W wielu miejscach zagłębiowskich miast trwa termomodernizacja budynków. I chociaż jest to istotna sprawa dla mieszkańców, stanowi także ogromne niebezpieczeństwo dla wolno żyjących wokół nas kotów.

Termomodernizacja to nie moda, a realna korzyść. Prawidłowo wykonana termomodernizacja gwarantuje oszczędność energii, a tym samym wpływa pozytywnie na kieszeń lokatorów i na środowisko. Dodatkowo podnosi komfort użytkowania budynku i jest okazją do wizualnego odnowienia elewacji. Nie dziwi więc fakt, że wielu lokatorów cieszy się z trwających prac w ich budynkach.

Niestety, to co cieszy nas ludzi, staje się prawdziwą zmorą i utrapieniem kotów, które zamieszkują nasze piwnice czy strychy. Termomodernizacja wiąże się z wieloma zagrożeniami dla małych istot żyjących obok nas. Po pierwsze, w trakcie prac jest głośno, co stresuje zwierzęta i sprawia, że zmieniają one swoje miejsca bytu. Po drugie, dotychczasowe szpary i przejścia są dokładnie zaklejane. A po trzecie, podczas prac coraz częściej mieszkańcy decydują się na wstawienie krat do okienek w piwnicach.

– Tym sposobem na śmierć skazuje się koty, które tam przebywają, które tej mroźnej zimy będą szukały schronienia i które teraz po prostu są zagubione i nie wiedzą gdzie się podziać – alarmują mieszkańcy ul. Witkiewicza w Sosnowcu.

Na Środuli, gdzie od kilku miesięcy trwa termomodernizacja budynków problem ten się nasilił. – Kilka kotów przyszło do nas z okolicy ul. Ujejskiego, gdzie wcześniej rozpoczęła się termomodernizacja. Koty są wystraszone i zagubione – mówią mieszkańcy. – Dokarmiamy je, ale najlepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie budek, które zapewniłyby im schronienie, ciepło oraz miejsce, gdzie mogłyby przebywać – dodają.

Koty wolno żyjące to zwierzęta dzikie, które w myśl ustawy o ochronie zwierząt stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu. – Domki, aby spełniały swoją rolę muszą być ustawione w miejscach bytowania kotów, tam, gdzie te zwierzęta żyją od lat. Nie wolno ich wyłapywać, wywozić, ani utrudniać bytowania. Jest to wbrew prawu! – podkreśla Angela Kosiba ze Stowarzyszenia Opieki nad zwierzętami „Nadzieja na dom”.

Domki dla kotów - fot. Printerest

Koty stanowią stały element ekosystemu miejskiego, a ich obecność w budynkach w zdecydowany i naturalny sposób zapobiega obecności i rozmnażaniu się gryzoni (myszy i szczurów), które mogą być potencjalnym źródłem niebezpiecznych chorób.

Nie wszyscy mieszkańcy czują jednak potrzebę koegzystowania z kotami. – Wielokrotnie nasze prowizoryczne schrony, na czas silnych mrozów, były dewastowane i rozwalane na całe osiedle. A przecież wszystkim nam powinno zależeć na tym, aby osiedle było czyste, dlatego także te budki powinny stanąć w odpowiednim miejscu – mówią mieszkańcy, którym dobro kotów leży na sercu.

Podobnego zdania są także przedstawiciele Spółdzielni Mieszkaniowej „Środula”, której podlegają bloki przy ul. Witkiewicza, które także będą w tym roku modernizowane.

– Popieramy pomysł domków dla kotów, jednak ważne jest, aby zostały one odpowiednio rozlokowane. Chcemy, aby nie przeszkadzały one mieszkańcom, a jednocześnie zapewniły schronienie dla zwierząt. Obecnie jesteśmy na etapie tworzenia planu, gdzie mogłyby się one znaleźć. Wstępnie myśleliśmy o ulokowaniu ich w pobliżu wiat śmietnikowych, które są oddalone od budynków, a zarazem stanowią dobry punkt, gdzie można koty również dokarmiać – mówi Sławomir Machura, z-ca prezesa zarządu spółdzielni. – W trakcie prowadzonych przez nas prac termomodernizacyjnych przy ul. Ujejskiego, między dwoma segmentami, odkryliśmy siedlisko jeży. Również dla nich planujemy znaleźć spokojne i bezpieczne miejsce – dodaje.

Śrocula Sosnowiec - fot. MC

Pozytywnych zachowań współżycia pomiędzy człowiekiem a kotem nie trzeba daleko szukać. W 2016 roku Dąbrowa Górnicza dołączyła do innych polskich miast – Gdańska, Krakowa, Katowic i Poznania – przyjaznych wolno żyjącym zwierzętom. Z inicjatywy mieszkańców, którym los wolno żyjących kotów nie jest obojętny powstał pomysł, a z budżetu miasta wyasygnowano pieniądze. Tak powstały pierwsze mieszkania dla kotków.

– Domki są własnością miasta (są oznaczone odpowiednią tabliczką) i w związku z tym podlegają ochronie prawnej. Tak samo jak koty. Można je lubić lub nie, ale nie można wyrządzać im jakiejkolwiek krzywdy, tym bardziej, że należą do grupy czyścicieli miasta – obecność kotów znacznie zmniejsza populację gryzoni roznoszących niebezpieczne choroby, dodatkowo za ich usługi nie musimy płacić. Dobrze byłoby czasem zanieść im pozostające w naszych gospodarstwach jedzenie lub wlać wodę do miski – mówi Barbara Madej, „społeczna rzeczniczka wolontariuszy”.

Na uwagę zasługuje fakt, że mieszkańcy, którzy opiekują się wolno żyjącymi kotami, mogą otrzymać wsparcie dla swoich „pupili”. Miasto pomaga nakarmić zwierzęta, dostarcza karmę dla ich opiekuna i pomaga ograniczyć ich nadmierny rozród.

– Jeżeli zwierzęta mieszkają w jednym miejscu łatwiej jest nam do nich dotrzeć, wyłapać je, zbadać, a w razie konieczności leczyć – podkreślają społecznicy – Jest to także istotne z punktu widzenia kastracji i sterylizacji. O ile są to zwierzęta potrzebne w mieście, w momencie, gdy ich populacja nadmiernie wzrasta mogą stać się m.in. dużym zagrożeniem dla ptaków. Dlatego ważne jest, by ich liczebność utrzymać w ryzach – dodają.

Należy zwrócić uwagę, że wolno żyjące koty są pod ochroną! Ustawa daje możliwości wszczęcia postępowania wobec osób, które znęcają się nad zwierzętami poprzez świadome zamykanie ich w pomieszczeniach, bez możliwości wydostania się, skazując je na śmierć z powodu głodu i pragnienia.

Wszelkie działania podjęte przez zarządców nieruchomości, jak też osoby opiekujące się wolno żyjącymi kotami, powinny odbywać się z zachowaniem zasad współżycia społecznego tak, aby nie stwarzać uciążliwości dla mieszkańców, a jednocześnie zgodnie z wymogiem ustawowym humanitarnie traktować zwierzęta.

Mimo ochrony prawnej, niektóre osoby wciąż uprzykrzają życie bezbronnych zwierząt, jak np. przy ulicy Wyspiańskiego. – W nocy ktoś całkowicie rozwalił domki dla kotów, które były ustawione prawidłowo, w pewnej odległości od bloków mieszkalnych – skarży się pani Aleksandra.

Jednak na tym wandal nie skończył, postanowił także elementy zdewastowanego domku rozrzucić po całym osiedlu. – Niestety domek jest dość ciężki, dlatego nawet wspólnie z sąsiadką miałyśmy problem z jego złożeniem i przeniesieniem – dodaje pani Aleksandra.

Mieszkańcy oraz obrońcy praw zwierząt apelują, że w razie podobnego aktu wandalizmu, niezwłocznie należy zadzwonić na policję, która ma obowiązek wszczęcia postępowania przeciwko takiej osobie. Wolno żyjące koty są pod ochroną! Dbajmy o nasze dobro ogólnonarodowe.

Skomentuj przez Facebook

3 KOMENTARZE

  1. Koty są ważne i potrzebne, ale nie możemy zapomnieć że kot domowy to gatunek inwazyjny który w dobrych warunkach rozmnaża się bardzo szybko. Musimy również pamiętać że wszystkie smutne mruczki pałętające się po mieście wzięły się z braku odpowiedzialności ludzi.

    • Ale zdaje Pan sobie sprawę że na przykład cytowana w artykule Pani Aleksandra nie tylko „dokarmia” ten gatunek „inwazyjny” ale też załatwia np.leczenie i sterylizacje ?

      Ps A domki Pani redaktor zniszczono na Ul .Wyspiańskiego

      • Maria do Marcin M. opiekunowie kotów wolno bytujących/miejskich oprócz dokarmiania wyłapują swoich podopiecznych, aby poddać je sterylizacji/kastracji. Młodym kociakom lub takim które zostały wyrzucone przez człowieka z domu na ulicę (a tak się niestety często zdarza), starają się szukać domów. Koty są odrobaczane oraz doglądane pod kątem zdrowotnym.Niestety w Sosnowcu są ludzie, którzy mają jakąś wadę genetyczną. Pozbawieni są tego czym niby szczycił się ludzki gatunek, empatii i poczucia moralności. Nienawidzą każdego żywego stworzenia poza ludzkim gatunkiem. Wszystkie istoty by wytruli, wymordowali. wycieli w pień każde drzewo. Dorabiają do swojego odczłowieczenia pasującą im ideologię o zagrożeniach zdrowotnych, epidemiach wywołanych przez zwierzęta zniszczeniach jakie sieją wokół itd. Nie potrafią się pochylić nad inną żywą istotą i dostrzec że w gruncie rzeczy jest taka sama jak oni. Odczuwa strach, głód, zimno, potrzebę bezpieczeństwa i potrzebę miłości. Ale aby to zrozumieć trzeba być człowiekiem, anie wyrobem człekopodobnym.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here