Chore, przez lata trzymane w tragicznych warunkach. Niektóre, większość swojego życia, spędzały na krótkim łańcuchu. Gehenna kilkunastu psów z Dąbrowy Górniczej zakończyła się 5 stycznia. Dramat i cierpienie zwierząt można było zakończyć wcześniej, ale zabrakło empatii.

Dąbrowa Górnicza, Trzebiesławice. To tutaj, na jednej z posesji, przez lata w tragicznych warunkach żyło kilkanaście, a wcześniej nawet kilkadziesiąt psów. Były zaniedbane, zdziczałe, chore. Część z nich większość swojego życia spędziła na krótkich łańcuchach, mieszkały w betonowych rurach, które miały im zastąpić budy. Według relacji mieszkańców Trzebiesławic, szczenięta były zagryzane przez inne psy. Dramat zwierząt skończył się w piątek, 5 stycznia. Tego dnia zwierzęta, siłą zostały odebrane właścicielowi, który wcześniej groził kosą obrońcom praw zwierząt z Animals.

– Z posesji w Trzebiesławicach zabraliśmy 13 psów, w tym 4 szczenięta. Wśród nich suki z nowotworami, suki w ciąży, psy z guzami i Hugo, pies, którego poddaliśmy natychmiastowej amputacji oka ze względu na potworny ból, który mu towarzyszył od bardzo wielu miesięcy. Psy miały stany zapalne, pchły, pasożyty. To niewyobrażalne cierpienie trwało od lat – mówi Anita Chromy, inspektor z OTOZ Animals z Gliwic.

Psy na jednej z posesji w Trzebiesławicach - fot. OTOZ Animals Gliwice
Psy na jednej z posesji w Trzebiesławicach – fot. OTOZ Animals Gliwice

– Właściciel tych psów to starszy człowiek, prawdopodobnie do końca nie zdawał sobie nawet sprawy co działo się wokół niego. Proponowaliśmy mu wielokrotnie pomoc w opiece nad zwierzętami, ale nigdy się na to nie zgodził. Nie pozwalał nam wejść na posesję i groził, że nie ręczy za siebie gdy tylko przekroczymy bramę. Nie były to puste słowa. Groził nam kosą, siekierą a kilka miesięcy wcześniej oblał nas fekaliami. Na szczęście, dzięki naszej determinacji i pomocy służb, psy zostały w końcu stamtąd zabrane – dodaje Anita Chromy.

No właśnie – w końcu. Ponieważ o tym co dzieje się na posesji w Trzebiesławicach obrońcy praw zwierząt informowali policję, straż miejską i dąbrowskich urzędników już w marcu.

Psy na jednej z posesji w Trzebiesławicach - fot. OTOZ Animals Gliwice
Psy na jednej z posesji w Trzebiesławicach – fot. OTOZ Animals Gliwice

– W listopadzie złożyliśmy oficjalne pismo w tej sprawie w urzędzie miejskim, niestety do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi. 4 stycznia poinformowaliśmy policję, że na terenie posesji jest sześć szczeniąt, których życie jest zagrożone. Niestety służby podjęły interwencję dopiero 5 stycznia, dla dwóch szczeniąt było za późno. Właściciel twierdzi, że zostały zjedzone przez inne psy. Tej tragedii można było zapobiec, cierpienie zwierząt mogło skoczyć się już wiele miesięcy wcześniej, zabrakło jednak empatii i wyobraźni – mówią inspektorzy.

Jak tłumaczą się urzędnicy?

– Na podstawie pisma z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals Gliwice, 19 grudnia 2017 roku dokonana została wizja w terenie z udziałem powiatowego lekarza weterynarii. Uznano wtedy, że spośród kilkunastu psów, do zbadania kwalifikuje się jedno zwierzę. W dniach 4 i 5 stycznia 2018 roku, przedstawiciele wydziału ekologii, policji, straży miejskiej, a także inspektorzy OTOZ udali się na teren posesji w Trzebiesławicach i siłą odebrali właścicielowi 13 psów – mówi Zbigniew Sodo z wydziału ekologii i rolnictwa w UM Dąbrowa Górnicza.

– Wcześniejsze rozmowy z właścicielem, czy to dzielnicowego, czy pracowników urzędu miejskiego kończyły się atakami agresji właściciela z udziałem siekiery czy kosy. Dla właściciela, z którym kontakt jest bardzo trudny, psy które posiada są całym „światem”, nigdy nie chciał się ich pozbyć. Podstawą styczniowego wkroczenia na posesję była decyzja dot. odbioru zwierząt, której właściciel posesji nie chciał odebrać i nie odebrał. Wraz z wydaniem takiej decyzji rozpoczyna się postępowanie administracyjne w tej sprawie – dodaje.

Niestety urzędnicy nie udzielili odpowiedzi na pytanie dlaczego inspektorzy OTOZ, w ustawowym czasie, nie otrzymali, jak twierdzą, odpowiedzi na złożone przez nich pismo w tej sprawie.

Psy na jednej z posesji w Trzebiesławicach - fot. OTOZ Animals Gliwice
Psy na jednej z posesji w Trzebiesławicach – fot. OTOZ Animals Gliwice

Cztery z odebranych psów trafiły do schroniska w Chorzowie, dziewięć zatrzymało OTOZ Animals Gliwice i obecnie przebywa w jednej z katowickich klinik weterynaryjnych. Zwierzęta wciąż potrzebują pomocy, czeka je wiele zabiegów operacyjnych.

– Mamy nadzieję, że uda się im znaleźć nowe domy i zobaczą jak wygląda normalne życie – mówi Anita Chromy.

Inspektorzy OTOZ będą także strać się o sądowny zakaz posiadania zwierząt przez mieszkańca Trzebiesławic.

– Ten pan na pewno będzie miał kolejne psy na swojej posesji, nawet jeśli sąd wyda taki zakaz. Sprawa będzie jednak o tyle prostsza, że przy takim zakazie procedury odebrania mu zwierząt będą znacznie prostsze – podsumowują inspektorzy.

Skomentuj przez Facebook

4 KOMENTARZE

  1. A co było nie tak z tymi psami? Rozumiem że jednen pies nie miał oka ale cała reszta nie wygląda chyba jakoś szczególnie źle. Na tych zdjęciach przynajmniej nie wyglądają na niedożywione czy coś a np. kury są często gorzej traktowane i nazywa się to wolnym wybiegiem.
    Jeszcze 20 lat temu takie trzymanie zwierząt to chyba był standard.
    Może jest coś o czym nie było wspomniane a rzeczywiście ma miejsce?

  2. Przykro, że zwierzęta żyją w takich warunkach jak kogoś nie stać czy zdrowie mu nie pozwala by godnie zająć się zwierzętami to niech ich nie bierze i bezmyślnie rozmnaża. Te psy nie są okazami zdrowia. Na pewno to nie są zadbane psy, i to wyraźnie widać że zdjęć. Zimno na dworze a gdzie one mają budy. Czy tak trudno zrozumieć, że to jest żywe stworzenie które czuje….

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here