Od kilku lat budżet obywatelski jest jednym z kluczowych narzędzi w rękach mieszkańców i wzbudza zainteresowanie. Czy jest ono jednak na tyle duże, by mówić o sukcesie projektu?

Budżet obywatelski to wydzielona część budżetu miasta, w ramach którego mieszkańcy współdecydują o wydatkach publicznych w mieście. Mieszkańcy mają także możliwość zgłaszania propozycji jednorocznych projektów, które ich zdaniem powinny zostać zrealizowane w najbliższej okolicy. Projekty weryfikowane są przez fachowców i dyskutowane z ich autorami w celu ustalenia ostatecznego kształtu. Wszystkie pomysły możliwe do wprowadzenia w życie zostają poddane pod powszechne głosowanie.

W ramach sosnowieckiego budżetu obywatelskiego, który realizowany jest już od 6 lat, wykonano m.in. strefę rekreacyjną dla mieszkańca w każdym wieku, nowe boksy w schronisku dla zwierząt, miasteczko ruchu drogowego czy siłownie plenerowe, a ponadto wiele osiedlowych projektów, takich jak budowa chodnika czy placu zabaw, boisk, remont drogi, odnowienie zieleni wraz z małą architekturą, budowa nowych miejsc postojowych czy wymiana nawierzchni.

I chociaż wydawać by się mogło, że projekty wykonywane są z korzyścią dla mieszkańców, tych z roku na rok głosuje coraz mniej. Co jest tego powodem? Składowych jest kilka – niejasne kryteria wyboru projektów, zbyt mało pieniędzy na obywatelskie inicjatywy czy problem z realizacją poprzednich zadań sprawia, że frekwencja jest niska. W tegorocznej edycji budżetu obywatelskiego w Sosnowcu udział w głosowaniu wzięło zaledwie 22 tys. osób, co oznacza frekwencję na poziomie 11,33 proc.

Ciekawostką statystyczną jest fakt, że w grupie głosujących większość stanowiły osoby po 60. roku życia oraz w wieku 36-45 lat. Niestety, znacznie gorzej wypadają ludzie młodzi, którzy poprzestali jedynie na dyskusjach w sieci.

Co ciekawe, pomimo uproszczonej procedury głosowania, w tegorocznej edycji oddano najwięcej nieważnych głosów. Zaskakujący był także pomysł wrzucenia projektów z danej strefy czy szkoły do strefy ogólnomiejskiej. Wielu mieszkańców zauważa także, że to wstyd dla miasta, aby musieli oni upominać się w budżecie o remont chodnika czy budowę piaskownicy dla dzieci, podczas gdy miasto powinno samo zapewnić tak podstawowe inwestycje.

Kroplą, która przelała czarę goryczy, były problemy i wydłużony czas realizacji poprzednich zadań. Najgorszym tego przykładem jest Bulwar Czarnej Przemszy, czyli jeden z projektów, który wzbudzał największe zainteresowanie mieszkańców, a który od samego początku borykał się z wieloma trudnościami. To doprowadziło do rezygnacji pomysłodawcy z dalszych działań.

– Nasza „walka” o Bulwar Czarnej Przemszy dobiegła końca, gdyż w zderzeniu z sosnowiecką biurokracją i niechęcią sosnowieckich decydentów nie ma szans na pełny sukces w tym temacie. Cieszmy się zatem, że w tak niekorzystnych warunkach udało się „wyrwać aż tyle”, czyli odcinek od Gastronomika do sądu i przy dawnym parku Harcerskim. Jeżeli jeszcze (i o ile) zostanie zrealizowany odcinek bulwaru od sądu do ul. Przyjaciół Żołnierza, na który czekamy od 2017 roku (wygrana BO 2016, ok 3.400 głosów !!!), to powstanie jednolity fragment bulwaru, od parku Harcerskiego do parku Sieleckiego. Chociaż tyle – podkreśla ze smutkiem Dariusz Jurek, lokalny działacz.

Budżet obywatelski wciąż jest stosunkowo nowym narzędziem, które daje duże możliwości, jednak należy nim odpowiednio pokierować, tak aby zachęcić mieszkańców, a nie ich zniechęcić i przekonać, że nie jest to ochłap rzucony dla „pseudodemokracji”.

Skomentuj przez Facebook

11 KOMENTARZE

  1. Proponuję w ramach budżetu obywatelskiego darmowy bilet miesięczny dla najbardziej potrzebujących bo jak tu szukać pracy i jeździć czy zalatwiac sprawy jak cię zaraz zaraz kontroler ścignie , demotywujace jechać na rozmowe kwalifikacyjna i dostać papierek hehe

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here