Podczas styczniowego posiedzenia zgromadzenia KZK GOP została przyjęta, mimo niezadowolenia niektórych członków, uchwała budżetowa na 2017 rok.

Budżet KZK GOP mógł być przyjęty już w grudniu, jednak wtedy część prezydentów zaprotestowała przeciwko rosnącym wydatkom na komunikację publiczną. Przeciwni byli m.in. prezydenci Świętochłowic, Siemianowic Śląskich i Piekar Śląskich.

– Budżet KZK GOP został przyjęty przez zgromadzenie 10 stycznia br. Zgromadzenie zaakceptowało przedstawiony przez zarząd projekt, w głosowaniu nie było ani jednego głosu przeciw – informuje Anna Koteras, rzecznik prasowy KZK GOP.

Po zmianach dochody w budżecie na 2017 r. (ok. 667 mln zł) pozostaną praktycznie na niezmienionym poziomie, wobec pierwotnej propozycji. Autopoprawka przewidziała pewne zmniejszenie składek gmin do budżetu związku (z 410,2 mln zł do 406,81 mln zł), a także zwiększenie wpływów z usług (z 221,7 mln zł do 224,7 mln zł).

A co z darmową komunikacją w trakcie smogu, o którą wnioskował prezydent Sosnowca? – W związku z wagą i kosztami, decyzja musi zostać podjęta przez cały zarząd KZK GOP – mówi Anna Koteras. – Podczas kolejnego spotkania temat będzie ponownie rozpatrzony, jednak wcześniej należy ustalić szczegółowy plan działania oraz wypracować działania systemowe – dodaje.

– Gdybyśmy nie byli w KZK GOP to dziś po Sosnowcu można by jeździć autobusami i tramwajami za darmo. Nie chodzi tylko o smog, ale też o promocję komunikacji. Ktoś, kto w czasie smogu za darmo pojedzie komunikacją miejską, może skorzysta z niej ponownie – podkreślał niedawno Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

Mniej optymistycznie do tematu podchodzą sami mieszkańcy. – Gdyby komunikacja miejska była bezpłatna na stałe, to na pewno więcej osób zrezygnowałoby z jazdy samochodem – zauważa pan Tomek, mieszkaniec Sosnowca. – Ale dobre i to – dodaje.

Istniejący od 25 lat KZK GOP obecnie zrzesza 29 samorządów regionu. Wobec wzrostu kosztów wynikającego m.in. z licznych inwestycji (m.in. tramwajowych), a także spadku liczby pasażerów, obecnie znacznie ponad 60 proc. dochodów KZK GOP pochodzi z dotacji gmin, a jedynie ponad 30 proc. z biletów.

Skomentuj przez Facebook

3 KOMENTARZE

  1. Uchwalili budżet wirtualny. Pod koniec roku okaże się, że brakuje kasy i trzeba zrobić ekstra zrzutkę i dołożyć kilkadziesiąt milionów. Jak oni mogą zakładać wzrost zysków ze sprzedaży biletów skoro:
    – mamy niż demograficzny
    – sporo ludzi wyjeżdża ze Śląska i Zagłębia w inne rejony Polski i zagranicę
    – coraz więcej osób dysponuje samochodem i rezygnuje z komunikacji miejskiej
    – karta ŚKUP zniechęciła wiele osób do korzystania z usług KZK GOP.

    Jedyna opcja jaką widzę to podwyżka cen biletów, która zapewne już niedługo nastąpi, ale da to efekt odwrotny do zamierzonego, bo droższe bilety = mniej pasażerów = jeszcze większa dziura budżetowa.

    Jak dzisiaj patrzę na osoby które jeżdżą autobusami to są to w większości:
    a.) młodzież dojeżdżająca do szkoły średniej (ulgowe bilety)
    b.) emeryci (darmowe przejazdy)
    Wychodzi więc na to, że KZK GOP sponsorują w większości młodzi ludzie, którzy zapewne już myślą o własnym samochodzie.

    • Dokładnie masz rację. ŚKUP to totalna poraszka. Jak były bilety papierowe to było lepiej a teraz zawsze się jeździ z duszą na ramieniu czy kasa się zaksięgowała na koncie ŚKUP i czy automat dobrze skasował bilet czy np. nie skasował 5 biletów z góry lub odrzucił bo się zawiesił. Powinna być możliwość wyboru albo ŚKUP, albo tradycja sprzedaż papierowych biletów. Gdyb komunikacja tranwajowa i autobusowa w godzinach szczytu była bardziej punktualna też by to przyciągnęło klientów. Wystarzczy między innymi pobudować bus pasy i dać możliwość jazdy autobusom po np. tzw. pełnych torowiskach. I podstawa obniżyć ceny biletów bo są jakieś z kosmosu to suma sumarum by przyciągnęło klientów.

    • To jest, niestety, nasze śląsko-zagłębiowskie, błędne koło. KZK GOP wiecznie narzeka, że ludzie są źli, że krytykują, że nie chcą jeździć, więc obcina kursy, likwiduje całe linie, podnosi ceny biletów. W odpowiedzi pasażerowie jadą na giełdę, kupują starego Matiza, Nexię, Golfa czy rozklekotanego Opla, gdzie nadkola są już tak zeżarte, że widać wnętrze. Auta oczywiście na LPG. I nimi dojeżdżają za podobną cenę, co stanie na przystanku, jazda zimnym lub zatłoczonym autobusem, męczarnie ze ŚKUP czy przeklinanie, bo nie zdążyło się kilkanaście sekund na przesiadkę. Sam od dwóch lat dojeżdżam samochodem, bo z osiedla mam 5 kursów dziennie, mniej niż w małej wiosce pod Częstochową czy Lublinem, zaś dojazd zajmuje mi 4x mniej czasu! Apeluję do KZK – oddajcie zarządzanie komunikacją komuś, kto się na tym zna! Niech przyjdą tu Czesi czy Niemcy, którym opłaca się robić dobrą komunikację i nas wożą! W Czechach pociągiem dojadę do najmniejszych wiosek, zaś jazda komunikacją publiczną w każdym mieście to czysta przyjemność. W wielu polskich miastach również, np. w Poznaniu czy Krakowie. Tylko u nas „niedasie”!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here