odcinanie kuponów od naszego poprzednika. Pierwsze trzy premiery, tego sezonu, to spektakle zaplanowane jeszcze przed naszym przybyciem do Będzina. Mówię o „Pamięci Rutki” Michała Kmiecika w reżyserii Justyny Łagowskiej, „Brombie w sieci” Macieja Wojtyszki w reżyserii Rafała Sisickiego, a także o grudniowej premierze „Zorra” Dariusza Czajkowksiego w reżyserii Arkadiusza Klucznika. Jest to dla nas czas na rozruch i dokładne poznanie teatru oraz zespołu. Obecnie nie możemy jeszcze zdradzić planów na rok 2018, wszystko będzie zależeć od naszego budżetu i rozstrzygnięć konkursowych.

PK: Jednak już teraz możemy zaprosić na premierę „Zorra”, która odbędzie się 2 grudnia. Będzie ona poprzedzona szeregiem wydarzeń nazwanych przez nas „Tygodniem meksykańskim”, podczas którego w Teatrze odbędą się m.in. warsztaty kulinarne, kurs języka hiszpańskiego, lekcje flamenco oraz trening szermierki. Chcemy otworzyć Teatr na widzów, zaprosić ich nie tylko na spektakl, ale na wspólne świętowanie z okazji zbliżającej się premiery. Atrakcji nie zabraknie.

Jakiego teatru za czasów Pawła Klicy mogą spodziewać się mieszkańcy Zagłębia?

PK: Nie boimy się ani eksperymentów artystycznych ani poruszania w teatrze dla dzieci tematów ważnych i trudnych. Będziemy rozmawiać z dziećmi jak z równorzędnymi partnerami. Przejawy takiego myślenia o widowni dziecięcej są obecne w teatrze europejskim, także w Polsce, chociaż wciąż nie jest to dominujący stosunek. W Londynie oglądałem spektakle dla dzieci, w których poruszano ważne kwestie społeczne, mówiono o codziennym życiu najmłodszych, dotykano tak trudnych tematów jak np. śmierć rodzica. Jednocześnie były to spektakle atrakcyjne, zdobywające uznanie publiczności, grane wielokrotnie przy zapełnionych salach i żywych reakcjach widzów. To sprawia, że teatr jest czymś ważniejszym niż telewizor nadający kreskówki. Dodatkowo, podobnie jak ma to miejsce np. W londyńskim Teatrze Unicorn, dążymy do tego, by spektakl nie kończył się w momencie opadnięcia kurtyny. Każde nasze przedstawienie będziemy obudowywać warsztatami i spotkaniami, które poszerzą widzom kontekst spektaklu.

Zależy nam, żeby młodego widza traktować poważnie. Chcemy w naszych widzach dostrzec nie dzieci, które przyszły pooglądać kolorowe obrazki i posłuchać wesołych piosenek, ale ludzi, którzy czują i myślą

Co nowego czeka widzów w najbliższym czasie?

PK: Mamy nową identyfikację graficzną, mam na myśli tę wielką, uśmiechniętą emotikonkę tworzącą logo teatru, która dobrze określa kierunek, w jakim dążymy. W 2018 roku proszę spodziewać się kilku fantastycznych premier skierowanych do najmłodszych oraz trochę starszych widzów. Zaprosimy do współpracy przede wszystkim młodych reżyserów, których głowy huczą od zaskakujących pomysłów. W odleglejszej przyszłości widzimy możliwość produkcji także spektakli dla dorosłych. Marzę o sytuacji, w której w Będzinie będzie chodziło się na randki do Teatru Dormana. Pomysłem, który tu się na pewno pojawi, będzie zapewnienie animatora, z którym rodzice będą mogli zostawić dziecko podczas spektaklu.

Co chcą Państwo zaproponować widzom?

JK: Dobry teatr oraz akcje okołoteatralne. W te wakacje odbyły się w Teatrze dwa ważne projekty współtworzone przez naszych widzów: „Lato w teatrze” dla dzieci oraz „Pokój opowieści” dla młodzieży i dorosłych. Dzięki takim akcjom Teatr przestaje być tylko rozrywką, a staje się istotnym dla lokalnej społeczności centrum, które jest miejscem rozwoju i inkubatorem relacji międzyludzkich, w którym nawiązują się nowe znajomości, przyjaźnie. Na tym nam zależy. Chcemy, aby wokół Teatru dużo się działo, żeby Teatr wpisywał się w życie mieszkańców regionu.

Jakie tematy będą poruszane na deskach będzińskiego teatru?

JK: Kiedy spotkałem się z zespołem, by nakreślić przed pracownikami mój plan artystyczny, mówiłem przede wszystkim o tym, że chciałbym, aby w Teatrze Dormana poruszano różne estetyki i formy. Widzowie mogą spodziewać się różnorodności zarówno pod względem tematyki jak i materii literackiej.

Z jakimi twórcami chcą Państwo współpracować?

JK: Chcemy współpracować z takimi reżyserami, którzy zapewnią naszemu zespołowi rozwój. Chcemy aby nasi aktorzy z każdym projektem byli coraz doskonalsi, aby rozbudowywali swoje umiejętności i wnosili do spektakli coraz więcej.

PK: Naszą funkcją jest także łowienie talentów. Widzimy Teatr Dormana jako miejsce głośnych debiutów i reżyserskich objawień.

Jakie są Państwa plany na przyszłość dotyczące rozwoju będzińskiego teatru?

JK: Chcemy mieć klasyczne spektakle lalkowe, dramatyczne, ale też myślimy o spektaklach posługujących się innymi językami, np. ruchem. Chcielibyśmy także zrobić musical.

PK: Zależy nam na tym, aby budować repertuar dla dzieci, dla widowni przedszkolnej, wczesnoszkolnej i szkolnej. Chcemy otworzyć się na młodzież i zbudować alternatywę dla innych teatrów. Chcemy wprowadzić repertuar dla widzów dorosłych, który mógłby przekonać lokalną widownię, że do Teatru Dzieci Zagłębia można przyjść w każdym wieku.