Na przystankach komunikacji miejskiej pojawiły się plakaty prezentujące sceny z codziennej pracy 12 kontrolerów biletów. W ten sposób KZK GOP chce ocieplić ich wizerunek.

Sprawdzają bilety, udzielają informacji i pomagają pasażerom. Tak wygląda praca kontrolerów biletów.

– Rola kontrolerów jest trudna do przecenienia. To z nimi pasażerowie mają bezpośredni kontakt w autobusach i tramwajach. Służą pomocą i informacją, są reprezentantami związku, a ich praca to działanie na rzecz wszystkich – mówi Roman Urbańczyk, przewodniczący zarządu KZK GOP.

Przewoźnik postanowił więc ruszyć z kolejną kampanią wizerunkową. Dwunastu kontrolerów pracujących w KZK GOP zostało sfotografowanych podczas ich codziennej pracy. Bohaterami tegorocznej akcji są: Sylwia, Bożena, Natalia, Gabrysia, Damian, Marcin, Sebastian, Arek, Rafał, Adam, Mirek i Kuba. To właśnie ich możemy zobaczyć na ponad 40 wiatach przystankowych w naszym regionie.

– Wszyscy to aktualni pracownicy i współpracownicy związku i na co dzień można ich spotkać w pojazdach, gdzie wykonują swoje obowiązki – wyjaśnia Anna Koteras, rzeczniczka prasowa KZK GOP. – Nasza kampania przypomina także o przypadającym 21 września Dniu Kontrolera – dodaje.

Dzień Kontrolera zainaugurowano w KZK GOP w 2010 roku, a pierwsza kampania wizerunkowa przełamująca negatywny, stereotypowy obraz kontrolera biletów odbyła się dwa lata wcześniej. KZK GOP był pierwszą w Polsce organizacją, która przeprowadziła taką akcję. Obecnie są one cykliczne, zwykle w czasie wrześniowego Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu.

Dzień Kontrolera - fot. KZK GOP
Dzień Kontrolera – fot. KZK GOP

Kontrolerzy zyskują na znaczeniu

Według rzeczniczki KZK GOP Anny Koteras, powoli zmienia się podejście społeczne do pracy kontrolerów.

– Sami zainteresowani mówią, że coraz rzadziej wśród podróżnych zdarzają się sytuacje, kiedy podczas kontroli ogół pasażerów jest nastawiony przeciwko kontrolerowi i broni gapowicza. Pasażerowie chyba zrozumieli, że w takich sytuacjach tak naprawdę to oni płacą za gapowicza – powiedziała.

Ważna praca kontrolera

W sumie w autobusach i tramwajach KZK GOP bilety sprawdza ponad 200 kontrolerów. To zarówno kontrolerzy zawodowi, zatrudnieni na umowę o pracę (mają oni ujednolicony ubiór – niebieskie koszule, krawaty, ciemne kurtki), jak i osoby pracujące na umowę-zlecenie.

Wśród kontrolerów systematycznie rośnie liczba pań wykonujących ten zawód. W 2013 roku kontrolerkami było szesnaście kobiet (niecałe 10 proc. wszystkich kontrolerów). W roku 2017 liczba ta wzrosła do 32. Podczas kontroli sprawdzanych jest ok. 6 mln pasażerów rocznie.

– Przypomnijmy, że dochód ze sprzedaży biletów to jedno z dwóch głównych źródeł finansowania komunikacji publicznej. Te pieniądze przeznaczane są także na inwestycje, takie jak zakup nowych autobusów czy opłacenie firm sprzątających pojazdy. Ci, którzy nie kupują biletów, nie dokładają się do niej, jednocześnie korzystając z pieniędzy pozostałych pasażerów – podkreśla Anna Koteras.

Dzień Kontrolera - fot. KZK GOP
Dzień Kontrolera – fot. KZK GOP

Jaka kara za jazdę „na gapę”?

Dodatkowa opłata za przejazd bez biletu w aglomeracji katowickiej nie zmieniła się od kilku lat – maksymalna to 160 zł, płacona w miejscu kontroli 90 zł, a płatna w ciągu siedmiu dni – 125 zł.

Podrobienie lub przerobienie biletu albo dokumentu uprawniającego do zniżki (np. legitymacji) traktowane jest jak fałszowanie dokumentów, czyli przestępstwo. Wszystkie próby fałszerstw są przekazywane policji i w efekcie trafiają do sądów.

– Z obserwacji KZK GOP wynika, że w tego typu sprawach najczęściej zapadają wyroki kary w zawieszeniu na rok lub dwa lata; w przypadku osób małoletnich sądy orzekają dozór kuratora. Oskarżeni z reguły muszą też ponosić koszty sądowe – tłumaczy Koteras.

Osoby, które w ciągu roku trzy razy zostaną złapane na jeździe „na gapę” i nie płacą nałożonych dodatkowych opłat, mogą spodziewać się skierowania przeciwko nim zawiadomień o popełnieniu wykroczenia. Zgodnie z art. 121 Kodeksu wykroczeń, gdy sprawca po raz trzeci przyłapany zostanie na naruszaniu taryfy, a w ciągu roku dwukrotnie nie uiścił nałożonych na niego opłat dodatkowych, popełnia wyłudzenie – tym samym sprawa może trafić do sądu.

Skomentuj przez Facebook

2 KOMENTARZE

  1. Ciekawy temat, można więc napisać parę słów…

    1. Co do uprzejmości kontrolerów – może kontrolerzy zawodowi rzeczywiście jako reprezentanci firmy są uprzejmi i podchodzą z klasą do swoich obowiązków, niestety większość kontrolerów to osoby pracujące na umowę-zlecenie, nie wiążące z KZK GOP jakiejkolwiek przyszłości, więc siłą rzeczy nie można od nich oczekiwać dobrze wykonywanej pracy.
    Kontroler powinien wejść do pojazdu, zablokować kasowniki i z uśmiechem na ustach sprawdzać bilety, tymczasem często kontrola biletów wygląda jak polowanie na czarownice. Nie tak dawno spotkałem się z sytuacją, gdzie kontroler wypisywał opłatę dodatkową gapowiczowi stojąc w drzwiach i próbując zatrzymać innych gapowiczów, którzy oczywiście chcieli wyjść. Przechodzili wszędzie, pod jego rękami, pod nogami, no cyrk prawdziwy, prawie by go wynieśli z tego autobusu. Trochę komicznie to wyglądało naprawdę, a już na pewno nieprofesjonalnie.
    2. Taka sytuacja, kontroler łapie gapowicza, prosi go o dowód tożsamości. Gapowicz daje, a po chwili stwierdza, że ma gotówkę i chciałby zapłacić na miejscu. Kontroler twierdzi, że już zaczął wypisywać blankiet i nic z tego.
    3. Podobna sytuacja, chcesz płacić na miejscu, a kontroler nie ma wydać reszty? To jest profesjonalne podejście?
    4. Nowy dowód osobisty bez adresu. Kontroler prosi, aby podać mu adres, tak aby mógł wpisać na blankiet. Pasażer poprosił aby kontroler dał mu długopis to zapisze mu adres, bo nie życzy sobie, aby cały autobus wiedział gdzie mieszka. Nic z tego, skończyło się na wzywaniu policji.
    6. Pasażer ma bilet, ale ulgowy, a nie ma dowodu potwierdzającego ulgę. Kontroler więc wypisuje opłatę dodatkową. Pasażer odbiera ją, ale widzi, że opłata jest wystawiona jak za jazdę bez ważnego biletu, a przecież miał bilet, tylko, że ulgowy i opłata dodatkowa zamiast 160zł, powinna być wystawiona na 80zł jak to jest zawarte w tabeli opłat dodatkowych KZK GOP.
    5. Kolejna sytuacja która dotyczyła mnie osobiście. Pani kontroler wypisała opłatę dodatkową i prosi o podpis. Podpisałem, oddałem i słyszę: „Ten podpis jest niewyraźny, proszę jeszcze raz”. Wziąłem ten blankiet, skreśliłem, obok podpisałem drugi, raz, ale pani dalej kręci nosem, że jej się mój podpis nie podoba i mam się podpisać normalnie. Nie wiem co znaczyło dla niej normalnie, ale podpisałem się trzeci raz (identycznie jak za pierwszym i drugim razem) i dopiero dała sobie spokój. Co jej to zależało skoro opłata dodatkowa podpisana czy nie podpisana ma taką samą moc to nie wiem.
    6. I ostatnia historia, która również mnie dotyczyła i zdarzyła się już jakiś czas temu. Kontrola, a ja śpię. Kontroler nie daje za wygraną, budzi mnie. Pokazuje mu ulgowy bilet, wszystko ok, prosi o legitymację, więc daję mu ją. Ogląda, ogląda, „ta legitymacja jest podrobiona” – słyszę. Śmiejąc się pytam jak to jest podrobiona. Okazało się, że kontroler stwierdził, że przeprawiłem sobie rok ważności legitymacji. Oglądał ją kilka minut, po czym mi ją oddał i poszedł sprawdzać bilety innym pasażerom. Za chwilę wrócił i dalej prosi, aby znowu mu pokazać tą legitymację, bo ona na pewno jest podrobiona. Dałem mu ją drugi raz, znowu kilka minut oglądania. Na moją propozycję wezwania policji, machnął ręką i poszedł. Widocznie kontroler z zacięciem detektywistycznym.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here