Hokeiści Zagłębia Sosnowiec w swoim pierwszym meczu w Polskiej Hokej Lidze przegrali na własnym lodowisku z Tauron KH GKS Katowice 1:4.

Zagłębie Sosnowiec dostało się do hokejowej czołówki dzięki wykupionej „dzikiej karcie” i występuje w tym sezonie jako beniaminek. Z kolei GKS to aktualny wicemistrz Polski. Piątkowy mecz został rozegrany awansem. Katowiczanie przenieśli go z 20 listopada ze względu na udział w III rundzie Pucharu Kontynentalnego.

Pierwsze minuty piątkowego pojedynku należały do gości, którzy szybko mogli otworzyć wynik spotkania. Już w 4. minucie strzał Grzegorza Pasiuta wyłapał Rafał Radziszewski. Chwilę później bramkarz Zagłębia wygrał pojedynek z Jakubem Wanackim.

Pierwsza bramka w tym sezonie padła w szóstej minucie. I to dla Zagłębia. Vladimir Luka przejął krążek za bramką i zdołał zagrać do doświadczonego Damiana Słabonia, który dał swojej drużynie prowadzenie.

Katowiczanie ruszyli do ataku i po kilku minutach wyrównali. Celnym trafieniem odpowiedział Eetu Heikkinen.

W drugiej tercji bramek nie zobaczyliśmy. Grę zawodnikom utrudniała unosząca się nad lodem mgła. Sędzia Bartosz Kaczmarek postanowił więc zakończyć ją pięć minut przed czasem.

Trzecia odsłona należała do GieKSy. Gola na 2:1 zdobył w 49. minucie Grzegorz Pasiut, który dobił uderzenie Tomasza Malasińskiego. W końcówce spotkania podopieczni Toma Coolena zdołali jeszcze dwukrotnie trafić do bramki sosnowiczan. Wynik ustalił Tomasz Malasiński. Goście wygrali 4:1 i zgarnęli trzy punkty.

– Chciałbym podziękować chłopakom za to, że zostawili serce na lodzie. Dzisiaj ładnie wyglądało to patrząc z boku. Nie ukrywam, że od kilku dni analizowaliśmy naszego rywala. Wiedzieliśmy, z których pozycji najczęściej strzelają bramki i te miejsca chcieliśmy zawęzić. Udało się to do pewnego momentu. W kolejnej części spotkania nierówna banda i dziwna stracona bramka przeszkodziła nam trochę w realizacji naszych założeń. Na pewno plusem w dzisiejszym meczu była nasza gra w osłabieniach, która w sparingach była naszą bolączką. Do poprawy gra w przewadze. Niestety unosząca się mgła przeszkadzała obu drużynom, gdyż te przerwy negatywnie wpłynęły na grę – ocenił Marcin Kozłowski, trener Zagłębia.

Warto też wspomnieć, że na trybunach Stadionu Zimowego zasiadło ok. 2000 osób, a sosnowieckich hokeistów wspierali m.in. piłkarze Zagłębia.

Zagłębie Sosnowiec – Tauron KH GKS Katowice 1:4 (1:1, 0:0, 0:3)

Bramki: 1:0 – Damian Słaboń (6.), 1:1 – Eetu Heikkinen (16.), 1:2 – Grzegorz Pasiut (49.), 1:3 – Tomasz Malasiński (55.), 1:4 – Tomasz Malasiński (60.).

Zagłębie: Radziszewski; Charousek – Domogała, Kozłowski – Rutkowski – Kana; Duszak – Martinka, Jaros – Słaboń – Luka; Kałuża – Jaskólski, Bernacki – Stojek – Sikora; Kafel – Gniewek, Jarosz – Pędraś – Jaskólski.

GKS: Lindskoug; Heikkinen – Devecka, Łopuski – Rothla – Urbanowicz; Wanacki – Cakajik, Malasiński – Pasiut – Laakkonen; Krawczyk – Tomasik, Sawicki – Wronka – Fraszko; Skokan – Wysocki, Krężołek, Rybak.

Sędziowali: Bartosz Kaczmarek (główny) Mateusz Bucki, Rafał Noworyta (liniowi).

Kary: 12 – 39. Widzów: 2000.

Foto: Sławomir Bomba

Skomentuj przez Facebook

2 KOMENTARZE

  1. Nie było źle. Całkiem niezła gra jak na tle jednego z faworytów rozgrywek, wysoka frekwencja i doping. Jedynie irytowały przerwy w grze i tradycyjnie gra w przewadze.

  2. irytowała również muzyka… z jednej strony doping a z drugiej muzyka… po co?
    pozdrowienia dla Tobiasza a w „tle” muzyka… po co?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here