Koniec z bezkarną jazdą „na zderzaku”? Wiele na to wskazuje. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego pracuje nad zaostrzeniem przepisów. Wszystko po wzroście liczby wypadków na trasach szybkiego ruchu.

Są zachowania na drodze, które nie tylko irytują, ale co gorsze stwarzają zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Do takich zachowań zalicza się „jazda na zderzaku”. Oznacza ona to, że kierowca jadący za nami nie utrzymuje przepisowej odległości, tylko „przykleja” się nam do tyłu wymuszając zwolnienie pasa, nie zostawiając przy tym żadnego marginesu bezpieczeństwa w razie konieczności nagłego hamowania.

Sprawą zajęła się Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wszystko po wzroście liczby śmiertelnych wypadków na trasach szybkiego ruchu.

Śmierć w liczbach

Z policyjnych statystyk wynika, że zwiększyła się liczba ofiar śmiertelnych, jest ich dwa razy więcej niż jeszcze sześć lat temu. W ubiegłym roku w Polsce, na autostradach doszło do 478 wypadków, w wyniku których śmierć poniosło 70 osób, a 697 zostało rannych. Największy wzrost liczby ofiar śmiertelnych zanotowano na autostradzie A2.

Jako główne przyczyny wypadków policja wskazuje niedostosowanie prędkości i niezachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu.

Zadaniem ekspertów działających przy Ministerstwie Infrastruktury ma być określenie minimalnych odległości, jakie kierowcy będą musieli zachować na odcinkach o danym limicie prędkości. Obecne w żadnym obowiązującym akcie prawnym nie znajdziemy jednoznacznej definicji „bezpiecznej odległości”.

Surowe kary

Z kolei tego typu przepisy od lat obowiązują np. w Niemczech, gdzie dystans 50 m obowiązuje już od 100 km/h. Za jazdę „na zderzaku” po tamtejszej autostradzie kierowca może zostać ukarany mandatem w wysokości od 100 euro. W ekstremalnych sytuacjach może także z tego powodu stracić prawo jazdy. Warto także wspomnieć, że u naszych sąsiadów przy autostradach znajdują się specjalne urządzenia, które mierzą odległość między samochodami.

Na tą chwilę nie wiadomo jakie kary będą przewidziane za jazdę „na zderzaku” na naszych drogach. Dowiemy się tego w przyszłym roku.

Skomentuj przez Facebook

5 KOMENTARZE

  1. Najpierw powinni się zająć zawalidrogami a potem tymi „piratami”. Nawet trzy pasy a nie ma jak płynnie wyprzedzać. Jedzie sobie jeden z drugim całe 80 środkiem i ma wszystko gdzieś a lewym ciśnie inny 85-90 km/h. Czasem prawym łatwej wyprzedzić a to jest niezgodne z przepisami.

  2. Nareszcie. Nie jestem zawalidrogą, też czasem przekroczę prędkość, jednak przyklejający się do zderzaka i zaglądający do bagażnika irytują najbardziej. Nieraz już nagle wbiegł mi na jezdnię jakiś pies, lis czy kot. Ja być może i wyhamuję, jednak taki półmózg za mną nie ma na to najmniejszych szans! Jeśli nie pomagają apele, być może policja przemówi co niektórym do rozsądku. Byle by tylko kary nie były tak śmieszne jak np. za śmiecenie w lasach…

  3. Walić mandatami, a jeśli brak odpowiedniego odstępu będzie przyczyną wypadku – zabierać prawko! Druga rzecz – powinni się też wziąć za półmózgów oślepiających źle ustawionymi, chińskimi ksenonami!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here