– W swoich 16 podróżach do Izraela i podczas spotkań w Polsce, nie spotkałem żadnego młodego Izraelczyka, który wypowiadałby się o hitlerowskim obozie Auschwitz-Birkenau jako o polskim obozie – mówi Adam Szydłowski, regionalista i pasjonat kultury żydowskiej.

Anna Rykulska: Przyjęta przez Sejm i Senat ustawa o IPN o „polskich obozach śmierci” wywołała wiele reakcji na świecie. Co Ty o niej sądzisz z perspektywy osoby, która od wielu lat zajmuje się budowaniem relacji polsko-żydowskich?

Adam Szydłowski: Kompletnie niepotrzebna. Nagle, tak jak na piłce zna się każdy w Polsce, okazało się, że mamy całe zastępy historyków i znawców problematyki żydowskiej. Wprowadzona bez konsultacji ustawa, podobno miała regulować (dla mnie osobiście „oczywistą oczywistość”), czyli penalizować sformułowanie „polskie obozy”, a stała się przedmiotem konfliktu dyplomatycznego z Izraelem i Ukrainą.

Wszyscy poważnie zajmujący się problematyką holokaustu, machiną zagłady stworzoną przez hitlerowskie Niemcy, doskonale wiedzą i mieli zawsze świadomość, iż obozy, w których mordowano obywateli wszystkich narodowości, zakładane były przez Niemców, ale ich położenie geograficzne było niewątpliwie związane z terytorium Rzeczypospolitej. I zapewne ten fakt powodował rzadkie, ale jednak mylne stwierdzenia „polskie obozy.”

Dwa lata temu wydałem wspomnienia Aliny Jarvin Potok z Będzina, która pisała o „porządnych Polakach”, bo ukradli jej diamenty i złoto, ale wyrzucili na ulicę Małachowskiego. Była za to wdzięczna, gdyż inni Polacy zazwyczaj zaprowadzali przetrzymywanych Żydów, po ich ograbieniu, na gestapo. Ale z drugiej strony mamy przykład księdza Mieczysława Zawadzkiego ratującego Żydów z płonącej będzińskiej synagogi, w murach swojej parafii w pierwszych dniach września 1939 roku.

Byłoby czymś nagannym i niesprawiedliwym, gdybyśmy, jako badacze i historycy, nie mogli pisać o tych faktach i co gorsza, próbowali pisać nową poprawnie politycznie historię. Ja osobiście przeprosiłem wszystkich moich żydowskich przyjaciół za próby negowania holokaustu i inne przykre wypowiedzi.

Władze Izraela są oburzone ustawą. Często spotykasz się ze swoimi żydowskimi przyjaciółmi – jak oni, „zwykli” mieszkańcy tego kraju ją odbierają?

Większość podobnie jak u nas w Polsce odbiera to jako element polityki. I w Polsce, i w Izraelu politykę prowadzi skrajnie prawicowy rząd. Tak jak na wskrzeszonym antysemityzmie w Polsce partia zdobyła 2-3 procent poparcia, tak na antypolonizmie rządząca partia w Izraelu być może liczyła na parę punktów procentowych poparcia.
W relacjach prywatnych nic się nie zmieniło.

Trwałe od prawie 20 lat kontakty, zbudowane na przyjaźni, uczciwości i prawdzie, myślę, że przetrwają polityczne zawieruchy. Jest oczywiście grupa osób, która przeżyła okres holokaustu, po wojnie nie mogła wrócić do swoich domów, mieszkań, by w końcu być tak naprawdę wypędzona z kraju. To dla nich najbardziej smutne są słowa płynące z Polski o zaprzeczaniu złych i bolących wydarzeń, informacje o gettach, w których mieliby dobrowolnie zamieszkiwać Żydzi, itd.

Przykłady ostatnich „rewelacji” historycznych można niestety mnożyć. A jeśli do tego dopiszemy przekazy w izraelskiej telewizji o obchodzonych urodzinach Hitlera czy ruchach neonazistowskich w Polsce, to chyba nie muszę opisywać ogromnego zdziwienia i przykrego zaskoczenia.

Oczywistym jest, że nie było „polskich obozów śmierci”, były natomiast nazistowskie obozy śmierci na terenie okupowanej Polski. Czy według Ciebie dla młodych mieszkańców Izraela też jest to takie oczywiste?

Jak najbardziej. Liczne wycieczki z Izraela młodych ludzi odwiedzających miasta młodości swoich dziadków, rodziców, miejsca kaźni narodu żydowskiego mają na celu przywołać i utrwalić pamięć o Shoah, czyli o zagładzie. W swoich 16 podróżach do Izraela i na spotkaniach tutaj w Polsce nie spotkałem żadnego młodego Izraelczyka, który wypowiadałby się o hitlerowskim obozie Auschwitz – Birkenau jako o polskim obozie.

Czy uważasz, że ustawa zmieniła stosunki polsko-żydowskie również na poziomie lokalnym?

Chcę wierzyć, że nie. Fundacja Rutki Laskier tworzy Muzeum Historii Żydów Zagłębia. Do tej pory wszystkie działania spotkały się z aprobatą i wsparciem. Również finansowym. Jest oczywiście obawa, że takie organizacje i stowarzyszenia działające od lat mogą spotkać się z chwilowym dystansem, nieufnością, weryfikacją faktycznych zamiarów współpracy czy też prowadzenia prac badawczych.

Od lat współpracuję ze Światowym Związkiem Żydów Zagłębia w Izraelu oraz przedstawicielami Żydów Zagłębia w Stanach Zjednoczonych na czele z Jefreyem Cymblerem – potomkiem Żydów z Zawiercia i Będzina, i jak do tej pory współpraca układa się bardzo dobrze. W sierpniu wspólnie organizujemy w Będzinie i Sosnowcu uroczystości 75. rocznicy likwidacji gett na terenie Zagłębia. Ponad 200 osób z całego świata zapowiedziało swój pobyt. 

Według Ciebie konsekwencje tej ustawy będziemy długo jeszcze odczuwać?

Z tego co wiem, już sami jej autorzy w nią powątpiewają i jest szansa na jej zmianę. Proszę pamiętać, iż tą ustawą, oprócz nadszarpnięcia relacji z Izraelem, również zachwialiśmy relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Odbudowanie wizerunku Polski będzie trwało bardzo długo.

Politycy w swoich niemądrych słowach negujący holokaust wpisali się w retorykę wypowiadanych słów przez polityków Iranu, którzy również negują holokaust. Przed nami ogromnie ważne i duże zadanie, i to właśnie społecznicy, lokalni działacze z Chmielnika, Olkusza, Zawiercia czy innych miast są szansą na nieprzerwane i dobre relacje z potomkami polskich Żydów.

Rząd tłumaczy się, że przepisy, które chce wprowadzić, mają jeden cel – pokazywać prawdę o straszliwych zbrodniach popełnianych na Polakach, Żydach i innych narodach, które były w XX wieku ofiarami okrutnych totalitaryzmów – niemieckiego nazizmu oraz sowieckiego komunizmu. Intencje dobre, ale nie wyszło tak, jak zamierzano. W jaki zatem sposób powinno się to robić?

To tłumaczenie jest post factum, dla ratowania „twarzy”. Sposobów na pokazywanie prawdy jest wiele. Edukacja, spotkania, rozmowy. Nie można o czymś nie mówić, a o czymś mówić, bo taka jest teraz sytuacja. Za chwilę znowu dojdzie do zmiany i musielibyśmy kolejny raz odwracać historię.

Receptą na prawdę historyczną jest to, co robimy do tej pory od wielu lat. Kiedy prowadziłem wykłady w Nowym Jorku, mówiłem prawdę o holokauście, o bolesnej powojennej historii, mówiłem o Będzinie, Zagłębiu, o Rutce Laskier. Mówiłem o gettach utworzonych przez Niemców.

W wielu miejscach w Polsce dba się o cmentarze, powstają centra edukacji, organizowane są od wielu lat festiwale kultury żydowskiej. W Będzinie w tym roku zaprosimy mieszkańców na 14. Dni Kultury Żydowskiej. To jest droga do przekazywania prawdy o relacjach, o historii dwóch ze sobą związanych narodów.

Skomentuj przez Facebook

1 KOMENTARZ

  1. Również byłem w Izraelu i już na wstępie po samym wysiadnięciu z samolotu zostałęm potraktowany jak intruz przez ochrone i o wszystko wypytany. Następnie w budce pani ze straży granicznej zaczęła wypytywać co chce robić i gdzie to zacząłem jej opowiadać co chce zobaczyć kiedy i z kim, jak usłyszała że się wybieram do Betlejem to się zaczęła drzeć że po co, co chce tam robić więc grzecznie ją poinformowałem że jestem chrześcijaninem i dla mnie to święte miejsce – jak to usłyszała to się zaczęła drzeć że mam stąd iść i nie chce mnie na oczy widzieć. Najdziwniejsza kontrola paszportowa w życiu a w paru miejscach na świecie byłem. Oni nienawidzą, może nie tyle polaków, co samych gojów. Nazistowski strasznie naród. Nie polecam nikomu o niestalowych nerwach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here