Każdego roku zabija ponad 100 osób. Okres jesienno-zimowy sprzyja zatruciom tlenkiem węgla. Dlatego strażacy przestrzegają – wystarczy kilka zasad, aby ustrzec się przed cichym zabójcą.

W Polsce, każdego roku z powodu zatrucia tlenkiem węgla, umiera ponad sto osób, a blisko dwa tysiące ulega podtruciu. Tylko w Sosnowcu strażacy rocznie mają ok. 150 zgłoszeń dotyczących obecności czadu. Wiele z nich kończy się podtruciami i wizytami w szpitalu. Niestety, w statystykach pojawiają się także przypadki śmiertelne.

Największy problem z tlenkiem węgla to fakt, że jest bezwonny, dodatkowo go nie widać. Nie posiada smaku, zapachu, barwy, nie jest drażniący i w ogóle sprawia wrażenie, że go nie ma. Jednak pozory mylą. W odpowiednim stężeniu potrafi uśpić, a następnie zabić ofiarę w niespełna 20 minut. Pierwsze objawy to zawroty i bóle głowy, nudności, senność, a w dalszej fazie utrata przytomności, a nawet zgon. Często przychodzi znikąd, a ofiara po prostu traci przytomność.

Najbardziej zagrożeni są mieszkańcy bloków, gdzie korzysta się z pieców gazowych, a także ci, którzy mieszkają w starych kamienicach.

– Trzeba szczególnie zwracać uwagę na przegląd urządzeń, aby była zapewniona wentylacja, nie możemy zatykać kratek wentylacyjnych, na siłę uszczelniać okien kocami czy innymi materiałami. Jeżeli mamy mało tlenu w mieszkaniu, proces spalania nie jest pełny, a spaliny nie są właściwie odprowadzane, może dojść do ich cofnięcia i powstawania tlenku węgla. W kamienicach ważną rzeczą są ciągi kominowe, które muszą być szczelne i czyszczone. W przypadku zapalenia sadzy czy przegrzania, dochodzi do pęknięć i może wydobywać się tlenek węgla – apelują strażacy.

Niezwykle ważna jest prewencja i kilka naprawdę prostych zasad.

– Musimy sprawdzić wentylację w domu, czy tlen dopływa do pomieszczenia. Konieczne jest robienie okresowych przeglądów piecyków, ale też przewodów kominowych. Warto sprawdzić, czy połączenia między piecykiem a przewodem nie uległy korozji. W łazienkach konieczne jest stosowanie wentylacji w dole drzwi, aby tamtędy docierało świeże powietrze. Musimy też wietrzyć mieszkania przynajmniej raz dziennie – informują strażacy.

Warto także kupić tzw. czujniki czadu. Niewielkie urządzenia są dostępne praktycznie w każdym markecie, a ich ceny zaczynają się już od kilkudziesięciu złotych. Czujka głośnym sygnałem dźwiękowym alarmuje domowników o stężeniu czadu. Taki czujnik zazwyczaj działa 10 lat, wystarczy tylko wymieniać mu baterię i raz w miesiącu sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Jeśli czujnik da o sobie znać, konieczne jest otwarcie okien, opuszczenie pomieszczenia i wezwanie straży. Czujka dymu poinformuje nas już o niewielkich stężeniach, które przy dłuższym okresie przebywania w pomieszczeniu (rzędu kilku godzin), także mogą być niebezpieczne.

Przestrzeganie tych kilku zasad może uratować życie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here