Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Będzin – miasta te, poza tym, że wszystkie są częścią Zagłębia Dąbrowskiego, łączy także problem z centrami, w których niewiele się dzieje.

Miasta naszego regionu ukształtował przemysł. W sąsiedztwie dużych zakładów tworzono więc osiedla w pełni wyposażone we wszystkie elementy życia codziennego. Bardziej jednak niż o estetykę dbano o funkcjonalność. Miało to także wpływ na to, że Dąbrowa Górnicza i Sosnowiec nie mają do dziś rynków z prawdziwego zdarzenia. Inaczej Będzin, który od średniowiecza aż do lat 70. XX posiadał wspaniały rynek przez wieki będący centrum życia miasta, ale dziś to tylko wspomnienie.

Problemem naszych zagłębiowskich miast są właśnie centra, w których niewiele się dzieje. Niektóre próbują coś z tym zrobić, a niektóre nie.

Tym miastem, które próbuje, jest Dąbrowa Górnicza. Już dekadę temu przeprowadzono badania wśród mieszkańców, którzy stwierdzili, że chcą centrum z prawdziwego zdarzenia. Dwa lata temu postulat zaczął być realizowany. Miasto pozyskało teren po byłej fabryce Defum i rozpoczęło realizację programu Fabryka Pełna Życia.

Zmiany planowane są także na głównej ulicy, czyli 3 Maja, która w niczym nie przypomina tej sprzed lat, złośliwi sugerują nawet zmianę nazwy na „martwą”. Kiedyś można tutaj było przynajmniej napić się kawy czy zjeść dobre lody, dziś większość znajdujących się tutaj lokali opanowały banki i kancelarie. Ulicę podzielono słupkami, z kolei kierowcy zostawiają swoje samochody, gdzie popadnie. Z pewnością nie tak powinna wyglądać główna ulica miasta. Jest jednak szansa, że w końcu coś się tu zmieni.

W czwartek, 5 października przedstawiciele fundacji Napraw Sobie Miasto wspólnie z dąbrowianami zamienili deptak w „żywą ulicę”. We wrześniu odbyły się pierwsze warsztaty, które pokazały najważniejsze potrzeby i oczekiwania mieszkańców. Wynikiem warsztatów jest wizja ulicy 3 Maja, jako deptaka miejskiego, po którym można pospacerować, posiedzieć i miło spędzić czas. Ale czy tak się stanie? No cóż, czas pokaże.

Sosnowieckie centrum jest martwe, i nie ma w tym przesady. Kilkanaście lat temu władze Sosnowca postanowiły je przebudować. W tym celu… wykopano dziurę w ziemi. Nie wyszło, bo nikt w tej dziurze nie chce siedzieć. Dostrzeżono problem.

Sosnowieckie władze podjęły decyzję o gruntownej przebudowie centrum, na co zamierzają przeznaczyć 4 mln zł. Co się ma zmienić? Spod dworca PKP zniknie parking, pojawi się natomiast przestrzeń do spaceru i odpoczynku. Latem będą tu mogły stanąć kawiarnie, a zimą lodowisko. Z Patelni zniknie pomnik Jana Kiepury. Według zwycięskiej koncepcji, nowe miejsce dla światowej sławy artysty znajdzie się w okolicy dworca. Póki co jednak wielu sosnowiczan, chcąc milo spędzić czas, jedzie do Katowic. Może, wraz z nowym centrum, będą chcieli zostać w Sosnowcu.

Innym przykładem jest Będzin, który ma naturalnie ukształtowane centrum, ale nic z tego nie wynika, ponieważ od kilkudziesięciu lat jest zaniedbane. Na głównej ulicy Małachowskiego nawet nie ma kawiarni, a w centralnym punkcie ulicy dominuje market. Miasto opracowuje jednak program rewitalizacji śródmieścia. Ważne żeby znalazły się w nim narzędzia, które zmienią dotychczasowy stan rzeczy.

fot. Kronikarz

  • Kot Schroedingera

    Jak to po co? Choćby po całą garść ulotek. Ciekawe, jak by nam się dziś żyło, gdyby wcielono w życie pomysł śp. E. Gierka z połączeniem Sosnowca, Będzina, Czeladzi, Wojkowic i Dąbrowy w jedno miasto, z centrum w okolicach dzisiejszej „Górki Górskiego”?