Obiecywał, że po zakończeniu misji w Iraku przyjedzie do Polski i się ożeni. Przez kilka miesięcy wysyłał czułe listy i… prośby o pożyczki. Internetowy romans zawiercianki nie skończył się jednak happy endem.

Jak informuje policja, niefortunna znajomość rozpoczęła się w listopadzie ubiegłego roku. Oszust podający się za amerykańskiego żołnierza zaprosił 59-letnią zawierciankę do grona znajomych na jednym z portali społecznościowych. Następnie zaczął z nią flirtować. Łatwowierna kobieta uwierzyła we wszystko co pisał.

– Mężczyzna obiecywał, że zaraz po zakończeniu misji przyjedzie do niej i wspólnie ułożą sobie życie. Potrzebował jednak pomocy finansowej na wyrobienie dokumentów i uregulowanie opłat celnych. Mieszkanka Zawiercia zaciągała kolejne kredyty i wysyłała przelewy. Była tak zmanipulowana, że nie uwierzyła nawet kasjerce, która ostrzegała ją przed oszustwem i odmówiła wysłania przekazu. Nie chciała uwierzyć nawet własnej córce, która zbyt późno zorientowała się, że matka bezpowrotnie straciła dużą ilość gotówki – informują zawierciańscy funkcjonariusze.

Kobieta straciła łącznie 54 tys. złotych. Policja ostrzega przed podobnymi oszustwami, które są bardzo popularne na serwisach randkowych. Przestępcy wymyślają przeróżne historie, aby wyłudzić pieniądze.

Skomentuj przez Facebook

1 KOMENTARZ

  1. Dziewczyny uważajcie naprawdę naiwnych kobiet jest wiele.
    Do mnie żołnierz odezwał się na Instagramie. Misja w Syrii. Wdowiec. Amerykanin z dwójką dzieci. Przesłał zdjęcia, swoje i dzieci. Ja mam 28 lat, on pisał że 41 i wiek nie ma znaczenia. Pierwsze odczucia to wielkie współczucie dla tego mężczyzny. Opowiedział o swojej żonie, która została potrącona przez pijanego kierowce. Historia bardzo smutna. Działa współczująco, zwłaszcza na nas, kobiety.
    Oczywiście tysiące miłych słówek w ciągu dnia. Gotowe wiersze,teksty wklejane każdego dnia. Obrażanie się gdy nie odpisze.
    To wszystko pisane łamanym angielskim lub polskim z translatora. Facet miał pecha bo ja angielski znam i od razu mi coś nie pasowało. Amerykanin z pochodzenia nie łamał by tak swojego ojczystego języka… Ale z czystej mojej ciekawości pisaliśmy trochę. Po ok dwóch tygodniach poprosił mnie abym wysłała do jego departamentu bezpieczeństwa prośbę o urlop dla niego, mówiąc,że jestem jego narzeczoną i chce go sprowadzić do Polski na nasz ślub!!! Muszę tylko zapłacić za jego bilet – 450 euro- a gdy on będzie miał dostęp do swojego konta, to odda mi pieniądze. Śmiech na sali.
    Od razu zablokowałam te osobę.
    DZIEWCZYNY nie bądźcie NAIWNE. Nie dajcie się OSZUKAĆ !!!! Przestrzegajcie inne kobiety. Zwłaszcza te starsze, samotne… one szybciej mogą „ulec pokusie”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here