Od 1 lutego w Będzinie pojawi się nowy, żółty pojemnik na odpady. Wkrótce mieszkańcy będą musieli dzielić odpady na pięć kategorii.

Dotychczas, oprócz szarego pojemnika na odpady zmieszane, w Będzinie funkcjonowały trzy kolory pojemników: brązowy na bioodpady, zielony na szkło oraz niebieski (na papier, plastik, tworzywa sztuczne i opakowania wielomateriałowe).

Od lutego 2018 roku dołączy do nich pojemnik żółty – na metale i tworzywa sztuczne (dotychczas wyrzucane do niebieskiego). Dodatkową zmianą jest zasada umieszczania odpadów kuchennych (warzywnych i owocowych) w brązowym pojemniku na bioodpady, a nie jak do tej pory w szarym koszu na odpady zmieszane.

Od 1 lutego odpady komunalne będą zbierane w podziale na cztery główne frakcje + odpady zmieszane: papier (kolor niebieski), metale i tworzywa sztuczne (kolor żółty), szkło (kolor zielony), bio (kolor brązowy), w tym odpady kuchenne oraz odpady zmieszane (kolor szary).

Władze miasta podkreślają, że jeżeli wprowadzony podział sprawi, iż mieszkańcy zaczną segregować śmieci, a tym samym ograniczą produkcję odpadów zmieszanych, obniżą oni koszty.

Śmieci - fot. mat. pras.
Śmieci – fot. mat. pras.

Ponadto, warto pamiętać o odmiennych zasadach, jakimi rządzi się segregacja tzw. elektrośmieci i innych niebezpiecznych odpadów. Te nie mogą trafić do kubłów. Tego rodzaju odpady, jak zużyty sprzęt elektroniczny (RTV i AGD), powinien trafić do specjalnych punktów.

Do odpadów niebezpiecznych zaliczają się też zużyte baterie i akumulatory, przeterminowane lekarstwa, zużyte świetlówki, odpady po żrących chemikaliach (np. środkach ochrony roślin).

3 KOMENTARZE

  1. Oczywiście odnośnie wywozu np. opon z zakładów wulkanizacyjnych czy gruzu i odpadów poremontowych z firm budowlanych nadal nic się nie zmieni, więc spacerując pośród pól i lasów nadal będziemy natrafiać na kolejne dzikie wysypiska tych śmieci?!? Po drugie – piękną, naprawdę przepiękną ozdobę stanowią stare wersalki, umywalki i inne resztki walające się w okolicy śmietników zagłębiowskich (zwłaszcza sosnowieckich) blokowisk, których nikt nie wywozi przez parę miesięcy. Ta ustawa od samego początku była bublem i nie działała, z początku obiecywano cuda na patyku i czyste lasy, tymczasem dzikich wysypisk ciągle przybywa, a ustawodawcy z kolejnymi poprawkami bawią się tylko w kolory kubłów. To już nawet za PRLu było pod tym względem lepiej!

    • Dokładnie tak. Spacerując po nieużytkach widzę jak przybywa ciągle nowych śmieci. Gruz, meble, papiery i inne śmieci domowe. A jakże często są to odpady w ilości przekraczającej możliwości osoby prywatnej. Ostatnio znalazłem ogromne ilości ubrań, zabawek, książek, kocy, poduszek. Tego na pewno nie wyrzuciła jedna osoba. To musiała być jakaś organizacja zajmująca się zbiórkami dla potrzebujących. Ale bawmy się dalej w zwiększanie ilości koszy na śmieci w podnoszenie cen. Przecież nic tak nie zachęca do segregacji jak przymus ustawienia pojemników na posesji. No i kwestia wysokich cen. A jak ktoś produkuje wiecej śmieci? To musi dopłacić. I wtedy śmieci lądują w lesie… Brawo. To się nazywa troska o ekologię wg. polityków.

  2. A moim zdaniem, w mojej okolicy dzikich wysypisk jest mniej. Rzeczywiście straszą tylko opony, umywalki i telewizory i to rzeczywiście jest problem. Prawie nie zdarzają się takie zwykłe domowe śmieci. Więc coś ruszyło. Na osiedlach domów jednorodzinnych widać po workach przed bramami, że ludzie śmieci segregują. Myślę, ze gorzej jest w blokach. I kolejna rzecz, czy ludzie rzeczywiście zgłaszają faktyczną liczbę mieszkańców. Ostatnio słyszałam wypowiedź kogoś, kto dzieci nie zgłosił. A mają po kilka lat. I fajnie byłoby, żeby tak jak kiedyś, choć raz w roku można było wystawić odpady niebezpieczne i elektro.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here